REKLAMA

Prezydent jest za dokonywaniem rozrachunków z przeszłością

  • Autor: PAP/PIM
  • 01 kwietnia 2018 15:43
Prezydent jest za dokonywaniem rozrachunków z przeszłością Andrzej Duda uważa, że trzeba zrobić rozrachunek z przeszłością, nawet trudny, ale takimi metodami, które prawnie nie są w żaden sposób do ruszenia.

Prezydent Andrzej Duda jest za dokonywaniem rozrachunków z przeszłością, także symbolicznych; tzw. ustawę degradacyjną zawetował z powodu jej mankamentów - podkreślił rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński.

  • Andrzej Duda uważa, że trzeba zrobić rozrachunek z przeszłością, nawet trudny, ale takimi metodami, które prawnie nie są w żaden sposób do ruszenia.
  • Według Łapińskiego, prezydent wskazywał też na to, że nie można wrzucać do jednego worka takich postaci jak generał Hermaszewski, generał Kiszczak czy generał Jaruzelski.
  • Marek Suski uważa, że Andrzej Duda wetując ustawę poszedł ścieżką Lecha Wałęsy i pokazał, że "jest za, a nawet przeciw".

Prezydent Andrzej Duda w piątek ogłosił, że zdecydował o zawetowaniu tzw. ustawy degradacyjnej. Ustawa pozbawia stopni wojskowych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i daje możliwość pozbawiania takich stopni osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu".

Łapiński powiedział w niedzielę w TVP Info, że Andrzej Duda "jest za tym, żeby dokonywać pewnych rozrachunków z przeszłością, także symbolicznych". Jak mówił Łapiński, prezydent, argumentując swoją decyzję, wskazywał, że "jako polityk brał udział w pracach nad ustawą lustracyjną, a już jako prezydent podpisał ustawę dezubekizacyjną". "Jest więc tym politykiem, który swoimi czynami popiera negatywną ocenę - także w wymiarze prawnym (...) - Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej czy funkcjonariuszy tamtego systemu, szczególnie funkcjonariuszy aparatu represji" - dodał.

- Przy tej ustawie (prezydent) natomiast zwrócił uwagę na kilka jej mankamentów, m.in. na brak środka odwoławczego od decyzji o odebraniu stopni generalskich, co mogłoby skutkować także pewnymi reperkusjami jeśli chodzi o odwołanie do różnego rodzaju gremiów europejskich - powiedział rzecznik prezydenta.

Jak mówił Łapiński, prezydent wskazywał też na to, że nie można wrzucać do jednego worka takich postaci jak generał Hermaszewski, generał Kiszczak czy generał Jaruzelski, oraz że "generalnie trzeba zrobić rozrachunek z przeszłością, nawet trudny, ale takimi metodami, które prawnie nie są w żaden sposób do ruszenia - np. w taki sposób, że ktoś powie, że ustawa jest niekonstytucyjna".

- To, że ta ustawa w tym kształcie wzbudza pewne kontrowersje, jest czymś oczywistym, natomiast pan prezydent nie podważa samego faktu, że warto zamknąć pewną przeszłość, i w pewien sposób, nawet symboliczny, się z nią rozliczyć (...). Uzasadnienie musi być jednak tak dobrze, precyzyjnie napisane, żeby potem nie było tak, że będzie zaskarżane skutecznie do organów sądowych - polskich czy europejskich - zauważył Łapiński.

Szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski uważa, że Andrzej Duda wetując ustawę poszedł ścieżką Lecha Wałęsy i pokazał, że "jest za, a nawet przeciw". - Broń w postaci weta to broń atomowa; jeżeli prezydent ją wykorzystuje, to nie jest to dobre, skoro jeszcze sam twierdzi, żeby rozliczyć komunizm, a jednocześnie blokuje to rozliczenie - powiedział.

Jego zdaniem prezydent mógł ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego, "wskazując, że ma pewne wątpliwości". - Trybunał może pewne przepisy uchylić albo dać polecenie czy zalecenie Sejmowi do wprowadzenia pewnych poprawek. Takie radykalne weto jest czymś rzeczywiście zaskakującym (...). To zablokowanie choćby moralnego oddzielenia dobra od zła, i argumenty tego typu, że jedni byli bardziej, drudzy mniej winni w walce przeciwko obywatelom, którzy chcieli wolnej Polski, jest moim zdaniem argumentem bardzo kalekim. (...) Szanuję prawo głowy państwa do weta, ale tej decyzji absolutnie nie rozumiem i jestem nią bardzo zawiedziony - dodał Suski.

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) zauważył, że prezydent nie podpisując ustawy odrzucił swoją odpowiedzialność za konkretne decyzje. - Ta ustawa przewidywała, że właśnie w przypadku generałów to prezydent podejmował decyzje. W mojej ocenie prezydent bał się podejmować decyzję o degradacji generała Hermaszewskiego, bo to spotkałoby się z gigantycznym atakiem ze strony większości opinii publicznej - mówił.

Paweł Bejda (PSL) przypomniał, że przedstawiciele klubu PSL od początku mówili, że tzw. ustawa degradacyjna jest zła, bo "wszystkich wsadza do jednego worka i jest to tzw. odpowiedzialność zbiorowa". - To nie jest ustawa, która dotyczy tylko generałów, a wszystkich żołnierzy od starszego szeregowego w górę - powiedział. Zaznaczył, że przy wprowadzaniu degradacji niezbędne jest też określenie trybu odwoławczego; zapowiedział, że klub PSL poprze weto prezydenta.

Jako dobrą i rozważną ocenił decyzję prezydenta Paweł Rabiej z Nowoczesnej. Polityk przypomniał, że jego partia podnosiła już wcześniej, iż rozwiązania zaproponowane w ustawie degradacyjnej mają wiele wad prawnych, są też "obarczone bardzo poważnymi wadami moralnymi". - Osoby, które byłyby zdegradowane przez ministra obrony, nie miałyby się jak bronić - mówił.

Poseł PO Andrzej Halicki nawiązał do zapowiedzi prezydenta, że po świętach zaprosi on na spotkanie ws. ustawy ministra obrony narodowej, szefa urzędu ds. kombatantów i przedstawicieli organizacji kombatanckich. Zdaniem polityka, prezydent Duda jako zwierzchnik sił zbrojnych powinien się skonsultować także z przedstawicielami polskiej armii. - Problem polega na tym, że ta ustawa nie dotyczy Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, a dotyczy degradacji wojskowych przez polityków w ogóle, na zasadzie (...) "widzi mi się". W demokratycznym kraju powinny to robić sądy - powiedział.

Z kolei posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska powiedziała w TVN24, że "nasza polityka zdegradowała się na tyle mocno, że my nie postrzegamy prezydenta Dudy jako osoby samodzielnej i natychmiast szukamy drugiego dna". - Zastanawiamy się, czy on to zrobił +po złości+, lub czy +się dogadał+; główne pytanie +dlaczego to zrobił+ zostawiamy z boku. Wszystko jedno, jaka była intencja prezydenta. Uważam, że bardzo dobrze się stało, że ta ustawa została zawetowana - dodała. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Skomentuj (7 komentarzy)

  • Anna KLZ 2018-04-03 16:22:22
    Panie Prezydencie nad bieżącymi ustawami i przepisami Kto trzyma tzw. rękę na pulsie?? DLA KOGO i w jakim celu ??? (2018-03-21) Dojrzałość w cenie! Nawet 25 000 zł dofinansowania dla pracodawców XXXXXX Urząd Pracy zachęca pracodawców do inwestowania w dojrzałych pracowników –bezrobotnych powyżej 50. i 60. roku życia. W zamian oferuje atrakcyjne dofinansowanie do części kosztów ponoszonych na wynagrodzenie zatrudnianej osoby. Wysokość wsparcia waha się od 12 600 do nawet 25 200 zł. Na niższą kwotę mogą liczyć pracodawcy przyjmujący do pracy osobę, która ukończyła 50 rok życia. W takim przypadku do firmy przez rok trafiać będzie co miesiąc 1 050 zł. Warunek otrzymania pieniędzy jest jednak jeden, pracownik musi zostać zatrudniony na co najmniej 18 miesięcy. [....]
  • wdzivny 2018-04-03 13:28:45
    Skoro TK jest pod pantoflem prezesa, to jaki cel może mieć przekazywanie sprawy do jego rozpatrzenia. Prezydent wie co robi.
  • Janusz 2018-04-03 12:55:06
    Prezydent znowu strzelił. Kulą w płot. Obronił czerwonych. 19 grudnia 1981 w czasie rewizji w domu esbek przyłożyl do głowy mojej 6 letniej córki pistole pytając się gdzie ojciec ma papiery z Solidarności. Ani ja ani córka nie mieliśmy szans na odwołanie. Gorzko prezydencie dziekuję, że bandytów bronisz.
  • Eugeniusz 2018-04-03 11:52:50
    Do odmieniec: Czy nie nazbyt wiele od prawa wymagasz? Papier to papier, każdą głupotę przyjmie, a petem tę głupotę utrwalają w praktyce "prawnicy". Faktem jest, że potrzeba Nam wszystkim licytacji "głupot"... Koto da więcej? Moje: ustawa wprowadza zmianę, do której osoba prawna ma się dostosować w określonym w nowelizacji terminie. W trakcie "stosowania" ustawy w sprawie SĄD (polski sąd) orzeka-uznaje, że dostosowanie się osoby prawnej do zmiany ustawy w czasie kilku lat od nakazu "dostosowania" określonego precyzyjnie (co do daty)w ustawie nowelizującje, jest "wykonywaniem prawa"... Jakie zatem rozrachunki, z jaką przeszłością? Mieliśmy prawo (inne?) do poprawy, ale co tu "poprawiać" jak zbiorcza materia władz "ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, proponuje Nam takie rozwiązania? Mamy zatem słynny "marazm"? Obawiam się, że to nie jakikolwiek "marazm", że to nawet nie niedbalstwo "wadzy", to jest przedmiot drwiny z innych a przy tym i z siebie samego... ale bez właściwego autokrytycyzmowi efektu.
  • Józef Kucharczyk 2018-04-03 10:46:02
    Panie Duda, jest pan takim samym zamachowcem jak Wałęsa. Jeden z Matką Bożą w klapie, drugi z z Komunikantem w dłoni. Obaj oszukaliście swoich Wyborców. Nigdy więcej nie zagłosuję na OSZUSTÓW!!
  • WoWa 2018-04-03 09:12:41
    Przeszłością niech zajmą się historycy a nie politycy. Politycy historię wykorzystują w sposób doraźny dla swoich celów. Widać to szczególnie w ostatnim okresie. Straty w świadomości społecznej trzeba będzie odrabiać długo.
  • odmieniec 2018-04-01 22:15:00
    Istnieje potrzeba, ale zmiany - starego, faworyzującego wielkich - prawa, na nowe - traktujące wszystkich jednakowo. Żeby nie być gołosłownym podam przykład takowego. KC Art. 363. § 1. Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo, gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Zapytam: Co ma znaczyć, w przywołanym Art. 363 par. 1 jest zastrzeżenie o niemożności przywrócenia stanu poprzedniego i nadmierna trudność dla zobowiązanego? - Niech mi ktoś wytłumaczy. Bo przywrócić stan poprzedni można zawsze, albo poprzez zakup samochodu w stanie zbliżonym do tego, sprzed wypadku, albo poprzez odtworzenie takiego samochodu w centrach naprawczych - ubezpieczycielom zabrania prowadzenia takich warsztatów naprawczych? I dlaczego, żaden z ubezpieczycieli ich nie ma? A nadmierną trudność może stanowić, każda złotówka. A czemu to nie uwzględnia się "nadmiernej szkody" poszkodowanego? Czemu KC mniej zadbał o interesy poszkodowanego, a bardziej o interesy zobowiązanego? I to ma być prawo sprawiedliwe? Niech się, Polskie Władze Centralne, na czele z Prezydentem, zamiast w grobach grzebania wezmą do niesprawiedliwego prawa naprawiania.



REKLAMA

Znajdź swojego posła i senatora

LUB
Polityka rozbudza emocje, jakich dawno nie było? Oceniaj i komentuj działania i wypowiedzi posłów i senatorów z podziałem na okręgi i komitety. Twój głos zawsze się liczy!
REKLAMA