REKLAMA

Podkomisja smoleńska: Na katastrofę Tu-154 M złożył się szereg świadomych działań

  • Autor: PAP/JS
  • 11 kwietnia 2018 15:43
Podkomisja smoleńska: Na katastrofę Tu-154 M złożył się szereg świadomych działań Podkomisja smoleńska przedstawiła w środę (11 kwietnia) raport techniczny, a także prezentację filmową. (fot.wikipedia.org/ Serge Serebro, Vitebsk Popular News)

Na katastrofę Tu-154 M złożył się szereg świadomych działań: w obszarze remontu samolotu, przygotowania wizyty w Katyniu, świadome, fałszywe sprowadzenie samolotu do lądowania przez rosyjskich kontrolerów, awarie i eksplozje - wynika z prezentacji filmowej podkomisji smoleńskiej.

  • Według filmu "strefa rozrzutu odłamków powstałych na skutek tego hipotetycznego rozrzutu hydraulicznego" obejmuje 150 m.
  • W prezentacji zaznaczono, że zniszczenia w centropłacie i rozmieszczenie ciał członków ofiar "jednoznacznie" wskazują, że "takich zniszczeń z pewnością nie mogło spowodować uderzenie hydrauliczne".
  • Jak zaznaczono, wbrew stwierdzeniom raportu Jerzego Millera w kokpicie Tu-154M w czasie katastrofy nie było generała Andrzeja Błasika.

Podkomisja smoleńska przedstawiła w środę (11 kwietnia) raport techniczny, a także prezentację filmową.

Zaznaczono w niej, że na obecnym etapie prac badając dziesiątki hipotetycznych wersji wydarzeń nie ma wątpliwości, że na tragedię złożył szereg świadomych działań. "Zarówno w obszarze remontu samolotu Tu 154 M nr boczny 101, sposobu przygotowania oficjalnej delegacji rządowej do Katynia, świadome fałszywe sprowadzenie samolotu do lądowania przez rosyjskich kontrolerów jak i awarie oraz eksplozje, które ostatecznie zniszczyły Tupolewa i doprowadziły do śmierci prezydenta RP polskiej oraz całej delegacji rządowej lecącej na uroczystości upamiętniające 70 rocznicę ludobójstwa w Katyniu w 1940 roku" - wymieniono.

W prezentacji podkreślono też, że komisja działająca przy ministerstwie obrony narodowej wraz z instytucjami eksperckimi przeprowadziła setki badań i eksperymentów naukowych.

Wśród nich wymieniono m.in. rekonstrukcję cyfrową TU 154 M umożliwiającą uzyskanie rzeczywistego modelu cyfrowego z zachowaniem właściwych fizycznych elementów samolotu, badania kwestii lewych drzwi pasażerskich, których prędkość lotu w ostatniej fazie przekraczała dziesięciokrotnie prędkość upadku samolotu, czy badania w tunelu aerodynamicznym powietrznym jak i wodnym.

W materiale filmowym wskazano, że "z ustaleń podkomisji wynika, że samolot zniszczyły co najmniej dwie eksplozje". "Pierwsza rozsadziła lewe skrzydło samolotu tak, że odcięła jedną końcówkę, a następnie doprowadziła do zniszczenia klapy zaskrzydłowej lewego skrzydła" - zaznaczono. Według prezentacji wątpliwości ws. wybuchu nie mają także niezależni eksperci.

"Eksplozji w kadłubie nie kwestionują Rosjanie. Eksperci rosyjskiej prokuratury badający wrak w dniach 17-23 września bardzo dokładnie opisali rozległe zniszczenia lewego centropłata, obejmujące całkowitą destrukcję żeber, poszycia zewnętrznego i wygięcia poszycia dolnego oraz kesonów bakowych. Stwierdzają też, że nastąpiło to na skutek olbrzymiego ciśnienia wewnętrznego, a więc wybuchu. Przypisują to jednak nie eksplozji materiału wybuchowego, lecz wytworzenia się uderzenia ciśnienia hydraulicznego, znajdującego się w baku paliwa" - podkreślono w prezentacji.

Według filmu "strefa rozrzutu odłamków powstałych na skutek tego hipotetycznego rozrzutu hydraulicznego" obejmuje 150 m. "Czy jest możliwe, by w kesonach niewielkich rozmiarów baku oraz lewego centropłata powstało uderzenie hydrauliczne, by przy tak niewielkiej ilości paliwa mogło doprowadzić do rozsadzenia samolotu, a co najważniejsze, mogło ono zniszczyć przedni dźwigar centropłata i trzeci dźwigar kesonu bakowego? Oczywiście nie" - podkreślono.

W prezentacji zaznaczono, że zniszczenia w centropłacie i rozmieszczenie ciał członków ofiar "jednoznacznie" wskazują, że "takich zniszczeń z pewnością nie mogło spowodować uderzenie hydrauliczne".

Wymieniono m.in. eksplozję w lewej, odejmowanej części skrzydła, zniszczenia powybuchowe na skrzydle i odłamkach, odkształcenia i rozrzut odłamków we wszystkich kierunkach w stosunku do toru przemieszczania się samolotu. Jak podano, zidentyfikowano także wewnętrze części skrzydła, które osiadły na gałęziach wysokich partii drzew.

Podano także, że wybuch rozsadził trzecią salonkę, zabijając wszystkich jej pasażerów i rozrzucając ich szczątki na całej długości wrakowiska.

"Fala detonacyjna, idąca w kierunku ogona rozerwała ten fragment kadłuba i spowodowała wywinięcie lewej i prawej burty wraz z dachem, na zewnątrz konstrukcji" - powiedziano w prezentacji.

Wskazano także na liczne odłamki osmolone i opalone, rozrzucone ok. 100 m przed miejscem upadku samolotu, a także rozpad samolotu na kilkadziesiąt tysięcy części.

Kolejne dowody na eksplozję to - według prezentacji - brak krateru po uderzeniu w miękki grunt ponad 70-tonowego samolotu, całkowite zniszczenie wszystkich foteli, oddzielne położenie siedzeń, oparć i stelaży, a także wyrwanie z burty lewych drzwi pasażerskich, wbitych na metr w ziemię z prędkością przekraczającą 10-krotnie prędkość spadania samolotu.

Wskazano też na charakterystyczne zniszczenia ciał ofiar, w tym "całkowite rozczłonkowanie kilkunastu ofiar, siedzących w salonce nad centrum eksplozji i rozrzucenie ich ciał na całym obszarze wrakowiska".

We wprowadzeniu raportu znajduje się 7 punktów, które mają uzasadniać tezę, że nie doszło do błędu pilota Tu-154M.

"Rosyjscy kontrolerzy ruchu lotniczego na lotnisku Severny w Smoleńsku w porozumieniu z dowódcą wojsk transportu lotniczego gen. W. Benediktowem w Moskwie konsekwentnie podawali błędne informacje załodze samolotu Tu-154M podczas podejścia do lądowania 10 kwietnia 2010 roku. Podejście Tu-154 M zostało poprzedzone kontrolnym zajściem rosyjskiego samolotu wojskowego IŁ-76, który miał sprawdzić działanie systemów nawigacyjnych lotniska Severny. IŁ-76 dwukrotnie podchodził do lądowania przy pogodzie poniżej minimum i za każdym razem schodził do wysokości zaledwie kilku metrów nad płytą lotniska z jego lewej strony" - czytamy w pierwszym punkcie Wprowadzenia do Raportu Technicznego zaprezentowanego w środę przez podkomisję smoleńską.

Jak zaznaczono, wbrew stwierdzeniom raportu Jerzego Millera w kokpicie Tu-154M w czasie katastrofy nie było generała Andrzeja Błasika. "Nie miał on żadnego wpływu na przebieg katastrofy. Komisja Millera oskarżyła generała A. Błasika nie dysponując żadnymi dowodami" - czytamy.

"Najpierw nastąpiły eksplozje lewego skrzydła i doprowadziły do rozpadu struktury odejmowanej części skrzydła więcej niż 900 m przed progiem pasa 26 lotniska Smoleńsk Severny. Detonacje zniszczyły sloty, żebra i dźwigary oraz poszycia i rozrzuciły ich fragmenty na obszarze ponad 30 metrów szerokości i ponad 400 metrów wzdłuż lotu samolotu. Następnie od skrzydła oderwała się klapa, której części także znaleziono rozrzucone na odległości ponad 400 metrów" - głosi kolejny punkt raportu technicznego.

"Po przekroczeniu przez samolot punktu TAWS38 (710 m przed progiem pasa) doszło do szeregu awarii: lewego silnika, generatora, klap, podwozia, pierwszej instalacji hydraulicznej i systemu wskazań kursu magnetycznego oraz do niesprawności obu wysokościomierzy radiowych" - zaznaczono w raporcie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (2 komentarzy)

  • WoWa 2018-04-12 09:35:27
    W zapisach czarnej skrzynki - jedynego wiarygodnego urządzenia na pokładzie - nie ma zapisu wybuchu. Trzeba być niezłym naciągaczem żeby lansować teorie wybuchu.
  • Polak rozumny 2018-04-11 19:31:17
    A Bitwę pod Grunwaldem wygrali Pigmeje na rowerach, to tez jest taka sama prawda , jak ta tego oszołoma Macierewicza i innych sprzedajnych oszczerców i łgarzy !!!!



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA