Obama - prezydent ery internetu
Barack Obama jest pierwszym prezydentem USA, który swoje zwycięstwo wyborcze w 2008 r. zawdzięcza, zdaniem wielu ekspertów, głównie internetowi.
Tak jak J.F.Kennedy w 1960 r. jako pierwszy kandydat wykorzystał możliwości telewizji do swej kampanii prezydenckiej, tak Obama użył do tego celu czołowego medium XXI stulecia - internetu.
Sztab Obamy, który w prawyborach demokratycznych nie uchodził z początku za faworyta - rola ta przypadała Hillary Clinton - zbierał przez internet datki na jego kampanię od pojedynczych,
drobnych donatorów wpłacających często całkiem skromne kwoty.
Metodę zbiórki funduszy w sieci zastosował po raz pierwszy demokratyczny kandydat do nominacji prezydenckiej w 2004 r. Howard Dean. Obama jednak rozwinął ją znacznie, korzystając z nowych
technologii, przede wszystkim interaktywnej aplikacji Web 2.0. Użył jej nie tylko do zbierania pieniędzy, ale i szerszego komunikowania się z wyborcami - przekazywania swoich opinii,
polemizowania z atakami przeciwników itd. Wykorzystano też możliwość darmowych ogłoszeń wyborczych na YouTube.
Dzięki nowatorskim metodom Obama zebrał w 2008 r. na swoją kampanię rekordową kwotę 745 milionów dolarów - najwięcej w dziejach kampanii politycznych w USA - z czego około 500 mln za
pośrednictwem internetu właśnie.
Wykorzystanie cyberprzestrzeni pozwoliło ogłaszać, że Obama nie korzysta z datków od korporacji i innych potężnych lobby będących rzecznikami grup najzamożniejszych, tylko jest popierany
przez "zwykłych Amerykanów" (w rzeczywistości stosowano też tradycyjne formy zbiórki funduszy, m.in. w kręgach finansjery z Wall Street).
Z internetu jako środka informacji i komunikacji korzystają jednak przede wszystkim młodzi. Stał się on więc platformą integracji masowego ruchu poparcia dla Obamy jednoczącego głównie
młodych Amerykanów.
Biały Dom stara się zachować stworzoną w 2008 r. sieć kontaktów i poparcia prezydenta, w nadziei powtórzenia ówczesnego sukcesu w kampanii o reelekcję prezydenta.
Media spekulują, że sztab Obamy może tym razem zebrać nawet do miliarda dolarów na tę kampanię, także wykorzystując internet.
Od kilku miesięcy miliony obywateli bombardowane są e-mailami ze sztabu, w których np. zaprasza się ich na spotkanie z prezydentem. W serdecznie sformułowanych listach, w których do adresata
zwraca się "Barack", oferuje się kolację z Obamą - pod warunkiem wpłacenia w sieci skromnych 5 dolarów.
Uczestnicy kolacji - obiecuje e-mail - zostaną wybrani w drodze losowania.
08:16 Acron po ewentualnym przejęciu Tarnowa na GPW?
07:47 Wiceminister Gawlik oberwał za KGHM
06:37 Chevrolet w portfelu Masterlease
06:29 Elektryczny i-MiEV zmierzy się z Pikes Peak
06:28 Polskie firmy nie boją się drugiej fali kryzysu
06:23 Pięć gwiazdek Euro NCAP dla Mazdy CX-5 .. ale nie tylko
06:05 Toyota znów nr 1 na świecie
05:59 Szczyt UE: Stoimy za Grecją, dopóki wywiązuje się ze zobowiązań
05:46 Szczyt UE: Tusk sceptyczny w sprawie euroobligacji
22:02 Śro 71 mln zł ma kosztować budowa parku technologicznego w Olsztynie
1. Górnictwo: wielkie problemy z firmami zewnętrznymi
2. Nowe bloki coraz bliżej, ale ryzyka pozostają realne
3. Górnictwo w Polsce: spore szanse i moc zagrożeń
4. Były szef PKN Orlen i ZAK o wezwaniu na Grupę Tarnów
5. Gazprom czeka łupkowa apokalipsa?
6. Ważą się losy energetyki odnawialnej
7. PBG wygrało przetarg na spalarnię w Krakowie
8. Wstępne oferty na blok 850-1000 MW w Ostrołęce złożone
1. Zły wizerunek górnictwa? To go zmieńmy!
2. Nie sprzedawać Grupy Tarnów Rosjanom!
4. Prezes JSW: podnosić efektywność, konkurować z importem
5. Pośpiech, rutyna - główne przyczyny wypadków w górnictwie
6. Zapłacimy za prawo do oddychania i emisję CO2?
7. Indyjski kontrakt Bumaru zostanie zerwany?
8. W górnictwie inwestycje albo śmierć