Krzysztof Żmijewski: Czy system białych certyfikatów będzie efektywny? Odpowiedzi na pytania
Krzysztof Żmijewski - 03-02-2010 10:55
Pani Agnieszka Damasiewicz w swojej krótkiej wypowiedzi dla wnp.pl przeprowadziła bardzo precyzyjną wiwisekcję systemu białych certyfikatów stawiając szereg wnikliwych pytań, które wymagają odpowiedzi bądź wyjaśnień.
1. System białych certyfikatów nakłada na niektóre podmioty zobowiązania do pozyskiwania certyfikatów i przedstawiania ich do umorzenia - jeśli firmy tego nie zrobią będą zmuszone do uiszczenia
opłaty co jest uznane za "groźbę kary finansowej".
W istocie nie jest to kara płacona z zysku tylko opłata, a więc koszt.
2. Projekty białych certyfikatów mogą się znacząco różnić w wielu krajach, choć polska ustawa wdraża wspólne dla UE założenia dyrektywy 2006/32/WE. Wpływa to na możliwość pojawienia się rozwiązań autorskich - eksperymentalnych.
Tak też jest i w polskim przypadku - mamy swoją polską specyfikę. Póki co nie istnieje jeszcze europejski standard białych certyfikatów. Wspólną cechą europejskich białych certyfikatów jest ich sprzedawalność. Często używane jest określenie tradable obligations (sprzedawalne zobowiązania) w odróżnieniu od non-tradable obligations (zobowiązań niesprzedawalnych). Te pierwsze to system rynkowy, ten drugi to system administracyjny.
3. Przetargi są rozpisywane dla planowanych, a nie dokonanych oszczędności, a więc certyfikaty są przyznawane za plany, nie fakty (dokonane oszczędności) - to rodzi ryzyko, że inwestor zgarnie pulę certyfikatów w przetargu i zniknie z rynku, zanim wywiąże się ze zobowiązań. Brakuje jasno określonych warunków, które muszą spełniać chętni do udziału w przetargu (czy będą warunki, czy będzie otwarty?).
Pani Damasiewicz słusznie zauważa, że premiowanie ex ante jest znacznie bardziej skuteczne niż premiowanie ex post. Wprowadzenie przetargu obniża koszty systemu, w systemie ex post byłoby to jednak niemożliwe. Możliwość sytuacji, w której inwestor realizuje inwestycję, ale nie otrzymuje certyfikatów całkowicie demotywuje do podjęcia ryzyka inwestycyjnego, ograniczając działania tylko do tych, które i tak są na tyle opłacalne, że żadnej motywacji nie potrzebują.
System nie "daje" jednak certyfikatów za plany, ale tylko je przyrzeka - jest to rodzaj promesy - wydanie przydzielonego certyfikatu następuje po udowodnieniu realizacji przedsięwzięcia, tak więc nie można uzyskać certyfikatów i zniknąć z rynku. Certyfikaty przyrzeczone (promesy), a nie wydane, będą umarzane technicznie.
4. Nie powinno się ograniczać ilości białych certyfikatów, które można uzyskać w trakcie przetargów w danym roku. Nie ma jasnej informacji, wskazania, kto zdecyduje, ile będzie ogłaszanych przetargów w danym roku i jak będą "pojemne" (ile certyfikatów może być wystawionych w jednym przetargu)?
W istocie nie jest to kara płacona z zysku tylko opłata, a więc koszt.
2. Projekty białych certyfikatów mogą się znacząco różnić w wielu krajach, choć polska ustawa wdraża wspólne dla UE założenia dyrektywy 2006/32/WE. Wpływa to na możliwość pojawienia się rozwiązań autorskich - eksperymentalnych.
Tak też jest i w polskim przypadku - mamy swoją polską specyfikę. Póki co nie istnieje jeszcze europejski standard białych certyfikatów. Wspólną cechą europejskich białych certyfikatów jest ich sprzedawalność. Często używane jest określenie tradable obligations (sprzedawalne zobowiązania) w odróżnieniu od non-tradable obligations (zobowiązań niesprzedawalnych). Te pierwsze to system rynkowy, ten drugi to system administracyjny.
3. Przetargi są rozpisywane dla planowanych, a nie dokonanych oszczędności, a więc certyfikaty są przyznawane za plany, nie fakty (dokonane oszczędności) - to rodzi ryzyko, że inwestor zgarnie pulę certyfikatów w przetargu i zniknie z rynku, zanim wywiąże się ze zobowiązań. Brakuje jasno określonych warunków, które muszą spełniać chętni do udziału w przetargu (czy będą warunki, czy będzie otwarty?).
Pani Damasiewicz słusznie zauważa, że premiowanie ex ante jest znacznie bardziej skuteczne niż premiowanie ex post. Wprowadzenie przetargu obniża koszty systemu, w systemie ex post byłoby to jednak niemożliwe. Możliwość sytuacji, w której inwestor realizuje inwestycję, ale nie otrzymuje certyfikatów całkowicie demotywuje do podjęcia ryzyka inwestycyjnego, ograniczając działania tylko do tych, które i tak są na tyle opłacalne, że żadnej motywacji nie potrzebują.
System nie "daje" jednak certyfikatów za plany, ale tylko je przyrzeka - jest to rodzaj promesy - wydanie przydzielonego certyfikatu następuje po udowodnieniu realizacji przedsięwzięcia, tak więc nie można uzyskać certyfikatów i zniknąć z rynku. Certyfikaty przyrzeczone (promesy), a nie wydane, będą umarzane technicznie.
4. Nie powinno się ograniczać ilości białych certyfikatów, które można uzyskać w trakcie przetargów w danym roku. Nie ma jasnej informacji, wskazania, kto zdecyduje, ile będzie ogłaszanych przetargów w danym roku i jak będą "pojemne" (ile certyfikatów może być wystawionych w jednym przetargu)?
Czytaj więcej:
białe certyfikaty
| Damasiewicz Agnieszka | Żmijewski Krzysztof
Zobacz Także
- Pierwszy przetarg na białe certyfikaty w drugim półroczu31-01-2012 16:35
- W Polsce powstanie 4,5 mln wiatraków i źródeł słonecznych?30-12-2011 05:35
- Z. Muras, URE: przetarg na białe certyfikaty wątpliwy w I kwartale 2012 16-12-2011 15:31
- K. Żmijewski: szczyt w Durbanie bez sukcesu13-12-2011 05:32
- Unia niby docenia węgiel, a faktycznie go dyskryminuje03-12-2011 08:11
- K. Żmijewski: Marcin Korolec da radę w resorcie środowiska18-11-2011 05:32
- Polska energetyka potrzebuje alternatywy dla węgla14-07-2011 10:50
- W energetyce czas na gaz 16-03-2011 10:29
- Krzysztof Żmijewski o problemach polskiej energetyki30-09-2010 11:52
- Dylematy odnawialne19-01-2010 14:16
- Czy zużycie energii musi rosnąć? 14-02-2008 14:59
- Rynek usług elektroenergetycznych na europejskim poziomie - zadania do realizacji 13-11-2007 11:40
KOMENTARZE (6)
-
10.02.2010 11:58partyjny-opcja prawicowa
-
05.02.2010 16:42Badacz
-
05.02.2010 15:26sluchacz


cd
Dziękuję za odpowiedź. Generalnie system energetycznej efektywności ma przesłanki na stanie się systemem potrzebnym dla gospodarki jako (...)