REKLAMA

Posłowie PO: Platforma opowiada się za kompromisem aborcyjnym, skąd więc kary?

  • Autor: PAP/JS
  • 15 stycznia 2018 18:13
Posłowie PO: Platforma opowiada się za kompromisem aborcyjnym, skąd więc kary? W głosowaniu nad projektem Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" nie wzięło udziału 29 posłów, a w sprawie projektu Komitetu "#ZatrzymajAborcję" - 26 (fot. pixabay.com)

Stanowisko PO ws. aborcji jest jasne - jesteśmy za utrzymaniem obecnego kompromisu w tej sprawie, za co więc mamy być karani? - pytają posłowie: Czesław Mroczek i Tomasz Głogowski, którzy nie wzięli udziału w sejmowych głosowaniach dot. zmian w prawie aborcyjnym.

  • Nieoficjalnie od polityków z władz PO można usłyszeć, że ci, którzy w zeszłą środę wyjęli z czytników karty do głosowania, mogą zostać pozbawieni stanowisk w partii (np. w Gabinecie Cieni), w klubie i w Sejmie.
  • W głosowaniu nad projektem Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" nie wzięło udziału 29 posłów, a w sprawie projektu Komitetu "#ZatrzymajAborcję" - 26.
  • Dziewięcioro posłów nie było w ogóle obecnych w środę na głosowaniach.

Obaj politycy nie zgadzają się z ubiegłotygodniową uchwałą zarządu PO o wykluczeniu trójki posłów: Joanny Fabisiak, Marka Biernackiego i Jacka Tomczaka, którzy - wbrew stanowisku klubu - głosowali za odrzuceniem projektu Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", który zakładał liberalizację obowiązujących obecnie przepisów aborcyjnych i za skierowaniem do dalszych prac projektu zaostrzającego prawo, przygotowanego przez Komitet "#ZatrzymajAborcję. "Chciałbym, że decyzja o wykluczeniu została cofnięta" - podkreślił Głogowski.

We wtorek (16 stycznia) o godz. 15 zbiera się Kolegium klubu PO, które ma zająć się karami dla tych posłów, którzy w ogóle nie wzięli udziału w głosowaniach nad propozycjami zmian w prawie regulującym zasady dopuszczalności przerywania ciąży. Kolegium tworzą: szef klubu PO, jego zastępcy, sekretarz, skarbnik oraz rzecznik dyscypliny i etyki klubu.

Wiceszef klubu PO Andrzej Halicki powiedział, że każdy z przypadków posłów, którzy nie wzięli udziału w głosowaniach będzie rozpatrywany indywidualnie. "Części z nich przecież w ogóle nie było tego dnia w Sejmie, bo byli np. chorzy" - podkreślił. Halicki nie chciał mówić jakie kary grożą posłom, którzy nie głosowali. "Żadnych ustaleń w tej sprawie nie ma" - dodał.

Nieoficjalnie od polityków z władz PO można usłyszeć, że ci, którzy w zeszłą środę wyjęli z czytników karty do głosowania, mogą zostać pozbawieni stanowisk w partii (np. w Gabinecie Cieni), w klubie i w Sejmie. "Pomysł jest taki, że ponieważ posłowie, którzy wyjęli karty do głosowania, to jednocześnie ci, którzy są mało aktywni i mało pracują, żeby pozbawić ich funkcji, przede wszystkim w Sejmie. Wielu z nich to szefowie i wiceszefowie sejmowych komisji. Ukaranie ich odebraniem dodatku za pełnienie funkcji w komisjach, to kara bardziej dotkliwa, niż przewidziane w regulaminie klubu do 1 tysiąca złotych" - tłumaczy polityk z zarządu PO.

Stanowiska kierownictwa Platformy nie rozumieją Czesław Mroczek i Tomasz Głogowski, którzy nie brali udziału w głosowaniach nad projektami zmian w sprawie aborcyjnym. "Zastanawiam się, czy to jest właściwe działanie, jeśli chodzi o całe nasze ugrupowanie. PO ma przecież swój program odnoszący się do aborcji i swoje stanowisko. Popieramy obowiązujące przepisy i ta sytuacja, która ma miejsce od kilku dni, pokazuje jak ważną rolę pełni centrum polityczne, partia centrowa, która jest takim stabilizatorem. Platforma w tej sprawie powinna się trzymać swego i nie powinna wyrzucać posłów, którzy absolutnie przecież nie porzucają programu Platformy" - podkreślił Mroczek.

Polityk deklaruje, że przyjmie wszystkie kary, jakie na niego spadną. "Ale nie o mnie przecież chodzi, tylko o to, jaki przekaz płynie z tego głosowania, co Platforma chce powiedzieć Polakom w tej sprawie. Przecież ten głos jest jasny i oczywisty, że warto trzymać się kompromisu, który był efektem wielkich konfliktów z początku lat 90., bo widać jak te sprawy światopoglądowe mogą na nowo wywołać ten konflikt" - przekonuje poseł PO. "Ja odwołuję się do tego, co jest przekazem Platformy w tej sprawie, więc nie wiem za co miałbym być karany?" - dodał.

Głogowski również zastanawia się, czy decyzja o wykluczeniu z PO trojga posłów nie była podjęta zbyt pochopnie. "Chciałbym, żeby została cofnięta" - mówi polityk. "Platforma bez Marka Biernackiego będzie inną partią" - uważa Głogowski.

Przypomniał, że PO zawsze opowiadała się za utrzymaniem obecnych przepisów ustawy o planowaniu rodziny. "W moim odczuciu, byłoby właściwe, gdyby oba te projekty zostały odrzucone. Myśmy nie zachowali się wbrew znanym i obowiązującym stanowiskom PO, natomiast oczywiście daliśmy się złapać w pułapkę zastawioną tutaj przez ugrupowania lewicowe" - ocenił poseł.

Jego zdaniem PO źle podeszła do projektu Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", który popierało kilkanaście partii i środowisk lewicowych, w tym Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej (prezentowała projekt w Sejmie), SLD, Partia Razem i Partia Zieloni. "Lewica próbuje heroicznie utrzymywać się ponad progiem wyborczym, a w sytuacji kiedy teraz nasi główni konkurenci polityczni, czyli PiS zdecydowanie walczą o elektorat centrowy, to my tym bardziej musimy ten element centroprawicowy podkreślać, a nie pozbywać się go" - uważa Głogowski.

W głosowaniu nad projektem Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017" nie wzięło udziału 29 posłów, a w sprawie projektu Komitetu "#ZatrzymajAborcję" - 26. Dziewięcioro posłów nie było w ogóle obecnych w środę na głosowaniach (to: Joanna Augustynowska, Kinga Gajewska, Włodzimierz Karpiński, Leszek Korzeniowski, Arkadiusz Myrcha, Teresa Piotrowska, Bożena Szydłowska, Wojciech Wilk i Marian Zembala). Pozostali intencjonalnie nie wzięli udziału w głosowaniu.

Spośród tych posłów wielu pełni funkcje partyjne, klubowe lub w sejmowych komisjach. Sławomir Piechota jest szefem sejmowej komisji ds. petycji, a Grzegorz Raniewicz - jego zastępcą. Ireneusz Raś pełni funkcję szefa przewodniczącego komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki, Czesław Mroczek - wiceszefa komisji obrony narodowej, Bogusław Sonik - wiceszefa komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, a Tomasz Głogowski - wiceszefa komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych.

Paweł Arndt jest zastępcą przewodniczącego komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii, Wojciech Ziemniak pełni identyczną funkcję w komisji łączności z Polakami za granicą. Stanisław Lamczyk jest wiceszefem podkomisji stałej ds. transportu kolejowego i poczty, a Włodzimierz Nykiel - szefem podkomisji stałej ds. nauki i szkolnictwa wyższego.

Nykiel ma także funkcję partyjną - "ministra finansów" w Gabinecie Cieni PO. Podobnie jest z Ireneuszem Rasiem - "ministrem turystyki i sportu", Czesławem Mroczkiem - "ministrem obrony narodowej" i Kazimierzem Plocke - "wiceministrem rolnictwa i rozwoju wsi". W grupie posłów, którzy wyjęli karty podczas ubiegłotygodniowych głosowań, był też Krzysztof Gadowski - skarbnik klubu PO i "wiceminister energii" w Gabinecie Cieni Platformy, a także Wojciech Król - "wiceszef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów" w Gabinecie Cieni.

Jest też jednak grupa posłów, którzy nie pełnią żadnej z wyżej wymienionych funkcji. To: Paweł Bańkowski, Roman Kosecki, Elżbieta Gelert, Antoni Mężydło, Halina Rozpondek, Dorota Rutkowska oraz kandydatka PO na prezydenta Wrocławia Alicja Chybicka.

O możliwości odebrania funkcji posłom PO poinformowało radio RMF FM.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (1 komentarzy)

  • PreczZPO 2018-01-15 18:45:23
    Jak to skąd kary...? Bo Grzesiu nie lubi jak ktoś się z nim nie zgadza - i nie robi tak jak on chce, ale w przeciwieństwie do Tuska nie ma nawet na tyle przyzwoitości (i zdrowego rozsądku) żeby takie sprawy załatwiać za zamkniętymi drzwiami. Miło oglądać jak zakłamanie PO jest tak widoczne... Ich własne słowa stoją w sprzeczności z czynami.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA