REKLAMA

Świadek: Po wejściu ABW do Amber Gold Marcin P. był totalnie roztrzęsiony

  • Autor: PAP/JS
  • 13 marca 2018 21:45
Świadek: Po wejściu ABW do Amber Gold Marcin P. był totalnie roztrzęsiony Świadek powiedział też, że jest zadowolony z działań ABW ws. Amber Gold (fot. Sejm/twitter)

Marcin P. nie był słupem; po wejściu ABW do Amber Gold był "totalnie roztrzęsiony"; po pierwszym zatrzymaniu był rozbity, gdyby ktoś za nim stał, na pewno już wtedy przyznałby się do tego - zeznał przed komisją śledczą b. szef gdańskiej delegatury ABW Adam Gruszka.

  • Zaznaczył, że nie ma 100-procentowej pewności, że Marcin P. nie był słupem. "Ja mówię o tym, co było w materiałach" - tłumaczył, wskazując na "irracjonalność" zakupów, jakich dokonywał P.
  • Ocenił, że praca gdańskiej delegatury ABW, przy ówczesnym stanowisku prokuratury, została dobrze wykonana. "Rola informacyjna ABW w tej sprawie została wypełniona" - powiedział Gruszka.
  • "Uważam, że pan Michał Tusk w tej sprawie jest podobnie ofiarą, jak wiele innych osób" - wskazał odnosząc się do zatrudnienia syna Donalda Tuska.

Przypuszczaliśmy, że ws. Amber Gold może dojść do próby wyprania pieniędzy przez podmioty publiczne - przyznał. Zapewnił ponadto, że nie formułował w stosunku do żadnego z funkcjonariuszy ABW zakazu zajmowania się wątkiem Michała Tuska ws. Amber Gold; ta sprawa miała być wyłączona do odrębnego śledztwa.

Świadek powiedział też, że jest zadowolony z działań ABW ws. Amber Gold. "Jestem zadowolony z ogromu pracy, jaki został wykonany w tej sprawie przeze mnie i przez moich funkcjonariuszy. Natomiast nie jestem zadowolony z braku obiektywnej oceny tych działań, że nie ma spokojnego spojrzenia na możliwości i zasoby, którymi dysponuje ABW" - powiedział Gruszka.

Świadek wskazał, że sprawa Amber Gold w jego świadomości rozpoczęła się w kwietniu lub maju 2012 r., "jeśli chodzi o działania ABW". "Natomiast jesienią 2011 r. miałem świadomość, że sprawą tą interesuje się wydział do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku" - podał Gruszka.

Dopytywany przez Jarosława Krajewskiego (PiS), kto przekazał mu informację na temat firmy Marcina P., świadek zeznał, że konkretna informacja, którą dysponowała Agencja, pochodziła od Głównego Inspektora Informacji Finansowej. "Ta informacja wpłynęła do ABW w Warszawie" - doprecyzował.

"Z delegatury stołecznej dowiedziałem się, że na moim terenie funkcjonuje dziwna firma (...), że ta firma dokonuje bardzo dziwnych przelewów na konta bardzo dziwnych osób" - mówił. Dodał, że jednym z nich był przelew na gdańskie zoo, czy finansowanie filmu o Lechu Wałęsie. "To były kosmiczne przelewy, które się nie mieściły w granicach rozsądnego postępowania gospodarczego" - kontynuował Gruszka. Jak dodał, w Warszawie zapadła decyzja, że będzie otrzymywał informacje o pojedynczych przelewach, by je następnie weryfikować.

Witold Zembaczyński (N) dopytywał świadka, czy przelewy, o których mówił, mogły być formą łapówki. Świadek, odpowiadając na to pytanie, wskazał, że Agencja dysponowała 90 stronami materiałów, z których wynikało, że P. w ciągu 2011 r. dokonywał przelewów. "Pieniądze się gromadzą i nagle dochodzi do przelewu, na OLT Express, Jet Air, itd." - mówił. "Przypuszczaliśmy, że może tutaj dojść do próby wyprania pieniędzy przez podmioty publiczne, to nas najbardziej zainteresowało" - zaznaczył dalej. "Kwestia inwestowania w linie lotnicze wydawała nam się idealnym sposobem na wyprowadzenie pieniędzy, z racji bardzo skomplikowanego ruchu, tankowania, itd." - stwierdził.

Ocenił, że praca gdańskiej delegatury ABW, przy ówczesnym stanowisku prokuratury, została dobrze wykonana. "Rola informacyjna ABW w tej sprawie została wypełniona" - powiedział Gruszka.

Zembaczyński pytał także, czy gdańska ABW miała ze strony centrali Agencji czy prokuratury "jakiekolwiek hamulce" na zajmowanie się sprawą Amber Gold i poszczególnymi wątkami. "Z centrali - nie, żadnych (...). W momencie, kiedy prokuratura łódzka przejęła tę sprawę, to było widać wyraźnie, że tutaj inicjatywa dowodowa ma leżeć po stronie prokuratury. Nie była prokuratura otwarta na żadne bardziej zaawansowane ewentualnie czynności z podejrzanym, mam tu na myśli jakąś kombinację operacyjną itd." - powiedział świadek. "Widziałem wyraźnie, że tylko prokuratura w tej sprawie będzie wykonywać czynności" - dodał.

Gruszka ocenił, że gdyby w 2011 r. wystąpiono do prokuratury o zwolnienie banku z tajemnicy bankowej i przekazano kopie wyciągów z kont do prokuratury czy policji "sprawa (Amber Gold) byłaby jasna". Powiedział, że problem z Amber Gold jako piramidą finansową polegał na tym, że na początku nie było osób poszkodowanych.

W mojej ocenie Marcin P. nie był słupem; po pierwszym zatrzymaniu P. był osobą rozbitą, gdyby ktoś za nim stał, na pewno już wtedy przyznałby się do tego - mówił b. szef gdańskiej delegatury ABW. Według niego po wejściu ABW do Amber Gold P. był osobą "totalnie roztrzęsioną". "Gdyby ktoś za tamtą osobą stał, to już wtedy Marcin P. powiedziałby nam, kto to jest. Natomiast po sześciu latach siedzenia w zakładzie karnym nie byłoby tutaj żadnych wątpliwości" - stwierdził świadek.

Zaznaczył jednocześnie, że nie ma 100-procentowej pewności, że Marcin P. nie był słupem. "Ja mówię o tym, co było w materiałach" - tłumaczył, wskazując na "irracjonalność" zakupów, jakich dokonywał P.

Gruszka był też pytany przez Krajewskiego o zeznania funkcjonariuszy ABW, którzy wskazywali, że mieli zajmować się głównym wątkiem sprawy Amber Gold, a nie zajmować się wątkami pobocznymi pod groźbą zarzutów o utrudnianie śledztwa. Krajewski pytał świadka, czy to on wydał zakaz badania pobocznych wątków.

"Nie, o tym dowiedziałem się dopiero z przesłuchania, o takim zakazie" - odpowiedział świadek. Gruszka zaznaczył jednak, że "rolą dyrektora delegatury ABW jest ściąganie funkcjonariuszy, którzy bujają w obłokach, na ziemię". "I to często realizowałem, ponieważ jeżeli ktoś niekiedy zabiera się za rzeczy, które chciałby realizować, a informacja staje się mało wiarygodna, to niestety na takie działania oczywiście pozwolić nie można, kiedy wcześniej trzeba zrealizować inne czynności" - powiedział świadek.

Nie zgodził się z oceną Krajewskiego, że to on "hamował oczekiwania funkcjonariuszy operacyjnych, żeby zajmować się również innymi wątkami, które nie zostały zlecone przez prokuraturę".

Krajewski zapytał go, jakie czynności zlecił, żeby ustalić, choćby poprzez działania operacyjne, do czego Marcinowi P. był potrzebny syn ówczesnego premiera. "Takich działań nie zlecałem" - powiedział Gruszka. "Te czynności miały być wykonane w ramach wyłączonych materiałów do odrębnego śledztwa, na ten temat prowadziliśmy rozmowy z prokuratorem (Dariuszem) Różyckim" - powiedział świadek. Różycki był szefem gdańskiej prokuratury okręgowej. "Nie formułowałem w stosunku do żadnego z funkcjonariuszy zakazu zajmowania się wątkiem Michała Tuska" - zapewnił świadek.

"Uważam, że pan Michał Tusk w tej sprawie jest podobnie ofiarą, jak wiele innych osób" - wskazał.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała, czy ABW zweryfikowała, kto stał za zatrudnieniem Michała Tuska i czy ewentualnie Marcin P. lub grupa osób wokół niego, nie będzie próbowała wpływać na Michała Tuska, szantażować go i tym samym stwarzać pewne zagrożenie dla ówczesnego premiera. "Takich daleko idących wniosków nie wysnuliśmy (...). Osoba syna premiera, która jest osobą dorosłą, która ma wykształcenie wyższe, która jest dziennikarzem, to nie jest osoba, którą prowadzi się za rękę, ta osoba żyje i działa na własny rachunek. Nie znam żadnego aktu prawnego, który nakłada na ABW ochronę dorosłych dzieci osób publicznych" - mówił Gruszka.

Na zakończenie przesłuchania Jarosław Krajewski poruszył kwestię podsłuchów założonych Marcinowi i Katarzynie P. "Czy założenie podsłuchów małżeństwu P. na dwa tygodnie przed upadkiem Amber Gold, to było działanie spóźnione?" - pytał poseł PiS. "Biorąc pod uwagę chwilę wszczęcia postępowania, było ono standardowe. Nie było ono spóźnione, patrząc kiedy zostało wszczęte śledztwo i kiedy prokurator przychylił się do naszych wniosków. Natomiast gdyby te podsłuchy zostały włączone jeszcze wcześniej, to wiadomo - im wcześniej tym lepiej" - odpowiedział świadek.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj

  • Brak komentarzy.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.