REKLAMA

Kaczyński: Prawdopodobnie ustaną amerykańskie ingerencje w sprawy polskie

  • Autor: PAP/JS
  • 23 stycznia 2017 16:07
Kaczyński: Prawdopodobnie ustaną amerykańskie ingerencje w sprawy polskie Jarosław Kaczyński (fot. pis.org.pl)

Jest prawdopodobne, że wraz z prezydenturą Donalda Trumpa ustaną amerykańskie ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie – ocenił na antenie Radia Katowice prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Jarosław Kaczyński odwiedził Katowice w sobotę (21 stycznia). Spotkał się z regionalnymi strukturami Prawa i Sprawiedliwości i udzielił wywiadów regionalnym mediom.

Pytany, w rozmowie wyemitowanej w Radiu Katowice w poniedziałek, czy w kontekście inauguracji prezydentury Donalda Trumpa nie obawia się np. pogorszenia, oziębienia relacji polsko-amerykańskich Kaczyński odpowiedział, że nie sądzi.

"Natomiast cieszę się, że jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że ustaną te niebywałe po prostu ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie, które miały miejsce, których sam można powiedzieć byłem w jakiejś mierze i świadkiem i może to jest złe słowo, ale go użyję: ofiarą, bo na mnie naciskano tutaj bardzo i to w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować" - powiedział.

Prezes PiS podkreślił też, że miał już kontakty z otoczeniem obecnego prezydenta, słyszał jego przemówienie inauguracyjne i jego zdaniem nic nie wskazuje, aby z punktu widzenia najbardziej elementarnych polskich interesów miało stać się coś złego.

"Ale musimy się przyglądać, bo rzeczywiście prezydent (Trump - red) jest można powiedzieć zupełnie innego typu niż jego poprzednicy i reprezentuje zupełnie inną ideę - dość paradoksalnie, bo sam przecież należy do elity, także tej elity finansowej bardzo wysokiego szczebla, chociaż nie najwyższego, bo jak słusznie kiedyś powiedział, obok miliarderów są jeszcze multimiliarderzy" - przypomniał szef partii rządzącej.

"Jest antyestablishmentowy; my też jesteśmy formacją, która ma bardzo krytyczny stosunek do establishmentu i polskiego i establishmentu europejskiego" - dodał Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS był w wywiadzie pytany o pierwsze skojarzenia ze Śląskiem odpowiedział, że - z jego perspektywy, obejmującej wiele dziesięcioleci - są to przemysł, górnictwo i "pewna specyfika"."Ale przede wszystkim w oczach mam wielką zabudowaną przestrzeń, gdzie jest wiele różnego rodzaju zakładów pracy" - mówił. Na uwagę, że region stara się walczyć z postrzeganiem go przez pryzmat górnictwa i różnych problemów, prezes PiS zastrzegł, że zdaje sobie sprawę, iż Śląsk jest m.in. także bardzo dużym ośrodkiem uniwersyteckim oraz że od 1989 r. bardzo się zmienił.

Pytany kiedy Śląsk będzie mógł się kojarzyć z innowacyjnością, nowoczesnym przemysłem, z wyrobami stawiającymi Polskę w światowej pierwszej lidze, b. premier uznał, że nie ma tu wciąż odpowiedzi, bo problem nie jest łatwy, natomiast trzeba do tego dążyć - i na to w dużej mierze nastawiony jest plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

"Z drugiej strony proszę pamiętać, że te tradycyjne dziedziny śląskie są cenne" - podkreślił Kaczyński wskazując, że wcześniej w sobotę rozmawiał w Katowicach o odbudowie śląskiego hutnictwa. "Hutnictwo może być bardzo nowoczesne, może produkować bardzo rzadkie i trudne do wyprodukowania gatunki stali" - zaznaczył.

"Także górnictwo, wbrew temu, co by się wydawało, jest dziedziną, która i może być nowoczesna i jest potrzebna. Pewnie będzie potrzebne jeszcze przez wiele, wiele lat, chociaż w Europie jest niemało takich, którzy by chcieli żeby górnictwo w gruncie rzeczy zniknęło. Ale to jest pogląd, powiedzmy sobie, tych, którzy są z różnych względów interesownych właśnie tym zainteresowani" - ocenił.

"Na pewno (...) innowacyjność jest nam ogromnie potrzebna i tutaj wymagane są działania (...), żeby ona się po prostu opłacała. W Polsce niestety jest tak, że wielu przedsiębiorcom opłaca się podtrzymywać dotychczasowe rozwiązania i po prostu eksploatować pracowników - i ten czas musi się skończyć. Jeżeli nie będzie mechanizmu wymuszania innowacyjności, nie będzie też innowacyjności, bo ona się (…) bierze z jednej strony z wyścigu światowego, ale z drugiej strony także z tego, że się po prostu opłaca" - powiedział szef PiS.

"Więc do tego będziemy prowadzić i różnego rodzaju decyzje, które mogą być traktowane jako socjalne, jak np. podniesienie płacy minimalnej czy godzinowej płacy minimalnej, to są także decyzje zmierzające także w tym kierunku" - podkreślił Kaczyński akcentując, że obecnie "tendencja do stosowania działań innowacyjnych, także do inwestowania, jest niestety niewysoka".

"Będziemy ją zwiększać także m.in. poprzez to, o czym mówiłem, ale także poprzez pomoc, poprzez udział przedsięwzięć związanych z działaniem państwa dla tych wszystkich, którzy by chcieli wprowadzać nowe rozwiązania, nowe technologie. (…) Tu metod jest wiele, jest przede wszystkim kwestia współpracy między nauką a przemysłem, nauką a gospodarką, a z drugiej strony jest kwestia pewnych przywilejów (…) podatkowych, niekiedy nawet daleko idących, które będą wprowadzone po to, aby tych innowacji było dużo, dużo więcej" - wskazał.

Zapewnił, że Śląsk znajdzie się w centrum tych działań państwa - m.in. wobec tamtejszej tradycji pracy w przemyśle, którą trzeba wykorzystać i która jest wartością. "Nie można stawiać spraw w ten sposób, że ten stary Śląsk ma być odrzucony - on musi być przekształcony, ale nie może być w żadnym wypadku odrzucony, bo to jest coś w oparciu o co można budować coś bardzo nowoczesnego, co jest potrzebne i Śląskowi i Polsce" - podkreślił Kaczyński.

Pytany m.in., jak widzi rolę samorządów, samorządności, regionów w budowaniu ich przyszłości, a także czy w rozwoju Polski nastała - jak mówią niektórzy - faza centralizowania różnych instytucji.Kaczyński ocenił, że "to część opowieści o Polsce, którą dzisiaj przedkłada społeczeństwu - i co gorsza także zagranicy - opozycja: opozycja totalna". "To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością" - dodał.

"My chcemy tylko powiedzieć społeczeństwu i wprowadzić w czyn myśl następującą: nie jest tak, że nie można nic zrobić, nie jest tak, że państwo ma być zupełnie bierne, że ma być jak powiedział kiedyś Marek Jurek - imposybilne, czyli niezdolne do działania. Musi widzieć trudności i musi próbować tam, gdzie to potrzebne, pomagać. To jest zasada pomocniczości. To, co można rozwiązać na najniższym szczeblu, rozwiązujemy na najniższym szczeblu; to, co potrzebuje szczebla wyższego rozwiązujemy wyżej" - mówił Kaczyński.

"Nie jest tak w najmniejszym stopniu, żebyśmy chcieli ograniczać uprawnienia samorządów w ogóle; (...) samorządów wojewódzkich (…), które dysponują bardzo dużymi środkami, głównie europejskimi, na podejmowanie bardzo różnych przedsięwzięć" - zapewnił prezes PiS.

"Chodzi o to, żeby te przedsięwzięcia były racjonalne oraz żeby były prowadzone z właściwą energią niezależną od tego, kto rządzi. Żeby nie było tak, że skoro tutaj rządzą inni niż w Warszawie, to różnego rodzaju przedsięwzięcia gospodarcze zaczynają biec znacznie wolniej niż mogłyby biec. To jest zjawisko bardzo niedobre i pokazujące nam poziom konfliktu oraz pewnego rodzaju niewyrobienia demokratycznego" - ocenił.

Jak zaznaczył owo "wyrobienie demokratyczne" w Polsce jest zbyt małe, a poziom konfliktu zbyt wysoki. "My naprawdę tego konfliktu nie chcemy, nie chcemy żadnej opozycji totalnej. Chcemy normalnej pracy państwowej, w której opozycja jest w demokracji rzeczą oczywistą - i jest oczywiste, że atakuje, że krytykuje, że my przedstawiamy własne argumenty, ona własne - ale od tego do nieustannej awantury i twierdzenia, że chcemy tu uczynić coś złego i że w gruncie rzeczy w Polsce mogą rządzić tylko niektóre stronnictwa, a niektóre powinny być z tego stale wykluczone, jest bardzo daleko" - zaakcentował.

"Mamy rzeczywiście ambarasującą sytuację z tego powodu, ale damy sobie z tym radę" - uznał. "Natomiast jeszcze raz podkreślam, nikt nie ma zamiaru ograniczać tutaj uprawnień, natomiast mamy zamiar - i m.in. dlatego przyjeżdżam na Śląsk (…) - żeby ten wynik wyborów samorządowych był dla nas korzystniejszy niż dotychczas" - podkreślił.

Pytany o podjęcie już w pierwszym roku przez rząd PiS kwestii rozwiązywania problemów nierówności społecznych, b. premier zaznaczył, że w Polsce urosły one do znacznych rozmiarów i jako takie stały się złem samym w sobie - ze względu na nędzę części społeczeństwa, ale też rzeczywiste ograniczenie dla rozwoju gospodarczego.

"Nawet gdyby (to zjawisko - PAP) nie ograniczało (rozwoju - PAP), to i tak trzeba by było to likwidować, bo jest coś takiego jak sprawiedliwość, przyzwoitość i empatia: stosunek do innych ludzi i ich losu. My jesteśmy formacją, która tę empatię w sobie ma i chciałaby, żeby los wszystkich naszych rodaków i wszystkich obywateli naszego kraju nie był równy, bo to się nigdzie na świecie nie udało i zawsze prowadziło do fatalnych skutków, ale żeby każdy to niezbędne minimum miał" - zadeklarował prezes PiS.

Zastrzegł, że nie mówi o ludziach, którzy sami nie chcą mieć owego minimum i sami niszczą swoje życie, ale np. jeśli chodzi o dzieci - trzeba pomagać wszystkim.

"Mamy do tego podejście zupełnie inne niż to, które prezentowała idea liberalna, która w latach 90. zaczęła zwyciężać w skali globalnej, która została w formie bardzo prymitywnej, uproszczonej, żeby nie powiedzieć: prostackiej, zastosowana w Polsce po 89 r. i przyniosła wśród różnych rezultatów także i ten, że my jeżeli chodzi o różnicę między najwyższym i najniższym decylem dochodów jesteśmy w tej chwili na najgorszym miejscu w Europie" - podkreślił.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA