Załoga PKS w Gostyninie za kontynuacją strajku
PAP - 19-05-2010 15:40
Po zakończonych we wtorek bez porozumienia rozmowach z przedstawicielami rady nadzorczej i Ministerstwa Skarbu Państwa strajkująca załoga PKS w Gostyninie pod Płockiem (Mazowieckie) opowiedziała się w środę za kontynuowaniem protestu.
Jak poinformował PAP szef rady pracowniczej gostynińskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej (PKS) Edward Chojnacki, w siedzibie spółki nadal głoduje 8 osób.
"Załoga, której przedstawiliśmy przebieg wtorkowych rozmów z przedstawicielami rady nadzorczej i Skarbu Państwa jednoznacznie opowiedziała się za kontynuowaniem protestu" - powiedział PAP Chojnacki. Dodał, iż komitet strajkowy wysłał w środę do wiceministra Skarbu Państwa Mikołaja Budzanowskiego pismo z prośbą o wznowienie mediacji, które - zdaniem komitetu - zerwała we wtorek rada nadzorcza.
Rozmowy między komitetem strajkowym z gostynińskiego PKS a przedstawicielami rady nadzorczej spółki i Skarbu Państwa prowadzono we wtorek w warszawskim centrum dialogu. Było to drugie takie spotkanie; pierwsze rozmowy odbyły się tam w piątek.
Strajkujący od 4 maja w gostynińskim PKS domagają się komunalizacji, podobnie jak w przypadku trzech innych mazowieckich PKS-ów. Obawiają się, że prywatyzacja, którą prowadzi Skarb Państwa, doprowadzi do zwolnień pracowników. Zdaniem protestujących, komunalizacja, czyli przejęcie PKS przez powiat gostyniński, gwarantowałaby dalszy rozwój spółki i utrzymanie miejsc pracy.
W strajku bierze udział 88 ze 109 pracowników gostynińskiego PKS. Strajkujący i głodujący pozostają na noc w budynku spółki. W niedzielę strajkujący poprosili w liście premiera Donalda Tuska o osobiste zainteresowanie się protestem i sytuacją spółki.
Strajk w gostynińskim PKS jest wynikiem braku porozumienia w ramach sporu zbiorowego, który trwa od października 2009 r. Protestujący domagają się także podwyżek płac. Rokowania z udziałem mediatora zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Związki nie zdecydowały się na arbitraż społeczny. Przeprowadziły referendum, w którym za strajkiem opowiedziała się większość załogi.
Organizatorem protestu są trzy z czterech działających w spółce związków zawodowych: NSZZ "Solidarność", Związek Zawodowy Pracowników Transportu Samochodowego i OPZZ. Strajk spowodował, iż nie jest realizowana większość kursów autobusowych lokalnych i dalekobieżnych.
Według prezesa gostynińskiego PKS Wojciecha Wiśniewskiego, strajk wpłynie negatywnie na sytuację spółki, przynosząc każdego dnia straty w wysokości około 36 tys. zł. W jego ocenie, spółki nie stać obecnie na podniesienie wynagrodzeń pracowniczych, natomiast w przypadku postulatu o komunalizacji właściwym adresatem jest, właściciel, czyli resort Skarbu Państwa.
"Załoga, której przedstawiliśmy przebieg wtorkowych rozmów z przedstawicielami rady nadzorczej i Skarbu Państwa jednoznacznie opowiedziała się za kontynuowaniem protestu" - powiedział PAP Chojnacki. Dodał, iż komitet strajkowy wysłał w środę do wiceministra Skarbu Państwa Mikołaja Budzanowskiego pismo z prośbą o wznowienie mediacji, które - zdaniem komitetu - zerwała we wtorek rada nadzorcza.
Rozmowy między komitetem strajkowym z gostynińskiego PKS a przedstawicielami rady nadzorczej spółki i Skarbu Państwa prowadzono we wtorek w warszawskim centrum dialogu. Było to drugie takie spotkanie; pierwsze rozmowy odbyły się tam w piątek.
Strajkujący od 4 maja w gostynińskim PKS domagają się komunalizacji, podobnie jak w przypadku trzech innych mazowieckich PKS-ów. Obawiają się, że prywatyzacja, którą prowadzi Skarb Państwa, doprowadzi do zwolnień pracowników. Zdaniem protestujących, komunalizacja, czyli przejęcie PKS przez powiat gostyniński, gwarantowałaby dalszy rozwój spółki i utrzymanie miejsc pracy.
W strajku bierze udział 88 ze 109 pracowników gostynińskiego PKS. Strajkujący i głodujący pozostają na noc w budynku spółki. W niedzielę strajkujący poprosili w liście premiera Donalda Tuska o osobiste zainteresowanie się protestem i sytuacją spółki.
Strajk w gostynińskim PKS jest wynikiem braku porozumienia w ramach sporu zbiorowego, który trwa od października 2009 r. Protestujący domagają się także podwyżek płac. Rokowania z udziałem mediatora zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Związki nie zdecydowały się na arbitraż społeczny. Przeprowadziły referendum, w którym za strajkiem opowiedziała się większość załogi.
Organizatorem protestu są trzy z czterech działających w spółce związków zawodowych: NSZZ "Solidarność", Związek Zawodowy Pracowników Transportu Samochodowego i OPZZ. Strajk spowodował, iż nie jest realizowana większość kursów autobusowych lokalnych i dalekobieżnych.
Według prezesa gostynińskiego PKS Wojciecha Wiśniewskiego, strajk wpłynie negatywnie na sytuację spółki, przynosząc każdego dnia straty w wysokości około 36 tys. zł. W jego ocenie, spółki nie stać obecnie na podniesienie wynagrodzeń pracowniczych, natomiast w przypadku postulatu o komunalizacji właściwym adresatem jest, właściciel, czyli resort Skarbu Państwa.
Zobacz Także
- Retail Provider wygrał przetarg na zakup udziałów w PKS-ie01-02-2012 09:29
- Belgia częściowo sparaliżowana przez strajk generalny30-01-2012 09:23
- Bułgaria wznowiła eksport prądu28-01-2012 09:16
- Z powodu strajku transportu brakuje świeżej żywności i benzyny25-01-2012 11:02
- Bułgarscy górnicy z zagłębia Marica-Iztok zakończyli strajk22-01-2012 08:34
- Strajk generalny w Belgii 30 stycznia, w dniu szczytu UE17-01-2012 20:32
KOMENTARZE (1)
-
20.05.2010 12:22PIOTR42


109 pracowników cztery Związki Zawodowe...
to daje odpowiedz dlaczego spółka nie chce zmian , tylko zmiany właściciela który dosypie pieniędzy do (...)