REKLAMA

Funkcjonariusz ABW: Prokuratura narzucała nam sposób działania ws. Amber Gold

  • Autor: PAP/JS
  • 07 lutego 2018 20:47
Funkcjonariusz ABW: Prokuratura narzucała nam sposób działania ws. Amber Gold W trakcie jawnej części przesłuchania Wassermann przypomniała, że 2 lipca 2012 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku - która przejęła sprawę od Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz - powierzyła w całości śledztwo ABW. (fot. Sejm/twitter)

Prokuratura narzucała nam sposób działania ws. Amber Gold; ABW ujawniła fałszerstwo wpłat na kapitał zakładowy Amber Gold; wnioskowaliśmy do prokuratury, by wystąpiła o kontrolę skarbową w spółkach Amber Gold, ale do niej nie doszło - mówił przed komisją śledczą funkcjonariusz ABW.

  • Funkcjonariusz stwierdził, że materiał dowodowy nie wskazuje też, by osoby trzecie stały za decyzją o zakupie OLT Express.
  • Świadek zaznaczył jednocześnie, że decyzja o zainwestowaniu w linie lotnicze była bardzo dziwna.
  • Podczas poruszania wątku lotniczego świadek mówił, że materiał dowodowy nie wskazywał, by OLT Express miał doprowadzić do upadku LOT-u.

Świadek zeznał też podczas posiedzenia komisji, że w 2014 r. podczas spotkania w Gdańsku prokuratorzy zdecydowali, jakie zarzuty postawić Marcinowi i Katarzynie P., wśród nich nie było zarzutu prania pieniędzy. "Nie pamiętam tego spotkania. Jednak, jak państwo doskonale wiecie, zarzuty z prania pieniędzy pojawiły się ostatecznie w akcie oskarżenia" - zaznaczył.

W środę (7 lutego) komisja śledcza przesłuchiwała kolejnego funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pracującego przy sprawie Amber Gold. Pierwsza część przesłuchania odbyła się w trybie jawnym, natomiast po południu odbyła się kontynuacja przesłuchania na posiedzeniu zamkniętym. Świadek - jak wskazywała przed przesłuchaniem szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) - prowadził czynności procesowe w ramach ABW na zlecenie prokuratury.

W trakcie jawnej części przesłuchania Wassermann przypomniała, że 2 lipca 2012 r. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku - która przejęła sprawę od Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz - powierzyła w całości śledztwo ABW.

Świadek doprecyzował, że materiały z prokuratury zostały przesłane mu 6 lipca 2012 r. "Z tego, co pamiętam w skład tych materiałów wchodziła notatka urzędowa sporządzona przez ABW, a także zawiadomienie BGŻ, płyty z danymi z banków i polecenia prokuratora, co należy umieścić w planie śledztwa" - wskazał.

Świadek dodał, że akta główne (otrzymał je 9 lipca) z prokuratury rejonowej zawierały dokumentację związaną m.in. z zawiadomieniem KNF-u. "Były tam umowy na lokaty i to był materiał, na którym mogliśmy bazować, ale należało dodatkowo wykonać podstawowe czynności, mianowicie ustalenia wszelkie w KRS-ach, uzyskać dokumenty związane z wszystkimi spółkami z grup Amber Gold, OLT" - powiedział.

Podkreślił, że podstawową rzeczą jest ustalenie składu osobowego, jaki jest kapitał i zależność osobowa. "Gdy mieliśmy to ustalone, wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia" - zaznaczył.

"Przy okazji tych czynności ujawniono fałszerstwo wpłaty na kapitał zakładowy, który miał być rzekomo wpłacany w gotówce. Sąd poprosił, aby poza oświadczeniem, które jest składane o wpłaconym kapitale, o potwierdzenie przelewu, ten przelew został dostarczony, niemniej jednak, okazało się po sprawdzeniach, iż kwota ta nie wpłynęła nigdy na rachunek, był on spreparowany" - wskazał świadek.

Tłumaczył też, że jedną z podjętych przez niego czynności, było sporządzenie wniosku do prokuratora, by wystąpił do Urzędu Kontroli Skarbowej (UKS) o przeprowadzenie kontroli we wszystkich spółkach z grupy Amber Gold i OLT Express. Wniosek ten został wysłany do prokuratury 20 lipca 2012 r.

"Co się później z tym wnioskiem stało, trudno mi powiedzieć, przyjąłem, że został on przesłany do UKS" - mówił świadek.

Jak dodał, w późniejszym czasie, gdy śledztwo ws. Amber Gold było zaawansowane inspektorzy z UKS zgłaszali się po materiały. "Ale wydaje mi się, że dotyczyło to spółek pośrednich (...). Nie dotyczyło to spółki Amber Gold sp. z.o.o. tylko innych, których działalność zaczęła się w 2012 r." - zaznaczył.

Świadek zeznał też, że w lipcu prokuratura nie wydała zgody na wejście ABW do Amber Gold. Poseł PO Krzysztof Brejza pytał więc czyją inicjatywą było wejście do siedziby firmy w połowie sierpnia 2012 r. "Z tego co pamiętam, to była nasza inicjatywa. My chcieliśmy cały czas, już od pewnego momentu. W sierpniu była tak duża intensywność pracy i napływ informacji, że moi przełożeni podjęli decyzję, że musimy rozmawiać z prokuraturą, że muszą być podjęte czynności" - odpowiedział funkcjonariusz ABW.

Jarosław Krajewski (PiS) poruszył wątek "wyprowadzania środków" z Amber Gold przez szefów tej firmy Marcina i Katarzynę P. Jak mówił, ich wynagrodzenie za pracę w Amber Gold wynosiło początkowo 50 tys. zł miesięcznie, a później wzrosło do 200 tys. zł. Ponadto - dodał Krajewski - Marcin P. wielokrotnie przekazywał na swoje rachunki drobne kwoty tytułem "przelew zysku" bez tytuły prawnego. W efekcie - kontynuował polityk PiS - Katarzyna i Marcin P. mieli łącznie uzyskać z tej firmy 18 mln 831 tys. zł. "To jest łączna kwota z różnych tytułów" - zaznaczył. Pytał jednocześnie świadka, czy ABW w trakcie przesłuchań ustaliła, jak wyglądał mechanizm i kto miał wiedzę nt. tych wypłat.

"Przesłuchania świadków, a konkretnie pracowników Amber Gold, wskazywały na strukturę, mechanizm, sposób postępowania prezesa tej firmy i z tego wynikało, że osobą, która miała możliwość wypłacania i decydowania był właśnie prezes" - odpowiedział funkcjonariusz ABW. Dodał, że z relacji pracowników wynikało, że "robili to, co robili", a innymi mieli się nie interesować. "Osoba za ścianą nie do końca wiedziała, co robi ta druga osoba" - powiedział świadek.

"W związku ze specyfiką, strukturą firmy, myślę, że ci pracownicy nie mieli pojęcia, w jaki sposób to funkcjonuje. Mogły wiedzieć o tym nieliczne osoby, (..) te osoby, które pracowały w tzw. księgowości" - dodał świadek zaznaczając, że w firmie księgowości de facto nie było.

Członkowie komisji pytali także funkcjonariusza ABW o poszukiwanie złota, które miało Amber Gold i o bliskie kontakty małżeństwa P. z byłym gdańskim dominikaninem Jackiem Krzysztofowiczem.

Świadek zeznał, że kwestia poszukiwania złota była omawiana z prokuratorami. "Nie było decyzji, aby dokonać przeszukania klasztoru" - podkreślił świadek.

"Informacje nie wskazywały na uzasadnione podejrzenie, że może tam być złoto, ponieważ można to naprawdę schować wszędzie i w każdej chwili. Zostało uznane, że może nie być tego złota i tyle" - powiedział. Świadek dodał w toku przesłuchania, że nie przeszukiwano też należącego do P. dworku w Rusocinie.

Przewodnicząca komisji pytała świadka o firmę Excelo, która odpowiadała za reklamę i PR m.in. należących do Amber Gold linii lotniczych OLT Express. Pytała, czy ABW zbadała wątek związany z tym, czy firma Excelo służyła do "wyprowadzenia i wyprania" pieniędzy z Amber Gold. Świadek odpowiedział, że taki wątek nie był badany. "Nie było takiego polecenia" - odparł.

Z kolei Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał też świadka czy małżeństwo P. podejmowało samodzielne decyzje finansowe.

"Jeśli chodzi o materiał dowodowy, to nie wskazuje on, by stały za tym osoby trzecie" - odpowiedział funkcjonariusz dodając, że należy jednak sprawdzić, gdzie wypłynęły pieniądze z Amber Gold.

W innej części przesłuchania funkcjonariusz stwierdził, że materiał dowodowy nie wskazuje też, by osoby trzecie stały za decyzją o zakupie OLT Express. Świadek zaznaczył jednocześnie, że decyzja o zainwestowaniu w linie lotnicze była bardzo dziwna.

Podczas poruszania wątku lotniczego świadek mówił, że materiał dowodowy nie wskazywał, by OLT Express miał doprowadzić do upadku LOT-u.

Świadek zaznaczył jednocześnie, że ABW w postępowaniu miało się skupić na działalności Amber Gold, ustalić mechanizm działania, poszkodowanych i zabezpieczyć materiały.

Kontynuując wątek prania pieniędzy Wassermann pytała świadka o jedną z notatek, którą sporządził. "Pani prokurator poinformowała, że prokuratura nie planuje przedstawienia zarzutów dla Marcina P. z art. 299, czyli prania brudnych pieniędzy. Prokuratorzy planują natomiast wyłączyć materiał w tym zakresie i umorzyć. Materiał dowodowy zdaniem obecnych na spotkaniu prokuratorów nie pozwala na sporządzenie zarzutów dla pracowników Amber Gold albowiem jak stwierdzono kłóci się to z przyjętą koncepcją w sprawie piramidy finansowej" - odczytała Wassermann.

"Czy koncepcja prokuratorów, najpierw gdańskich a potem łódzkich, że Marcin i Katarzyna P. mają dostać zarzuty oszustwa, podrabiania dokumentów, posługiwanie się fałszywym dokumentem, ewentualnie zarzuty finansowe, a nie badamy niczego, czyli np. kwestii prania pieniędzy, nie badamy innych pracowników, udziału osób trzecich, bo jak pan to ślicznie zacytował, będzie się im to kłócić ze z góry przyjętą koncepcją, tak było?" - pytała szefowa komisji.

"Potwierdzam treść tej notatki" - odpowiedział świadek.

"Chyba wszystko jest już dla wszystkich jasne dlaczego nigdy nie ustalono kto w tym uczestniczył, gdzie poszły pieniądze, kto jeszcze powinien mieć zarzuty, czy pieniądze były wyprane (...). Szokujące, ale prawdziwe" - oceniła Wassermann.

Świadek dopytywał jeszcze z którego spotkania pochodzi ta notatka. Szefowa komisji odparła, że z 5 czerwca 2014 r., ze spotkania roboczego w Gdańsku. W spotkaniu udział brali prokuratorzy: Izabela Janeczek, Magdalena Długa oraz świadek i jego szefostwo z gdańskiej delegatury ABW.

"Nie pamiętam tego spotkania. Jednak, jak państwo doskonale wiecie, zarzuty z prania pieniędzy pojawiły się ostatecznie w akcie oskarżenia" - zaznaczył.

Odpowiadając na kolejne pytania członków komisji świadek mówił, że ABW dążyło do jak najszybszego ustalenia roli wiceprezes Amber Gold Katarzyny P.

Przyznał też, że w pewnym momencie łódzka prokuratura zdecydował, że ABW nie może przesłuchiwać Marcina i Katarzyny P.

Funkcjonariusz poinformował ponadto, że ABW nie przesłuchiwało syna ówczesnego premiera Donalda Tuska, Michała, który współpracował z Amber Gold. Dopytywany, dlaczego nie doszło do tego przesłuchania, odpowiedział:, "ponieważ prokuratura narzuciła pewien sposób działania". Dodał, że "decyzja była podstawowa - materiały wysyłamy do prokuratury i to jest decyzja w tej sprawie".

Członkowie komisji poruszyli też kwestie podsłuchów u Marcina P. Świadek zeznał, że gdy usłyszał o podsłuchach, w których była mowa o b. szefie MSW Jacku Cichocki, zasugerował prokuraturze, że ówczesny doradca zarządu Amber Gold Emil Marat i współpracujący z Amber Gold adwokat Paweł Kunachowicz powinni zostać przesłuchani. "Napisałem wniosek o przesłuchanie Marata i Kunachowicza oraz zwolnienie z tajemnicy tego ostatniego" - powiedział funkcjonariusz ABW. Zaznaczył jednak, że prokuratura nie zwolniła tajemnicy adwokackiej, a podczas przesłuchania Marata nie mógł wspomnieć o podsłuchach.

W czerwcu ub.r. Marcin P. zeznając przed komisją stwierdził, że Marat uprzedzał go o czynnościach ABW związanych z jego spółką. Dodał też, że Marat mówił mu o możliwości wykorzystania kontaktów z politykami z KPRM. Według Marcina P., być może powoływał się on właśnie na Cichockiego. Marat zeznając przed komisją w połowie września ub.r. przyznał, że wraz ze współpracującym z Amber Gold adwokatem Pawłem Kunachowiczem rozważali spotkanie z Cichockim i rozmowę na temat tego, jak firma Amber Gold i linie OLT Express są "rozbijane".

W trakcie przesłuchania komisja poruszyła też wątek Łukasza Daszuty, współpracownika szefa Amber Gold. Świadek tłumaczył, że pojawiające się w sierpniu informacje wskazywały, że jest on blisko z prezesem Amber Gold.

"Na którym etapie zorientował się pan, że Daszuta może mieć jakąś rolę procesową w tej sprawie" - pytała szefowa komisji. "Myślę, że może to był okres kiedy wyszły kwestie rozliczeń. Tam była taka kwestia rzekomo przeprowadzonego szkolenia i rozliczenia samochodu z Amber Gold" - odpowiedział świadek.

"Później było śledztwo, że nie było żadnych szkoleń (...)" - dodał. Dopytywany dlaczego nie było w związku z tym zarzutów dla Daszuty, świadek stwierdził, że nie jest to pytanie do niego. "Nie wiem dlaczego" - dodał.

Witold Zembaczyński z Nowoczesnej pytał natomiast funkcjonariusza m.in. dlaczego dopiero 13 kwietnia 2013r. doszło do zatrzymania Katarzyny P., czyli po dziewięciu miesiącach od zatrzymania szefa Amber Gold Marcina P.

"Jeśli chodzi o wiceprezes, to prokuratura zdecydowała, dlaczego w tym czasie. My od początku ustalaliśmy, jaka jest rola tej osoby w działalności (...). Prokuratura uznała, że zarzuty będą dopiero w kwietniu" - odpowiedział funkcjonariusz.

Zembaczyński pytał też dlaczego nikt z urzędników państwowych nie dostał żadnych zarzutów ws. Amber Gold.

"Z tego co mi wiadomo, były śledztwa dotyczące urzędu skarbowego, kuratora. Jeśli chodzi o odpowiedzialność, to prokurator decyduje zawsze na podstawie materiału dowodowego" - odparł świadek.

Świadek zeznał ponadto, że w lipcu 2012 r. zarówno prokuratura jak i ABW wiedziały, że szef Amber Gold był osobą karaną i nie powinien kierować tą spółką. "Te informacje pojawiły się po pierwszych sprawdzeniach. Informacja o karalności była już w notatce urzędowej, która była podstawą wszczęcia śledztwa" - odpowiedział funkcjonariusz.

Na zakończenie jawnej części przesłuchania Wassermann podkreśliła, zwracając się do świadka, że komisja nie odbiera mu "tego faktu, że wykonał ogromną pracę w tej sprawie, ogromną". "My przecież widzimy ten materiał, te notatki i szczerze, tę walkę pomiędzy wami a prokuraturą, żebyście mogli coś zrobić, bo to tak wygląda, przynajmniej z tego, co dokumentujecie w notatkach służbowych" - dodała Wassermann.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.