• 1 Wt Sie
  • 2 Śr Sie
  • 3 Cz Sie
  • 4 Pt Sie
  • 5 So Sie
  • 6 Nie Sie
  • 7 Pn Sie
  • 8 Wt Sie
  • 9 Śr Sie
  • 10 Cz Sie
  • 11 Pt Sie
  • 12 So Sie
  • 13 Nie Sie
  • 14 Pn Sie
  • 15 Wt Sie
  • 16 Śr Sie
  • 17 Cz Sie
  • 18 Pt Sie
  • 19 So Sie
  • 20 Nie Sie
  • 21 Pn Sie
  • 22 Wt Sie
  • 23 Śr Sie
  • 24 Cz Sie
  • 25 Pt Sie
  • 26 So Sie
  • 27 Nie Sie
  • 28 Pn Sie
  • 29 Wt Sie
  • 30 Śr Sie
  • 31 Cz Sie
  •  

Nafta/Chemia 2011

5 grudnia 2011 Warszawa

Strona główna

 

Mimo dobrych wyników finansowych, firmy z sektora chemicznego i naftowego działają pod dużą presją. Jak zgodzili się uczestnicy panelu "Strategie firm branży chemicznej i naftowej wobec globalnych wyzwań", podczas konferencji Nafta/Chemia 2011, tylko przygotowanie się na możliwe pogorszenie pozwoli firmom przetrwać bez uszczerbku.

Jaka powinna być strategia firma w obecnej sytuacji? - Trzeba się przygotować na możliwe pogorszenie. To, że teraz mamy koniunkturę, a firma notuje bardzo dobre wyniki, może zostać zaprzepaszczone przez brak odpowiednich działań zaradczych - stwierdził Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów.

Jak zaznaczył, Tarnów i dwa pozostałe główne zakłady Grupy - Police i ZAK - czeka wciąż wiele pracy.

- Przez pryzmat naszej firmy mogę powiedzieć, że wyzwań mamy bardzo dużo. W końcu Grupa wciąż jest na etapie łączenia się w jeden trwały i skutecznie działający podmiot - powiedział Marciniak. Jak przyznał, ogromny wpływ na to, co będzie się działo w firmie, będą miały ceny surowców.

- Z drugiej strony już mamy wymierne efekty współpracy. Widzimy duże możliwości synergii. Wykorzystanie potencjału trzech zakładów może nam pomóc - podkreślał prezes potentata.

Jednym z najważniejszych wyzwań jest przygotowanie się na możliwe wysokie ceny surowców.

- To znaczny problem biorąc pod uwagę jak ceny gazu w przypadku chemii wpływają na konkurencyjność. Niestety nawet to, że dysponujemy bardzo wydajną technologią niewiele pomoże w sprostaniu konkurencji ze strony tych firm, które - choć dysponują mniej wydajną technologią - mają zacznie tańszy gaz - przyznał Zenon Pokojski, członek zarządu ZA Puławy.

Wtórował mu Zbigniew Paszkiewicz, zastępca dyr. gen. Grupy Lotos: aby zapobiec negatywnym wpływom wahań na rynku cen surowców, potrzebna jest dywersyfikacji działalności. - Większa dywersyfikacja to ubezpieczenie się na wypadek np. spadku popytu na pewne produkty - dodał Paszkiewicz.

Być może właśnie niepewność i potrzeba dywersyfikacji działalności spowodowała, że Orlen nie mówi już głośno o potrzebie sprzedaży Anwilu. - Nie byliśmy pod presją by to zrobić. Niedawno zakończyliśmy kosztowną inwestycję. Widać, że przydałaby się większa współpraca pomiędzy Orlenem i sektorem chemicznym - przyznał członek zarządu PKN Orlen Marek Serafin.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że ryzyk przybywa - a co ważne, przed niektórymi nie wiadomo jak się zabezpieczyć.

Według Roberta Gwiazdowskiego, prezydenta Centrum im. Adama Smitha, ryzyka można podzielić na polityczne (związane z regulacjami) oraz mikro i makroekonomiczne. - Wysokie ceny surowców spowodowały, że konkurencyjność firm rośnie w przypadku posiadania własnych złóż gazu czy ropy. to może wydawać się żartem, jednak z punktu widzenia surowcowego, dla polskich zakładów chemicznych najlepszym inwestorem byłby Gazprom - przyznał Gwiazdowski.

Jego zdaniem poważnym ryzykiem są kwestie związane z polityką energetyczną i klimatyczną UE. - Obecnie została tylko polityka klimatyczna. Chciałbym jednak podkreślić, że należy liczyć się poważnie ze zmianami podejścia władz krajów europejskich. Nie bardzo chce mi się wierzyć, że kraje UE zamkną swoje zakłady chemiczne - stwierdził Gwiazdowski.

- Polityka klimatyczna z pewnością poważnie wpływa na to, co się dzieje w branży chemicznej. Musimy mówić silnym głosem, że niektóre pomysły UE nie są dla europejskiej chemii korzystne - podkreślał Pokojski.

Tymczasem, jak przyznali dyskutanci, nowych wyzwań przybywa. Czasem nadchodzą one z całkiem zaskakującego kierunku.

- Nowym ryzykiem jest kwestia utrudnionego dostępu do kredytów, nawet w dobrej sytuacji firmy. Niedawne decyzje banków austriackich, o ograniczeniu udzielanych kredytów, mogą oznaczać poważne utrudnienia w dostępie do pieniędzy. Mogą także znacznie pogorszyć się warunki kredytowe - podkreślał Marciniak.

Od upstreamu do detalu - rynek paliwowy w warunkach globalnego ryzyka

Ryzyka są globalne i ich konsekwencje lokalne – tak można podsumować dyskusję podczas panelu poświęconego rynkowi naftowemu na konferencji Nafta/Chemia 2011. Zdaniem uczestników panelu trzeba zdawać sobie sprawę z wpływu, jaki na ceny paliw ma sytuacja na światowych rynkach.

- Dzisiejszy rynek paliwowy stał się nie tylko globalny, ale również nieprzewidywalny – podkreślił w swoim wystąpieniu Wiesław Prugar, prezes spółki Orlen Upstream. Wśród czynników budujących tę nieprzewidywalność wymienił przede wszystkim napięcia polityczne w rejonach o dużym potencjale produkcji ropy oraz niepewność towarzyszącą sytuacji gospodarczej w Europie i na świecie. Jego zdaniem wchodząc w projekty wydobywcze należy wszystko to brać pod uwagę. – Orlen tak właśnie robi – zapewnił, dodając, że efekty takich działań widoczne będą dopiero w dłuższej perspektywie.

Zdaniem Jakuba Korczaka, wiceprezesa ds. relacji inwestorskich w Kulczyk Oil Ventures, w tak trudnym otoczeniu niezwykle istotne jest zachowanie właściwych proporcji między chęcią zysku a minimalizacją ryzyka. – Zazwyczaj jest tak, że najbardziej perspektywiczne projekty wiążą się z największym ryzykiem niepowodzenia. KOV stara się pogodzić te kwestie posiadając portfolio projektów, wśród których są zarówno aktywa produkcyjne, jak również projekty poszukiwawcze – mówił.

Prezes Orlen Upstream nie ukrywał, że największe nadzieje spółka wiąże z potencjałem polskich złóż gazu łupkowego. Z kolei Kulczyk Oil nie planuje angażować się w poszukiwania złóż łupkowych. – Nie wykluczamy co prawda obecności w Polsce, ale tylko w ramach projektów konwencjonalnych – mówił Jakub Korczak.

Dyskusja wokół obszaru detalicznego skoncentrowała się wokół kwestii cen paliw i struktury polskiego rynku stacji benzynowych. Zdaniem Leszka Wieciecha, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, po Nowym Roku czekają nas kolejne wzrosty cen związane z podwyżką akcyzy na olej napędowy. Według prognoz POPiHN stajemy więc w obliczu podwyżek, które mogą sięgnąć kilkunastu groszy na litrze w przypadku benzyn i ponad 20 groszy dla oleju napędowego.

O ile determinująca ceny paliw ropa naftowa i jej notowania pozostają poza jakimkolwiek wpływem, to w kwestii udziału podatków w cenie paliw taki wpływy już mamy. – Stoimy na stanowisku, że konieczne jest zmniejszenie obciążeń podatkowych nakładanych na paliwa. Jest to możliwe poprzez zmniejszenie VAT-u czy obniżenie akcyzy na benzyny, która jest obecnie ponad minimum unijnym – mówiła Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jej zdaniem każda stacja, aby mieć gwarancję przetrwania, potrzebuje marży na poziomie około 24 groszy na litrze paliwa. Tymczasem w tym roku wielokrotnie zdarzało się, że marże były niemal zerowe.

Stwarza to poważne ryzyko dla wielu operatorów prywatnych działających na rynku detalicznym. Duże koncerny mają inne problemy. – Pewne wyzwania stwarza przed nami zmieniająca się sieć drogowa w naszym kraju. Przybywa autostrad, przy których musimy być obecni. Tymczasem oczekiwania GDDKiA w zakresie czynszów za dzierżawę terenów pod MOP-y są ogromne. Jest to tym bardziej bolesne, że nie ma dziś problemu z przejechaniem istniejących odcinków autostrad bez tankowania – przekonywał Paweł Lisowski, prezes spółki Lotos Paliwa.

Podobnego zdania był Marek Podstawa, dyrektor wykonawczy ds. sprzedaży detalicznej w PKN Orlen. Płocki koncern wciąż stoi w obliczu restrukturyzacji swojej sieci. – Wciąż mamy w Polsce wiele stacji nie spełniających przepisów technicznych, które zaczną obowiązywać z końcem 2012 roku. Wiele z nich nie zostanie zmodernizowanych a tym samym będą musiały zniknąć z rynku. Zastanawiamy się również nad unifikacją naszych brandów stacyjnych na poszczególnych rynkach. Kryzys może jednak sprawić, że będziemy musieli odłożyć te plany na spokojniejsze czasy – powiedział.

Pomimo zakończenia dużych inwestycji w polskich rafineriach oba nasze koncerny zastanawiają się jak jeszcze bardziej poprawić opłacalność tych zakładów w sytuacji gdy marże rafineryjne są na bardzo niskich poziomach. Zdaniem Grzegorza Czula, wiceprezesa firmy Fluor SA, taką szansą jest efektywność energetyczna. – Nasze doświadczenia przekonują, że dokonując niewielkich i niezbyt kosztownych inwestycji można znacząco poprawić efektywność energetyczną na poziomie pojedynczych instalacji. Są to realne oszczędności, tym większe jeśli weźmiemy pod uwagę koszty emisji CO2, których można w ten sposób uniknąć – przekonywał.

Szansą dla rafinerii mogą być także biopaliwa. – Obie nasze rafinerie są w tej chwili gotowe aby niewielkim kosztem uruchomić produkcję uwodornionego oleju roślinnego w oparciu o technologię współuwodornienia. Takie paliwo ma przewagę w stosunku do tradycyjnych biopaliw, gdyż ma właściwości lepsze nawet niż zwykły olej napędowy. Pozostaje jedynie kwestia odpowiedniego wsparcia takiej produkcji i na to czekamy – poinformował Leszek Wieciech.

Chemia na fali, ale na horyzoncie rafy

Ten rok może być dla branży chemicznej jednym z najlepszych w czasach po transformacji ustrojowej - zgodzili się uczestnicy sesji poświęconej sytuacji w branży chemicznej podczas Konferencji Nafta/Chemia 2011. Jednak obecna koniunktura nie powinna przesłonić koniecznych w branży posunięć.

A jaka jest sytuacja branży? - Dobra - przyznał Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. - Można tak powiedzieć, bo główni odbiorcy produktów chemicznych mieli się do niedawna bardzo dobrze - dodał Majchrzak. Jak zaznaczył widać już jednak pewne spowolnienie. - Np. przemysł samochodowy i budownictwo kupują nieco mniej. To oznaka gorszych nastrojów w tych ważnych dla chemii branżach - wyjaśnił Majchrzak.

Także według prezesa Zakładów Azotowych Puławy Pawła Jarczewskiego, sytuacja w branży jest dość dobra. - Notujemy bardzo satysfakcjonujące wyniki. Jest dobrze - stwierdził Jarczewski.

Nieco tonował te nastroje Maciej Gierej, prezes zarządu Mennica Metale Szlachetne, ekspert, były prezes Nafty Polskiej. - Pamiętajmy, że chemia funkcjonuje w cyklach koniunktury. Obecnie mamy górkę. To jednak znaczy, że sytuacja może się pogorszyć - ostrzegał Gierej.

Przewodniczący rady nadzorczej Fluor SA Zenon Hryń zwrócił uwagę na brak zamówień inżynieryjnych, co skutkowało nawet zmianą strategii firmy. - Musieliśmy wyjść poza Europę - stwierdził Hryń. Taki krok Fluora może oznaczać, że firmy chemiczne za mało inwestują.

Pomimo dobrych nastrojów w branży, firmy wciąż przekształcają się.

- Czekamy na zgodę prezesa UOKiK na przejecie Azotów Adipol. Staramy się rozwijać - tłumaczył Jarczewski. Jak zaznaczył, Puławy to firma nawozowa w 50 proc. i w 50 proc. chemiczna. - Mamy wiedzę i umiejętności. Budujemy centrum kompetencji. Według nowych pomysłów, UE ma być samowystarczalna pod względem żywnościowym. Chcemy to wykorzystać. Polska, jak w XVI wieku, może być centrum żywnościowym UE - podkreślał prezes Puław.

Jak jego zdaniem radzić sobie w kryzysie? - Bez przerwy inwestować. Obszar nawozowy jest wysoce kapitałochłonny. Chcemy wydać dwa mld złotych. To pozwoli nam przetrwać w dobrej kondycji, w przypadku pogorszenia sytuacji na rynku - zaznaczył prezes Jarczewski.

Wielkie wyzwania czekają Tarnów i pozostałe dwie spółki z Grupy - ZAK i Police.

- Kluczowe jest sprawne zintegrowanie firm. Już widzimy wiele synergii. Są kolejne. Na teraz kluczową decyzją jest ewentualna budowa elektrociepłowni gazowej w Kędzierzynie. Konieczna jest także ograniczenie emisja gazów w Tarnowie - przyznał wiceprezes Tarnowa Krzysztof Jałosiński (zarazem prezes Polic).

Jego zdaniem kluczowa dla firmy jest redukcja kosztów i dbałość o to, aby nie przeinwestować. Grupa planuje „nową gałąź” działalności w chemikaliach.

- Potrzebna jest także spójna polityka remontowa, utrzymanie produkcji w czasie przestojów remontowych. Dzięki dobrej organizacji wewnątrz Grupy, da się to teraz zrobić - zaznaczył wiceprezes ZAK, Wiesław Skwarko.

Dyskutanci zastanawiali się także nad znaczeniem planów wspólnego wyjścia do Azji Tarnowa i Puław.

- Skoro dysponujemy technologią, a tamtejszy rynek jest bardzo perspektywiczny dla kaprolaktamu, trzeba sprawdzić te możliwości - podkreślił Jarczewski.

O ile na ewentualną inwestycję trzeba będzie jeszcze poczekać, to inaczej ma się sytuacja w przypadku rynku gazu. - Byłoby to tak epokowe zdarzenie, jak uwolnienie cen paliw w połowie lat 90 -tych - podkreślił prezes Gierej.

Jego zdaniem wszystkie firmy już teraz powinny zbierać doświadczenie. Ważne jest bowiem nauczenie się zasad funkcjonowania tego rynku. - Możliwości jest coraz więcej. To nie jest jednak prosty temat - zaznaczył Jałosiński.

Zobacz także:
Grupa Tarnów zakupi gaz LNG?
Gorszy klimat dla poliamidów
Wydobycie ropy z łupków w Polsce pod znakiem zapytania

POPRZEDNIE EDYCJE

PARTNERZY I SPONSORZY KONFERENCJI

Sponsor Główny

Partner Główny

Sponsor

Partner

Patronat medialny

POLECAMY W SERWISACH