Polski minister wiąże spore nadzieje z porozumieniem Trumpa z Kimem



PAP/PSZ - 12 czerwca 2018 09:25


Podpisanie deklaracji między prezydentem USA Donaldem Trumpem i przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem w sprawie denuklearyzacji to bardzo ważna informacja; mam nadzieję, że deklaracja zostanie przekuta w czyn - oznajmił Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un podpisali 12 czerwca w Singapurze wspólny dokument na zakończenie historycznego szczytu. W dokumencie Kim zobowiązał się do starań o "całkowitą denuklearyzację Półwyspu Koreańskiego". Obaj przywódcy zadeklarowali w nim również, że będą budować "trwały i stabilny pokój na Półwyspie Koreańskim" oraz zobowiązali się do utworzenia "nowych relacji".

Czytaj także: Trump: osiągnęliśmy z Kimem duży postęp

Wojciech Skurkiewicz, pytany w TVP Info o to wydarzenie ocenił, że podpisanie deklaracji ws. denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego "to bardzo ważna informacja". Wyraził nadzieję, że zapisy deklaracji zostaną "przekute w czyn".

Przypomniał, że na Półwyspie Koreańskim "od szeregu lat" panowało napięcie w związku z próbami nuklearnymi przeprowadzanymi przez reżim Kim Dzong Una. "To był poważny problem. Bez wątpienia tak szczególna broń (atomowa) w ręku nieodpowiedzialnych osób, może być niebezpieczna dla całego świata" - ocenił wiceszef MON.

Przed podpisaniem dokumentu Trump oświadczył, że jest on "bardzo ważny" i "dość wszechstronny". Zapowiedział przy tym, że proces denuklearyzacji Korei Płn. rozpocznie się "bardzo szybko". "Wypracowaliśmy bardzo specjalną więź. Rozwiążemy bardzo duży, bardzo niebezpieczny problem" - powiedział prezydent USA.

"Odbyliśmy historyczne spotkanie i zdecydowaliśmy się pozostawić przeszłość za sobą (...). Świat zobaczy poważną zmianę" - powiedział Kim, podpisując dokument, który nazwał "historycznym porozumieniem".

Trump nazwał Kim Dzong Una "bardzo utalentowanym człowiekiem", który "bardzo kocha swój kraj". Zapowiedział, że zaprosi go do Białego Domu. Dodał, że po szczycie bardzo zmienią się relacje USA z Koreą Północną i całym Półwyspem Koreańskim.