Problemy z wdrożeniem CCS w Polsce
wnp.pl (Piotr Stefaniak) - 08-12-2009 12:54
Progiem rentowności dla wdrożenia technologii wychwytywania CO2 jest cena uprawnień do emisji tego gazu 30 euro za 1 tonę. Próg ten może się obniżyć, wraz z doskonaleniem technologii CCS i transportu dwutlenku węgla, czego należy oczekiwać jeszcze w połowie dekady. W skali świata, CCS może przyczynić się do redukcji dwutlenku węgla o 20-28 proc.
- Pozostaje jednak problem akceptacji społecznej dla tej nowatorskiej metody obniżenia nieuchronnych kosztów wzrostu cen energii, powiedziała podczas konferencji prasowej Jacek Piekarz, szef Polskiej Platformy Czystych Technologii Węglowych, Vattenfall. - Bez tego proces inwestycyjny w Polsce może zostać opóźniony, bo nie znajdą się inwestorzy gotowi ryzykować w badania i rozwój CCS.
Jak wykazał dr Marcin Liszka z Politechniki Śląskiej, zaniechanie działań w najbliższych dwóch latach już w 2015 roku może podwyższyć koszt ceny energii elektrycznej u producenta do 246 zł/MWh (obecnie poniżej 200 zł).
Zastosowanie technologii CCS ma dwa główne aspekty - wskazano podczas konferencji. Pierwszy wiąże się z zapewnieniem bezpiecznego składowania pod ziemią CO2. Zdaniem dr Adama Wójcickiego z Państwowego Instytutu Geologicznego, w Polsce najlepiej nadawać się będą do tego głównie (w ponad 70 proc.) złoża wód solankowych i skały porowate, na głębokości od 800 do 2500 m (wody słodkie leżą na głębokości ok. 200 m). Ich potencjał szacowany jest na 5-10 mld ton CO2. W mniejszym zakresie możliwe jest skorzystanie z kolektorów w postaci wyrobisk po gazie ziemnym i ropie nafowej.
Drugim problemem jest spadek sprawności netto bloków energetycznych, które wdrożą technologię wychwytu CO2. W zależności od technologii, waha się on w granicach 8 proc. (IGCC) do 12 proc. (PF-MEA). Przy wysokich i rosnących cenach uprawnień emisji CO2 najlepsze efekty, czyli najniższą cenę prądu, zapewnia układ IGCC, a próg opłacalności jej wdrożenia wynosi przy koszcie uprawnień 20 euro/tonę.
Odrębną kwestią jest wdrożenie do polskiego prawa przepisów w sprawie składowania CO2, co określa unijna tzw. dyrektywa CCS. Zdaniem dyskutantów, planowana regulacja powinna być spójna z innymi przepisami, wdrażającymi przepisy pakietu klimatyczo-energetycznego, a nie jednostkowo – przez nowelizację ustawy prawo geologiczne i górnicze.
Jak wykazał dr Marcin Liszka z Politechniki Śląskiej, zaniechanie działań w najbliższych dwóch latach już w 2015 roku może podwyższyć koszt ceny energii elektrycznej u producenta do 246 zł/MWh (obecnie poniżej 200 zł).
Zastosowanie technologii CCS ma dwa główne aspekty - wskazano podczas konferencji. Pierwszy wiąże się z zapewnieniem bezpiecznego składowania pod ziemią CO2. Zdaniem dr Adama Wójcickiego z Państwowego Instytutu Geologicznego, w Polsce najlepiej nadawać się będą do tego głównie (w ponad 70 proc.) złoża wód solankowych i skały porowate, na głębokości od 800 do 2500 m (wody słodkie leżą na głębokości ok. 200 m). Ich potencjał szacowany jest na 5-10 mld ton CO2. W mniejszym zakresie możliwe jest skorzystanie z kolektorów w postaci wyrobisk po gazie ziemnym i ropie nafowej.
Drugim problemem jest spadek sprawności netto bloków energetycznych, które wdrożą technologię wychwytu CO2. W zależności od technologii, waha się on w granicach 8 proc. (IGCC) do 12 proc. (PF-MEA). Przy wysokich i rosnących cenach uprawnień emisji CO2 najlepsze efekty, czyli najniższą cenę prądu, zapewnia układ IGCC, a próg opłacalności jej wdrożenia wynosi przy koszcie uprawnień 20 euro/tonę.
Odrębną kwestią jest wdrożenie do polskiego prawa przepisów w sprawie składowania CO2, co określa unijna tzw. dyrektywa CCS. Zdaniem dyskutantów, planowana regulacja powinna być spójna z innymi przepisami, wdrażającymi przepisy pakietu klimatyczo-energetycznego, a nie jednostkowo – przez nowelizację ustawy prawo geologiczne i górnicze.