REKLAMA

Marek Chmaj: Zawetowanie ustawy degradacyjnej przez prezydenta to pozytywny sygnał myślenia o prawie

  • Autor: Włodek Kaleta
  • 30 marca 2018 12:59
Marek Chmaj: Zawetowanie ustawy degradacyjnej przez prezydenta to pozytywny sygnał myślenia o prawie Brakuje ustawy o tworzeniu prawa, zbyt dużo jest politycznej a nie merytorycznej kontroli procesu ustawodawczego, nie pomaga się też posłom w tworzeniu projektów - mówi Marek Chmaj/Fot.wikipedia.com/

To, co negatywnie oceniam w bieżącej kadencji rządów, to absolutny brak refleksji konstytucyjnej czy nierzadko wręcz wyraz pogardy do przepisów i wartości konstytucyjnych demonstrowany nie tylko przez Sejm, ale niestety, również przez prezydenta. Decyzja Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy degradacyjnej zmienia trochę tę retorykę - dzielił się swoimi opiniami z Parlamentarny. pl Marek Chmaj, profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego oraz administracyjnego.

  • Wetując ustawę prezydent powiedział, że decyzja o degradacji nie powinna być jednakowa wobec wszystkich. Generał Hermaszewski nie powinien być postawiony obok Kiszczaka. Słusznie zwrócił uwagę na jej niekonstytucyjność – twierdzi Marek Chmaj.
  • Ustawa ta to klasyczny przykład działania prawa wstecz - podkreśla.
  • Bardzo zła jest sytuacja z ustawą o KRS, ponieważ w tym przypadku doszło do rażącego złamania przepisów Konstytucji. Głosy o jej nowelizacji to także zmiana retoryki rządzących – konkluduje profesor.

Na procedowanej ostatnio w szybkim tempie, kontrowersyjnej ustawie zwanej degradacyjną, której celem według PiS ma być „oddanie sprawiedliwości bohaterom polskiej wolności", opozycja nie zostawia suchej nitki. W Wielki Piątek prezydent Duda oznajmiając, że są sprawy o których trzeba mówić, ponownie zaskoczył i zawetował ustawę degradacyjną. Przyznał, że jest niesprawiedliwa.

Marek Chmaj: - Ustawa odnosi się do członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, generała Jaruzelskiego i Kiszczaka. Generałowie ci mieli postawione zarzuty, toczyły się wobec nich postępowania sądowe. Wojciech Jaruzelski, dopóki mu zdrowie służyło, brał udział w tych procesach i bronił swoich racji.

Szybko procedowana ustawa degradacyjna, z naruszeniem regulaminu Sejmu, jest jasnym przekazem, że PiS na siłę stara się robić politykę historyczną. Usiłuje kształtować przeszłość, zmieniając ją przy okazji. Walczy z pamięcią, z trumnami. Wetując ustawę prezydent przyznał, że był zwolennikiem radykalnych rozwiązań wobec byłych pracowników UB i SB, podkreślił jednak, że ustawa o degradacji nie powinna być jednakowa wobec wszystkich. Słusznie też zwrócił uwagę, że ustawa byłaby zaskarżona przez takie organy jak TK.

Tak daleko idąca ustawa, jeśli miałaby być właściwie procedowana, powinna być nie tylko zgodna z regulaminem sejmowym, ale również zgodna z tymi wartościami, które są zawarte w Konstytucji.

To znaczy, że w tym przypadku nie można było pominąć uzgodnień międzyresortowych czy konsultacji z wieloma innymi podmiotami, bo takie też zarzuty stawiano wobec tej ustawy?

- PiS, aby uniknąć takich zarzutów, wykorzystywało do tej pory wybieg i zgłaszało większość projektów, jako poselskie, a te nie muszą być konsultowane. Projekt ustawy degradacyjnej to projekt rządowy, dlatego powinien być konsultowany przede wszystkim z zainteresowanymi podmiotami, które mogą zgłosić do niego swoje uwagi.

Do tego projektu konieczna byłaby też opinia Rzecznika Praw Obywatelskich oraz opinie konstytucjonalistów. Nie zmienia to faktu, iż ustawa jest procedowana bez refleksji konstytucyjnej. Jest klasycznym przykładem działania prawa wstecz. Tego typu działania w Sejmie nie służą ani kulturze prawnej, ani jakości tworzonego prawa.

Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent,  degradacji będzie dokonywał minister. Nawet Biuro Analiz Sejmowych zwracało uwagę na możliwy konflikt tego rozwiązania z Konstytucją. Jest to konflikt ustawowy?

- Prezydent mianuje także na stopnie generalskie. W jednym i drugim przypadku, powinien więc on  degradować. Ustawowe uprawnienie do degradowania oficerów przez polityka, ministra obrony, można uznać za delikt konstytucyjny. Jest to też niezgodne z logiką. Takie uprawnienie powinno należeć do prezydenta.

Czy pana zdaniem ustawa degradacyjna jest rzeczywiście tak nieprecyzyjna, zapisy są tak ogólne, że można je również wykorzystywać do dyscyplinowania innych oficerów, niż tylko należących do WRON?

- Może w obecnej sytuacji nie, ale będzie już stworzony precedens, który może wpływać na postrzeganie rzeczywistości przez oficerów, także tych, którzy obecnie są w służbie. Pokazuje on, że nawet po latach może być odebrany stopień oficerski za określone czyny. Co więcej, pokazuje, że za wykonywanie nawet tych rozkazów, które są zgodne z prawem, taka procedura również może być wszczęta.

Czytaj też: Prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę degradacyjną

Oczywiście trudno porównywać okres PRL-u z III RP. Co więcej, PRL nie był państwem suwerennym. Wszyscy wiemy o doktrynie Breżniewa i roli Związku Radzieckiego w naszej części Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że ustawą tą dajemy precedens, iż nawet po latach osobom zmarłym może być odbierany stopień. Sejm pokazuje tym samym, że nie jest w tym zakresie niczym ograniczony. Może odbierać stopnie nawet tym oficerom, którzy zdaniem większości parlamentarnej naruszyli polską rację stanu kiedykolwiek w przeszłości.

Być może następni będą generałowie, którzy w Noc Listopadową odmówili przyłączenia się do podchorążych. Być może Sejm będzie sięgał do konfederatów barskich, osądzi hetmanów czy oficerów, którzy przyłączyli się do Szwedów w czasie Potopu szwedzkiego?

Przy okazji procedowania tego aktu prawnego, ale także w innych, w przypadku zarzutu o niekonstytucyjność PiS przywołuje argument, że dopóki Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie inaczej, należy z mocy prawa domniemywać konstytucyjność ustawy.

- To klasyczny przykład odwracania kota ogonem. Gdyby tak było równie dobrze moglibyśmy uchwalić ustawę, która np. 15 marca kończy kadencję prezydenta Andrzeja Dudy i twierdzić, że dopóki TK nie podważy tej ustawy, obowiązuje domniemanie jej konstytucyjności. Nie. Sejm jako organ władzy ustawodawczej jest zobowiązany uchwalać ustawy, które są zgodne z Konstytucją, a to oznacza zakaz uchwalania ustaw z Konstytucją niezgodnych.

Zatem na Sejmie, służbach sejmowych, Senacie, w końcu na prezydencie spoczywa obowiązek weryfikacji czy te ustawy są zgodne z Konstytucją. W przypadku prezydenta art. 126 mówi wprost, to on, na podstawie przepisu Konstytucji, ma czuwać nad jej przestrzeganiem. Czuwać, a to oznacza absolutny zakaz podpisywania ustaw z Konstytucją niezgodnych

Czy pana zdaniem wybór sędziów do nowego KRS również zawiera niekonstytucyjne uchybienia?

- Z ustawą o KRS sytuacja jest bardzo zła ponieważ w tym przypadku doszło do rażącego złamania przepisów Konstytucji, która w art. 186 precyzyjnie wskazuje, że sędziowie członkowie KRS, są wybrani na czteroletnią kadencję. Tej kadencji ustawowo skracać nie wolno.

Konstytucja wskazuje również, że wybrani sędziowie powinni pochodzić z sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i Sądu Najwyższego. Tymczasem okazuje się, że wśród 15 sędziów wybranych przez Sejm, nie ma ani jednego sędziego SN, ani sądu wojskowego.

Z wykładni całościowej, analizy kilku przepisów Konstytucji wynika, że Sejm wybiera na członków KRS 4 posłów, natomiast 15 sędziów powinno być wybranych w sposób niezależny. Nie przez Sejm, ani przez Senat. Wykładnia prowadzi też do wniosku, że to sędziowie winni wybierać 15 sędziowskich członków. Wynika to także z faktu, że KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej.

Po raz kolejny więc legislacyjny walec PiS pędzi do przodu, często po bandzie, interpretując prawo według własnej wykładni, nie słuchając żadnych opinii przeciwnych? Jeśli tak jest, to czym może skutkować?

- Mamy do czynienia z upolitycznieniem przez PiS kolejnego organu szeroko pojmowanej władzy sądowniczej. Po Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, przyszedł czas na Krajową Radę Sądownictwa. To wszystko rażąco obniża niezależność sądów i niezawisłość sędziowską. Zwłaszcza fakt, że politycy mają wpływ na obsadę niemal wszystkich członków KRS.

Z niezależnych sędziów pozostanie tylko prezes Naczelnego Sądy Administracyjnego i Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Jedynie dwie osoby na 25 nie będą pochodziły z klucza politycznego.

Jeśli chodzi o ustawę o IPN, kto według pana ma rację? Czy w ogóle można rozstrzygająco odpowiedzieć na tak postawione pytanie?

- Ta ustawa, to kolejny przykład kształtowania prawem polityki historycznej. Historią powinni zajmować się historycy, a nie ustawodawca za pomocą przepisów karnych. Tymczasem zamiast przyszłości, w centrum uwagi rządzących jest przeszłość.

Nowelizacja art. 55a tej ustawy ma skutek przeciwny od zamierzonego. Po raz kolejny wywołano problem medialny związany z mówieniem o polskich obozach koncentracyjnych. Co więcej, ustawodawca się przy tym ośmieszył, bo zawsze lepiej jest edukować, przekonywać, niż czegokolwiek zabraniać i do tego jeszcze grozić sankcją karną.

Ta nowelizacja ustawy o IPN będzie przeciw skuteczna do zamierzonego celu. Rząd i Sejm będą zmuszone gasić pożar, który same wywołały.

Powtórzę pytanie. Z pana obserwacji, jak wygląda proces stanowienia prawa i czym to może skutkować?

- Wokół tworzenia prawa narosło wiele grzechów głównych, również w poprzednich kadencjach. Między innymi brakuje ustawy o tworzeniu prawa, zbyt dużo jest politycznej a nie merytorycznej kontroli procesu ustawodawczego, nie pomaga się też posłom w tworzeniu projektów.

To, co negatywnie oceniam w tym względzie w bieżącej kadencji rządów, to absolutny brak refleksji konstytucyjnej czy nierzadko nawet wyraz pogardy do przepisów i wartości konstytucyjnej nie tylko przez Sejm, ale niestety również przez prezydenta. Decyzja odmowy podpisania ustawy degradacyjnej zmienia nieco tę retorykę. Zobaczymy jaki będzie jej ostateczny kształt.

Podobał się artykuł? Podziel się!
  • 10.

    JUBILEUSZOWA EDYCJA 14-16 maja 2018, Katowice • Spodek i MCK • Metropolia GZM

Pobierz aplikację EEC
WIĘCEJ

Skomentuj (3 komentarzy)

  • qwert 2018-03-30 19:40:35
    niedawno darli ryje żeby odebrać doktorat Dudzie. teraz już nie maliniak?
  • Stacho G.-Stańczyk 2018-03-30 19:13:56
    Zanim uwaga, najpierw cytata: "Oczywiście trudno porównywać okres PRL-u z III RP. Co więcej, PRL nie był państwem suwerennym. Wszyscy wiemy o doktrynie Breżniewa i roli Związku Radzieckiego w naszej części Europy." Tako rzecze pan Marek Chmaj, profesor nauk prawnych, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego oraz administracyjnego. W związku z tym jego stwierdzeniem rodzi się pytanie, czy wobec tego III RP jest suwerenna, skoro wskutek przyjęcia Traktatów Lizbońskich uznała pierwszeństwo prawa unijnego nad prawem krajowym, czyli "tubylczym", skoro musi ono być zgodne z prawem UE? Różnica polega tylko na tym, że PRL podlegała wytycznym Moskwy, a III R P - Brukseli. Tertio non datur!
  • Zib 2018-03-30 17:34:32
    Dunaj, przydooopas III RP, zdrada Dudy wyjdzie mu bokiem nie wybiorą go na drugą kadencję. To już trzecia zdrada prezia. Żelazny elektorat PiS nie zapomni ich! Obywatele ZSRR jakimi byli generałowie w tym Jaruzelski to zdrajcy ! Nie tylko degradacja ale należy ich wywalić z Wojska Polskiego



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA