RSS
    • m.wnp.pl

Grupa Wyszehradzka o strategii rozwoju Europy

PAP - 24-02-2010 19:54
Strategia rozwoju Europy musi uwzględniać różnice pomiędzy poszczególnymi krajami - zgodzili się przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej, którzy spotkali się w środę w Budapeszcie.
Oprócz premiera Donalda Tuska w szczycie uczestniczyli premierzy: Czech - Jan Fischer, Węgier - Gordon Bajnai, Słowacji - Robert Fico, a także dodatkowo Chorwacji - Jadranka Kosor. Po rozmowach w tym gronie odbył się szczyt energetyczny z udziałem szefów rządów Bułgarii, Rumunii, Słowenii, Serbii, a także przedstawicieli Austrii, Bośni i Hercegowiny oraz USA.

"Jest rzeczą bardzo ważną, żebyśmy jako państwa Grupy Wyszehradzkiej i szerzej - tutaj spotykają się szefowie innych państw regionu - konsekwentnie przypominali, jakie są ustalenia nieformalnego szczytu w Brukseli. Mówiąc krótko, że strategia rozwoju Europy musi uwzględniać różnice pomiędzy poszczególnymi krajami, np. jeśli chodzi o sposób budowania rynku pracy" - powiedział polskim dziennikarzom premier Donald Tusk.

Jak zaznaczył, problem bezrobocia dotyczy całej Europy, ale w zależności od regionu różne powinny być na ten problem reakcje. W ocenie Tuska ważne jest, żeby działania mające skutkować wzrostem zatrudnienia były dostosowane do naszych możliwości. "Inaczej działają Szwedzi, inaczej będą działać Anglicy, inaczej będą działali Polacy, Węgrzy, Czesi czy Słowacy i będziemy twardo przypominali KE, że szukamy rozwiązań korzystnych także dla państw naszego regionu" - podkreślił szef rządu.

W czasie szczytu poruszono też kwestie wspólnych inwestycji w infrastrukturę energetyczną i reakcji na potencjalne kryzysy gazowe. Tusk mówił, że cieszy się, iż dokument w tej sprawie, nad którym pracowano w Budapeszcie, "oddaje właściwie w stu procentach poglądy Polski na kwestie solidarności energetycznej w całej UE". "Także na działania infrastrukturalne, czyli finansowane przez środki ze spójności czy z funduszy strukturalnych, także na tę infrastrukturę dotyczącą bezpieczeństwa energetycznego" - dodał szef rządu.

Polska opowiada się za tym, by Komisja Europejska włączała się jak najwcześniej w zapobieżenie potencjalnemu kryzysowi energetycznemu - już na etapie wstępnych ostrzeżeń, a nie dopiero wtedy, kiedy kryzys zostanie formalnie ogłoszony.

Obecne przepisy dyrektywy z 2004 roku zobowiązują do reakcji na poziomie unijnym, jeśli zagrożonych jest 20 proc. dostaw dla całej UE. Komisja Europejska ogłosiła w lipcu ub.r. propozycję rozporządzenia, w którym co prawda znalazł się zapis, że odcięcie już 10 proc. dziennego importu gazu do UE wystarczy, by Komisja ogłosiła sytuację kryzysową, jednak "automatycznie" nastąpi to tylko wtedy, gdy kryzys wystąpi w dwóch lub więcej krajach.

Czytaj więcej:     Tusk Donald    |  Grupa Wyszehradzka

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

wnp.pl

forum.wnp.pl - dyskusje na tematy gospodarcze