Tusk: mamy do czynienia ze sprawą hazardową

PAP - 04-02-2010 09:45, aktualizacja: 04-02-2010 22:47
Premier Donald Tusk powiedział w czwartek przed komisją śledczą, że rezygnacja Zbigniewa Chlebowskiego i dymisja Mirosława Drzewieckiego świadczą o tym, że "mamy do czynienia ze sprawą hazardową". Premier powiedział też, iż nie miał wrażenia, że Kamiński go testuje.
Premier Donald Tusk zeznał przed komisją śledczą, że b. szef CBA Mariusz Kamiński, informując go o kontaktach biznesmenów z branży hazardowej z politykami PO, nie mówił o przestępstwie. Ocenił zachowanie Kamińskiego jako niestandardowe i zmuszające go do podjęcia nietypowych działań.

Tusk przekonywał, że to opublikowanie w październiku w mediach stenogramów z przeprowadzonych przez CBA podsłuchów rozmów Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego z biznesmenami branży hazardowej "rozbiło" sprawę, nad którą pracuje komisja.

Jak zaznaczył, politycy usiłują wykorzystać przeciwko niemu i jego rządowi "teorię przecieku". "Nie trzeba tej teorii formułować. Tak, przeciek w tej sprawie miał miejsce. Cała Polska czytała materiały z podsłuchów w jednym z głównych polskich dzienników. Możemy udawać, bo tak jest wygodniej, (...) tak poprawnie jest, że nie wiemy, kto jest autorem prawdziwego przecieku. Państwo dobrze wiecie, gdzie był przeciek, kto ten przeciek spowodował i dlaczego cala Polska ten przeciek czytała" - powiedział. Nie sprecyzował jednak, o kogo chodzi.

W pierwszej części czwartkowego przesłuchania przed komisją śledczą, premier stwierdził, że nie przeszkadza mu sformułowanie "afera hazardowa". Jak dodał, rezygnacje Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego z funkcji w partii i rządzie, świadczą o tym, że "mamy do czynienia ze sprawą hazardową".

Jednocześnie premier powiedział, że przekazana mu w sierpniu 2009 r. analiza CBA na temat przebiegu prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej nie była dla niego dokumentem wiarygodnym. Tusk stwierdził, że od szefa CBA otrzymał informację o charakterze niestandardowym, bo analiza zawierała bulwersujące fragmenty, z których mogło wynikać, że Drzewiecki i Chlebowski angażowali się w prace nad nowelą ustawy hazardowej w sposób co najmniej dwuznaczny.

"Z tej analizy, z tego materiału wynikało jednoznacznie, że jest to sposób naganny i budzący wątpliwości" - podkreślił szef rządu.

Szef rządu zaznaczył, że to, co Kamiński przedstawił mu jako kompromitujące Zbigniewa Chlebowskiego rozmowy o ustawie hazardowej, później okazały się rozmowami na inny temat. Chodzi o słynny już fragment podsłuchu z rozmowy biznesmena z branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka z Chlebowskim, w którym padają słowa "na 90 proc. Rysiu załatwimy". Jak się okazało, wypowiedź ta nie dotyczyła prac nad projektem nowelizacji ustawy hazardowej, a sprawy przedłużenia pozwolenia na działalność jednej firmy hazardowej Sobiesiaka.

"Dlaczego o tym mówię? Jeśli mnie pan pyta, czy dla mnie ten dokument, ta analiza była wiarygodna - odpowiadam: nie. Między innymi dlatego, że zwrócono moją uwagę, pan minister (Jacek) Cichocki zwrócił uwagę, że jest dość oryginalnie skomponowana - to znaczy jest opis interpretacyjny i wybrane fragmenty podsłuchów. Więc był to w tym sensie materiał osobliwy" - powiedział szef rządu.

Czytaj więcej:     Sejm | komisja śledcza | Tusk Donald

KOMENTARZE (0)

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza

DODAJ KOMENTARZ

Formularz komentarza