Przeładowane dostawczaki - sposób na ominięcie opłat i przepisów

Autor:  wnp.pl (Piotr Stefaniak)  |  30-04-2013 14:38
Firmy przewozów ciężarowych się skarżą, a kontrole drogowe to potwierdzają, że od kilku tygodni nasila się nowa patologia w transporcie drogowym.
Przeładowane dostawczaki - sposób na ominięcie opłat i przepisów
Fot. Fotolia

Chodzi o niezgodne z warunkami technicznymi użytkowanie samochodów dostawczych o ładowności do 3,5 ton dopuszczalnej masy całkowitej (DMC).

- Jak wynika z wyrywkowego ważenia takich pojazdów, niektóre z nich załadowane są 7-8 tonami towarów, czyli ponad dwukrotnie więcej niż jest ona dopuszczalna przez producenta - powiedziała nam Aleksandra Kobylska, z biura prasowego Głównego Inspektora Transportu Drogowego. - Dotychczas wyłapywaliśmy je, gdy przejeżdżały przez bramownice prelekcyjne na płatnych odcinkach dróg publicznych, ale należy zakładać, że wiele z nich unika tych odcinków, aby nie zwracać na siebie uwagi.

Jak dodaje, poza tym, że pojazdy te nie płacą e-myta, jako przeładowane stwarzają przede wszystkim zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu. Są często przerabiane, co narusza ich założenia konstrukcyjne. Drugiego typu niebezpieczeństwo wynika z groźby nienormowanego czasu pracy kierowców, ponieważ w samochodach dostawczych do 3,5 DMC nie trzeba montować tachografów. - Pod tym względem, kierowcy ci są poza jakąkolwiek kontrolą - mówi Kobylska.

Są jednak inne aspekty sprawy. Tego typu działalność tylko pozornie jest dowodem pozytywnej zaradności właścicieli pojazdów i kierowców. Formalnie, nie płacą przecież za przejazd płatnymi odcinkami dróg, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Kierowcy nie muszą mieć innych uprawnień, poza prawem jazdy kategorii B, nie podlegają okresowym badaniom psychofizycznym i obowiązkowym szkoleniom. Nie muszą mieć licencji na przewozy, zawsze mogąc się okazać prawem przewozu na własny użytek.

- Ale stanowią oni nieuczciwą konkurencja dla wszystkich przedsiębiorców, którzy muszą mieć różne dokumenty i uprawnienia do transportu towarów, ponosząc określone wydatki - mówi Anna Wrona, rzecznik prasowy Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Proceder nadwymiarowych przewozów samochodami dostawczymi przekroczył już także granicę Polski. Jak nas informuje osoba z branży, zna ona przypadek, że uruchomiono "most" łączący busami Hiszpanię z Polską. W kilku miejscach rozstawieni są kierowcy, którzy zmieniają się, jak furmani w dyliżansach. "W pół roku potrafią wykręcić pół miliona kilometrów, codziennie naginając prawo w kilku krajach" - mówi nasz informator.

Proceder jest o tyle trudny do kontroli, że samochody dostawcze nie podlegają przepisom ustawy o transporcie drogowym. Można je tylko wyrywkowo kierować do ważenia, a w przypadku stwierdzenia przeładowania - ukarać mandatem.

Formalnie, GITD nie zna skali problemu. Dlatego planuje zwiększenie liczby kontroli samochodów dostawczych, aby oszacować, ile z nich stosuje proceder przeładowania, mówi nam osoba z branży. Na tej podstawie będzie można wszcząć odpowiednie kroki prawne, które by ukróciły taki proceder.


 W PORTALU

POLECAMY W SERWISACH