REKLAMA

Ryszard Czarnecki podnosi temat demokracji w Niemczech. Zwraca uwagę na cenzurę internetu za Odrą

  • Autor: GP
  • 26 stycznia 2018 08:05
Ryszard Czarnecki podnosi temat demokracji w Niemczech. Zwraca uwagę na cenzurę internetu za Odrą Ryszard Czarnecki w czasie sprawowania obowiązków członka i wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego (fot. twitter.com/r_czarnecki)

Ryszard Czarnecki (PiS) wyraził zaniepokojenie ilością uwagi, jaką w Europie poświęca się Polsce. Jego zdaniem tyle samo czasu powinno się poświęcać innym krajom UE.

Ryszard Czarnecki (PiS) może z mieszanymi uczuciami oceniać początek roku. Polityk stał się obiektem krytyk po swojej negatywnej wypowiedzi o europosłance PO, ale póki co zachował stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i podtrzymywał swoje słowa.

Teraz uderzył w naszych zachodnich sąsiadów. Nawiązując do toczącej się w Europie debaty o stanie polskiej demokracji, zwrócił uwagę na europejskie, podobne tematy, które jednak umykają opinii publicznej.

- Przy tym tempie wzrostu gospodarczego Polska już niedługo będzie realnym konkurentem dla naszych bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów - stwierdził polityk w Polskim Radiu w piątek (26 stycznia). Uzasadniał tym starania UE i zagranicznych stolic, by wpływać na Warszawę. - Zacznijmy mówić o tym, że Dziennikarze Bez Granic (pozarządowa organizacja monitorująca wolności i prawa człowieka - red.) i szwajcarskie media bardzo ostro skrytykowały nowe niemieckie regulacje dot. de facto cenzury w internecie.

Polityk nawiązywał do regulacji Republiki Federalnej Niemiec, które w ostatnich latach pozwoliły władzy federalnej tego kraju ingerować w publikacje elektroniczne. Latem 2017 r. przez niemiecki parlament przeszły na przykład zapisy pozwalające karać administratorów stron, jeśli nie usuwają treści zakazanych w Niemczech.

Jak pisał wówczas The Guardian, celem regulacji było ograniczenie tzw. mowy nienawiści, działań przestępczych czy rozpowszechniania fake newsów. O połowy 2017 r. podnoszą się jednak za Odrą głosy, że regulacje te uderzają w administratorów internetu.

W myśl niemieckiego prawa firma administrująca serwerem, na którym zauważono treści zakazane ma 24 godziny, by je usunąć. O tym, jakie treści są dozwolone, a jakie naruszają zakaz decyduje administracja i to ta arbitralna ocena jest powodem krytyki, na którą zwracał uwagę Ryszard Czarnecki.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (3 komentarzy)

  • :-) 2018-01-26 15:04:10
    Niech nie odwraca uwagi od kraju w którym już nie ma demokracji czyli od Polski. Stare PRLowskie numery w stylu "A u was bija murzynów" są na użytek wewnętrzny, dla prostactwa które popiera PIS. Wśród urzędników UE tylko śmieszą.
  • antoniantczak 2018-01-26 14:54:35
    Bo ma rację. i wjednej jak i drugiej sprawie.
  • rada 2018-01-26 10:12:03
    "obatel" to mądry inaczej pierwszy sort pislamskiej" elyty".



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA