REKLAMA

Politycy kontrowersyjnie o cięciach w unijnym budżecie

  • Autor: Włodek Kaleta
  • 30 maja 2018 10:10
Politycy kontrowersyjnie o cięciach w unijnym budżecie Polska nie potrafi budować sojuszy, nie potrafi stworzyć koalicji do obrony interesów wspólnych związanych z nową perspektywą budżetową - mówi Katarzyna Lubnauer. /fot.Shutterstock/

Unia Europejska podjęła decyzję, o której od dłuższego czasu było wiadomo, że nastąpi. W nowym budżecie UE na okres po 2020 r. obcięła Polsce pieniądze na politykę spójności. Kontrowersje budzi jednak skala tych cięć. Do Polski od roku 2021-2027 ma trafić 64 mld euro. To o 23 proc. mniej, niż w obecnej, siedmioletniej perspektywie finansowej. Mniej też dostanie polska wieś o ponad jedną czwartą z 32 mld euro przewidzianych w obecnej perspektywie finansowej z funduszu Wspólnej Polityki Rolnej.

  • - Przez ostatni miesiąc KE miała możliwość, by rozpocząć negocjacje budżetowe o wiele bardziej konstruktywnie. Nie skorzystała z tej szansy, co może osłabić zakładane tempo negocjacji – stwierdził minister Marek Suski. 
    - Jeżeli w UE przeprowadzone zostałyby dodatkowo rozwiązania dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności w Polsce, to straty te mogą być jeszcze większe i z wielu obietnic PiS będzie musiał zrezygnować – konkluduje Cezary Grabarczyk.
  • - Polska, jako jedyny kraj UE, nie wykazuje żadnych planów związanych z terminem przystąpienia do strefy euro. Jeśli tego nie zrobimy, staniemy się krajem, który jeszcze w kolejnej perspektywie stanie się płatnikiem netto – przestrzega Katarzyna Lubnauer.

O tym, że Unia Europejska w nowej perspektywie finansowej w latach 2021-2027 nie będzie dla nas tak hojna jak w obecnej, słyszeliśmy od dłuższego czasu. Jako powody koniecznych cięć wymieniano m. in. brexit, zmianę priorytetów finansowych UE oraz bogacenie się polskiego społeczeństwa.

Czytaj więcej: Komisja Europejska: cięcia w polityce spójności, Polska dostanie 64 mld euro

Kontrowersje budzi jednak skala tych cieć. Zapytaliśmy polityków różnych opcji, co sądzą o tych zmianach? I czy tak znaczna redukcja funduszu uderzy w interes Polski, zmusi rząd do zmiany planów inwestycyjnych oraz innych korekt programu gospodarczego?

Propozycje bez szans?

- W tej chwil to dopiero początek dyskusji na temat budżetu UE. Tego rodzaju propozycje nie mają szans na uzyskanie poparcia – zapewniał Parlamentarny.pl Marek Suski, szef Gabinetu Politycznego prezesa Rady Ministrów. - Wiele państw nie podziela rozwiązań zaproponowanych przez KE.

Twierdził, że w interesie całego wspólnotowego rynku jest, by Europa Środkowa jak najszybciej nadrabiała dystans do krajów, które nie musiały odrabiać postkomunistycznego zapóźnienia.

- Jesteśmy gotowi do poszukiwania kompromisu, ale podział środków z polityki spójności musi być sprawiedliwy, a kraje regionu powinny być traktowane uczciwie. Z tego powodu proponowany spadek funduszy dla Polski i innych krajów Europy Środkowej nie jest akceptowalny – twierdził minister.

Przypomniał, że przez ostatni miesiąc KE miała możliwość, by rozpocząć negocjacje budżetowe o wiele bardziej konstruktywnie. - Nie skorzystała z tej szansy, co może osłabić zakładane tempo negocjacji – stwierdził minister Suski. 

Negocjacje dopiero się rozpoczynają

- Propozycja Komisji Europejskiej jest jedynie punktem wyjścia dla negocjacji między państwami członkowskimi. Do tej pory prezentowaliśmy konstruktywne stanowisko ws. przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych UE. Wieloletni budżet UE przyjmowany jest jednak jednomyślnie i dlatego wszelkie propozycje o charakterze dyskryminacyjnym wobec Polski i regionu będą przez nas odrzucone – podkreślał Marek Suski.

Jego zdaniem budżet UE będzie odgrywał w Polsce coraz mniejszą rolę ponieważ z sukcesem odbudowujemy własne mechanizmy rozwojowe. - Polska bardzo efektywnie wykorzystuje środki z polityki spójności, co regularnie podkreśla w swoich raportach Komisja Europejska. Na tle innych krajów UE nie notujemy też problemów pod względem wydatkowania funduszy zaprogramowanych w obecnej perspektywie finansowej - deklarował Suski.

Według Cezarego Grabarczyka, (PO) byłego ministra infrastruktury, cięcia funduszy strukturalnych dla Polski nie wynikają wcale ze zmniejszenia unijnego budżetu. To przede wszystkim efekt polityki rządu PiS, która jak już dziś widać, przynosi negatywne rezultaty.

Wzrost gospodarczy zwiększa unijny budżet

- Trzeba podkreślić, że ogólny budżet UE zwiększa się znacząco o sto kilkadziesiąt mld euro, w stosunku do poprzedniego. Kraje członkowskie przeżywają okres wzrostu gospodarczego, w związku z tym składka do budżetu UE jest proporcjonalnie większa, a tym samym większy jest unijny budżet, mimo że z UE odchodzi Wielka Brytania - mówił Cezary Grabarczyk.

- Tym samym będzie mniej krajów do podziału funduszy unijnych. Każdy obywatel mógłby zatem oczekiwać, że będzie więcej pieniędzy dla Polski. Jest jednak odwrotnie. To ewidentna klęska polityki europejskiej rządu, klęska, której koszty poniosą rolnicy, samorządy i polska gospodarka. Zostaną wyhamowane programy inwestycyjne, a każde gospodarstwo rolne odczuje na własnym budżecie negatywne skutki polityki PiS – przestrzegał Grabarczyk.

Uważał, że to jeszcze nie koniec możliwych kłopotów Polski. Jeżeli w UE przeprowadzone zostałyby dodatkowo rozwiązania dotyczące nieprzestrzegania zasad praworządności w Polsce, to straty te mogą być jeszcze większe i z wielu obietnic PiS będzie musiał zrezygnować. Jego zdaniem obecne obietnice wielkich inwestycji, to fanaberia PiS. – Nigdy nie pokazali, że mają na to pieniądze, ani skąd zamierzają je wziąć. A mniej środków w nowej perspektywie finansowej projekty te, jeszcze bardziej oddala - mówił Grabarczyk.

Polska nie potrafi budować sojuszy

Także Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej, uważa, że rząd PiS zrobił bardzo dużo, aby utrwalić wrażenie, że nie lubi Unii Europejskiej. W żaden sposób nie wziął udziału w kryzysie związanym z uchodźcami, nie okazał się w tej sprawie solidarnością z Unią. Polska i Węgry były jedynymi krajami, które wykazały całkowity brak współpracy z krajami, które były w tym czasie pogrążone w kryzysie migracyjnym.

- Polska nie potrafi budować sojuszy, nie potrafi stworzyć koalicji do obrony interesów wspólnych związanych z nową perspektywą budżetową. Kolejną kwestią jest to, że Polska ma problem z praworządnością, więc jej głos w UE jest słabo słyszalny. Sporo środków w ramach przyszłego budżetu UE ma być przeznaczonych dla krajów, które są w strefie euro lub które chcą przystąpić do strefy, czyli na narzędzia konwergencji do strefy euro – opowiadała portalowi Parlamentarny.pl Katarzyna Lubnauer.

Jej zdaniem Polska, jako jedyny kraj UE, nie wykazuje żadnych planów związanych z terminem przystąpienia do strefy euro. Dodaje, że Nowoczesna ma w tej sprawie jednoznaczne zdanie: Powinniśmy jak najszybciej przystąpić do strefy euro, a w tej chwili przynajmniej wejść jak najszybciej do węża walutowego, bo zbyt wiele dzieli nas od spełnienia wszystkich warunków konwergencji. Jeśli tego nie zrobimy, staniemy się krajem, który jeszcze w kolejnej perspektywie stanie się płatnikiem netto.

- Tracimy 19,5 mld zł na politykę spójnościową, to znaczy, że dostaniemy 23 proc. mniej niż mieliśmy w obecnym budżecie, ma być również mniej na politykę rolną. To oczywiście dopiero przymiarki, ale tylko zmiana ekipy rządzącej na bardziej przyjazną UE w 2019 r. może odwrócić sytuację. PiS nic nie wynegocjuje, bo nie ma ani sojuszy, ani posłuchania wśród przywódców krajów UE. Jak się nic nie zmieni, to za nieodpowiedzialną politykę PiS i brak umiejętności budowania współpracy w ramach UE zapłacą Polacy - twierdziła przewodnicząca Nowoczesnej.

Więcej kosztów niż korzyści

Dla Jacka Wilka, posła Kukiz’15, decyzja o cięciach pieniędzy z budżetu UE dla Polski jest poważnym sygnałem do zastanowienia się o dalszej roli i miejscu Polski w UE.

- Od początku wejścia Polski do UE, do którego byliśmy na początku mocno zachęcani, było oczywiste, że korzyści finansowe związane z naszym uczestnictwem w UE będą obcinane. Do tej pory mało kto widział, że nasz bilans stosunków z UE jest ujemny. Widać ewidentnie, że mamy z tego więcej kosztów, niż korzyści. Jest to kolejny argument za tym, by powiedzieć sobie uczciwie, że albo unia się głęboko zreformuje i wróci do kształtu w jakim była na początku lat 70-tych, czyli do europejskich spraw gospodarczych ze swoimi czterema wolnościami i strefą wolnego handlu, albo pewnie się rozpadnie – twierdził poseł Wilk.

Według niego Europejczycy i Polacy będą widzieć coraz mniej korzyści z przynależności do UE, a zaczną dostrzegać coraz więcej problemów, które UE tworzy. Dotyczy to zwłaszcza niszczenia atmosfery do rozwoju gospodarczego.

Przykładem tego ma być fakt, że przed wejściem do UE mieliśmy rozwój gospodarczy na poziomie 7 proc. rocznie i bardzo wysoką dynamikę eksportu, a teraz cieszymy się, jak mamy wzrost gospodarczy o połowę niższy, czyli ok. 3 proc. co pokazuje, jak biurokracja unijna dusi gospodarkę.

- Dla mnie, jako uniorealisty, to poważne argumenty. Od początku ostrzegaliśmy, przed unią, mówiliśmy, jaki jest prawdziwy bilans naszych relacji z unią, jakie są koszty bycia w niej, jak rośnie nasze zadłużenie, zadłużenia przedsiębiorców, samorządów, którzy składając wnioski o dotacje unijne, muszą dopłacać do nich środki własne, których często nie posiadają, przez co rośnie ich zadłużenie – uzasadniał poseł Wilk.

Kwestie praworządności to tylko pretekst

- Nasze zadłużenie po wejściu do unii wzrosło w sposób drastyczny. Jeśli policzyć choćby odsetki od kredytów, jakie są potrzebne do uruchomienia tych programów, to mamy już potężny koszt. Drugi to koszt postępowań z tym związanych, koszt biurokracji, obciążeń administracyjnych – podkreślał poseł.

- Na dłuższą metę nie da się budować gospodarki na zasadzie dotacji i dopłacania do różnych branż, zwłaszcza, że bardzo dużo przedsiębiorstw powstało tylko po to, żeby „wyssać” środki unijne, zagospodarować pewne programy i jak tylko to się uda, to przedsiębiorstwa te znikają, albo bankrutują. Im więcej pieniędzy płynie przez władzę i jej administrację, a nie przez rynek, tym większe ryzyko, że zostaną one zmarnowane – przekonywał poseł Wilk.

Uważa, że kwestie praworządności to tylko preteksty. Nie ma bowiem obiektywnego kryterium mierzenia praworządności. - UE jeśli chce się posługiwać takim kryterium, to niech najpierw konkretnie, matematycznie pokaże w punktach na czym praworządność polega. Kryterium to jest wyjątkowo płynne i uznaniowe, a to oznacza, że może być stosowane również z powodów politycznych. Nie miejmy złudzeń: Jeżeli chce się uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie. Polska nie pasuje do wizji neomarksistów z Brukseli, reprezentuje nieco inna kulturę i wizję, więc oni zrobią wszystko, żeby nas postawić do pionu – twierdził poseł Wilk.

Na wieś popłynie mniej pieniędzy

Marek Sawicki (PSL), były minister rolnictwa, przypomniał, że to PiS kibicował Wielkiej Brytanii wychodzącej z UE. Do tego doszły kwestie praworządności, dobrych relacji z wieloma krajami europejskimi, które za rządu PiS znacznie się pogorszyły. Ten brak dobrych relacji oraz brak bezpośrednich kontaktów sprawia, że Polska nie jest dziś traktowana przez UE, jako równorzędny partner, tylko, w pewnym sensie, obciążenie i problem dla niej.

- Określone wskaźniki ekonomiczne i społeczne sprawiają, że UE nie może zabrać nam tych pieniędzy zbyt dużo, ale widać wyraźnie, że w polityce spójności i polityce rolnej będzie mniej. To wystawia świadectwo rządowi PiS, który już wcześniej chwalił się, że w perspektywie finansowej na lata 2007-2014, wynegocjowali więcej pieniędzy, niż my wynegocjowaliśmy na lata 2014-2020. PSL wynegocjował wówczas na wspólną politykę rolną w latach 2014-2020 o 2,6 mld euro więcej, niż politycy PiS.

Teraz mamy powtórkę z tamtej sytuacji. Zamiast obiecywanego podwojenia dopłat będzie znaczne zmniejszenie środków dla rolników w obszarze rozwoju obszarów wiejskich, czyli przede wszystkim dla gospodarstw chcących inwestować i rozwijać się, a także dla przetwórstwa rolno-spożywczego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (11 komentarzy)

  • Komuna u władzy 2018-05-30 17:04:30
    Do sprawiedliwie: Nie ma partii w która bardziej działaniem i retoryką jest podobna do komuny niż PIS. UE to widzi i obcina fundusze. Nie ma zgody na kolejna komunę w gronie demokratycznych i cywilizowanych państw!
  • tak 2018-05-30 16:56:50
    Do Matka i córka: Niech PO sama se zrobi loda nawzajem !
  • sprawiedliwie 2018-05-30 16:54:51
    Do Komuna u władzy: Tak skład polityczny UE jest właściwy. Pojmują tylko rzeczywistość z początku XX wieku: bolszewicko-mienszewicką !
  • Komuna u władzy 2018-05-30 15:49:21
    Do BOLO: To tylko wynik antyeuropejskiej i antypolskiej polityki PIS. Dlaczego UE miałaby dawać więcej niż musi państwu, którego rząd jawnie deklaruje się jako jej wróg? W odróżnieniu od naszego rządu, w rządzie UE siedzą ludzie którzy świetnie pojmują rzeczywistość.
  • BOLO 2018-05-30 15:42:37
    to robota Tuska i tych szubrawców i swołoczy z Platformy Obywatelskiej, PSL-u i SLD
  • Matka i córka 2018-05-30 14:10:30
    Ja im dam łyżwy! Ja im dam lód! PO.N nic wam nie da!
  • obiektywnie 2018-05-30 13:52:10
    Hołota bolszewicko-mienszewicka z euroknesetu zmniejsza pieniądze dla Polski żeby przeszkodzić reformom Zjednoczonej Prawicy i przeszkodzić odbudowie przemysłu zniszczonego przez tą syfiastą Unię Europejską przy udziale Platformy Obywatelskiej i różnych Balcerowiczów, Lewandowskich i innych kanalii typu Róża Thun-Woźniakowszczanka !
  • obiektywnie 2018-05-30 13:46:32
    Do Komuna u władzy: (...) to jesteś ty. Bezmyślnym odmóżdżonym kretynem i esbecką świnią 1
  • Komuna u władzy 2018-05-30 13:17:06
    Do 100%PISda nierobom: I po co te głupie komentarze kiedy fakty mówią za siebie? Przez debilna politykę PIS, Polska traci konkretne pieniądze za które można by zbudować infrastrukturę, wzmocnić rolnictwo a pośrednio dopłacić do opieki zdrowotnej, edukacji i rozwoju..
  • 100%PIS 2018-05-30 12:51:33
    Do Komuna u władzy: Ocho! kolejny balcerowicz widzący przyszłość wyłącznie w czarnych kolorach dopóki pełowski ciamajdan nie wróci do władzy. Na 500+ załapali się również kodziarze z nowoczesnej jak i targowica obywatelska więc tak łatwo totalna kompromitacja nie odpusci



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.