Koniec władzy Alego Salaha w Jemenie
Głosowanie było formalnością, bo wystartował w nich jeden kandydat, wiceprezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi. Jego przejściowa kadencja ma potrwać dwa lata, później mają się odbyć wybory parlamentarne i prezydenckie. Niektórzy Jemeńczycy obawiają się jednak, że Hadi, który sprawuje urząd od 1994 roku, będzie jedynie marionetką w rękach dotychczasowego szefa państwa.
Obserwatorzy wskazywali, że prawdziwym papierkiem lakmusowym poparcia dla Hadżiego będzie frekwencja. Przedstawiciel komisji czuwającej nad bezpieczeństwem wyborów wstępnie ocenił frekwencję
na 80 proc. Wyniki będą znane za kilka dni.
"Wybory to jedyny sposób na wyjście z kryzysu, w jakim od roku tkwi Jemen" - powiedział Hadi po oddaniu głosu. Odniósł się w ten sposób do trwających od blisko roku protestów przeciwko
Salahowi.
Swój głos oddała m.in. laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Tawakkul Karman. "Niniejszym ogłaszamy koniec ery Salaha i rozpoczynamy budowę nowego Jemenu" - powiedziała. Do udziału w wyborach
upoważnionych było ponad 12 milionów osób.
Głosowaniu towarzyszyły liczne ataki secesjonistów na południu i szyickich rebeliantów na północy; obie grupy bojkotowały wybory. W Adenie na południu po atakach zwolenników autonomii
zamknięto połowę lokali wyborczych, na północy czynny był tylko jeden lokal. W atakach w prowincjach Aden, Hadramaut, Lahidż i Ad-Dali zginęło co najmniej dziewięć osób, a ponad 40
zostało rannych.
Przejściowe władze będą musiały zmierzyć się z wieloma problemami, m.in. bardzo złym stanem gospodarki, secesjonizmem i jemeńską Al-Kaidą na południu oraz wewnętrznymi podziałami w
siłach bezpieczeństwa, w których wiele wysokich stanowisk zajmują krewni Salaha.
Krajowi grozi też kryzys humanitarny. Według ONZ co drugie jemeńskie dziecko jest chronicznie niedożywione, a 500 tysiącom dzieci grozi śmierć lub kalectwo spowodowane złym odżywaniem.
"Postępom na froncie politycznym nie towarzyszy międzynarodowa pomoc. Jemenowi potrzebna jest ta pomoc, jeśli ma doświadczyć owoców transformacji" - powiedział wysłannik ONZ Jamal Benomar.
"Nowy rząd musi szybko działać. (...) Jeśli ludzie nie doświadczą jakiejkolwiek poprawy w codziennym życiu, może dojść do dalszych niepokojów" - dodał.
Salah przebywa na leczeniu w USA, dokąd udał się w ramach porozumienia z Radą Współpracy Zatoki Perskiej. Zrzekł się wówczas władzy w zamian za immunitet dla siebie i swoich
współpracowników, dzięki czemu nie odpowiedzą oni przed sądem za śmierć setek ludzi podczas zeszłorocznych demonstracji, brutalnie tłumionych przez siły rządowe.
07:47 Wiceminister Gawlik oberwał za KGHM
06:37 Chevrolet w portfelu Masterlease
06:29 Elektryczny i-MiEV zmierzy się z Pikes Peak
06:28 Polskie firmy nie boją się drugiej fali kryzysu
06:23 Pięć gwiazdek Euro NCAP dla Mazdy CX-5 .. ale nie tylko
06:05 Toyota znów nr 1 na świecie
05:59 Szczyt UE: Stoimy za Grecją, dopóki wywiązuje się ze zobowiązań
05:46 Szczyt UE: Tusk sceptyczny w sprawie euroobligacji
22:02 Śro 71 mln zł ma kosztować budowa parku technologicznego w Olsztynie
21:55 Śro Budzanowski: Turkish Airlines to jeden z potencjalnych inwestorów w LOT
1. Górnictwo: wielkie problemy z firmami zewnętrznymi
2. Nowe bloki coraz bliżej, ale ryzyka pozostają realne
3. Górnictwo w Polsce: spore szanse i moc zagrożeń
4. Były szef PKN Orlen i ZAK o wezwaniu na Grupę Tarnów
5. Gazprom czeka łupkowa apokalipsa?
6. Ważą się losy energetyki odnawialnej
7. PBG wygrało przetarg na spalarnię w Krakowie
8. Wstępne oferty na blok 850-1000 MW w Ostrołęce złożone
1. Zły wizerunek górnictwa? To go zmieńmy!
2. Nie sprzedawać Grupy Tarnów Rosjanom!
4. Prezes JSW: podnosić efektywność, konkurować z importem
5. Pośpiech, rutyna - główne przyczyny wypadków w górnictwie
6. Zapłacimy za prawo do oddychania i emisję CO2?
7. W górnictwie inwestycje albo śmierć
8. Nowa energetyka może być szansą dla polskiego przemysłu