Byłe republiki ZSRR struchlałe wobec wcielenia Krymu do Rosji

Autor:  PAP  |  20-03-2014 20:09
Podczas gdy część byłych republik ZSRR potępiła włączenie Krymu do Rosji, inne reagują ostrożnie, bądź zachowują przezorne milczenie.

"Wydarzenia na Ukrainie stanowią nie tylko zagrożenie dla stabilności w regionie, lecz również dla całego ładu światowego" - oświadczył prezydent Gruzji, byłej republiki ZSRR na Kaukazie, Giorgi Margwelaszwili.

Po pięciodniowej wojnie gruzińsko-rosyjskiej w sierpniu 2008 roku, Kreml uznał niepodległość Osetii Południowej i Abchazji, gruzińskich prowincji, w których podsycał ruchy separatystyczne, po czym rozmieścił tam swoje kontyngenty wojskowe.

Tbilisi i kraje zachodnie zaprotestowały przeciwko dokonaniu faktycznej okupacji tych ziem.

Kontrolowane przez Moskwę separatystyczne władze obu terytoriów, nieuznawane przez społeczność międzynarodową, z zadowoleniem powitały aneksję Krymu.

Położona między Rumunią i Ukrainą Mołdawia, była radziecka republika zamieszkana przez większość mówiącą językiem mołdawskim (język z grupy wschodnioromańskich), obawia się powtórzenia ukraińskiego scenariusza na swym terytorium. Jej wschodnia część, Republika Naddniestrzańska jest zdominowana przez mniejszości rosyjską i ukraińską. Region dokonał przy poparciu Moskwy, secesji w 1992 roku, w rok po rozpadzie ZSRR, ale jego niepodległości nie uznaje żadne państwo.

"Istnieje wiele wspólnego między wydarzeniami na Krymie a sytuacją w Naddniestrzu" - oświadczył prezydent Mołdawii Nicolae Timofti. "Mamy informacje, według których podejmowane są konkretne działania w celu zdestabilizowania sytuacji" - dodał.

Rosyjski rząd poświęcił w czwartek swe posiedzenie kwestii "poparcia dla Naddniestrza". Posiedzenie było zapowiedziane we wtorek przez wicepremiera Dmitrija Rogozina, który oskarżył sąsiadującą z tym terytorium Ukrainę o "zadekretowanie de facto blokady wobec Naddniestrza".

Interwencja Moskwy na Krymie, to część rosyjskiej "globalnej strategii", której celem jest interwencja na wschodniej Ukrainie - oświadczył w środę w Waszyngtonie sekretarz generalny NATO, Anders Fogh Rasmussen.

Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu (26 proc. jego ludności jest rosyjskiego pochodzenia), kraju, który jest jednym z najważniejszych partnerów Rosji, bogatym w surowce energetyczne; kraju, który oddał Rosjanom do dyspozycji stepowe tereny, gdzie znajduje się rosyjski kosmodrom Bajkonur, zachowuje absolutne milczenie.
 W PORTALU

POLECAMY W SERWISACH