Turcja: mamy mocne relacje z Rosją, Macron ich nie zerwie



PAP/rs - 16 kwietnia 2018 15:22


Szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu oznajmił w poniedziałek, że relacje Ankary z Rosją są zbyt mocne, by mogły zostać zerwane przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który sugerował, że Ankara odcięła się od Moskwy, popierając operację Zachodu w Syrii.

Macron oświadczył w niedzielę, iż to, że Turcja poparła naloty sił zachodnich w Syrii przeprowadzone w odwecie za użycie broni chemicznej przez reżim Baszara el-Asada, pokazuje, że Ankara odcięła się od Rosji.

Na konferencji prasowej wspólnej z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem szef tureckiej dyplomacji Cavusoglu oznajmił w poniedziałek, że stosunki Turcji z Rosją nie są alternatywą dla relacji Ankary z NATO, Francją czy Stanami Zjednoczonymi.

Wcześniej w poniedziałek do wypowiedzi prezydenta Macrona odniósł się wicepremier Turcji Bekir Bozdag. Oświadczył, że Turcja w sprawie Syrii nie trzyma strony żadnego państwa i jej polityka w regionie różni się od tej, którą prowadzą Iran, Rosja czy USA.

Zachodnie siły dokonały nalotów na Syrię w sobotę nad ranem w akcji odwetowej za użycie broni chemicznej przez reżim Asada 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku, kiedy to zginęło ponad 60 osób. Siły zbrojne USA podały, że celem sobotnich bombardowań był wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej, oraz składy znajdujące się na zachód od miasta Hims.

Agencja Reutera przypomina, że Turcja, która współpracuje zarówno z Rosją, jak i Iranem w celu zmniejszenia przemocy w Syrii, od dawna utrzymuje, że prezydent Asad powinien odejść. Turcja wspiera też przeciwników Asada, którego głównymi sojusznikami są Moskwa i Teheran - pisze Reuters.