Piątek, 25 maja 2012 r.
partnerzy portalu wnp.pl external external
Autor:  wnp.pl (Tadeusz Gańczarczyk)  |  23-01-2009 14:17

Skazani na szkody górnicze

Tam gdzie się coś wydobywa spod ziemi, trzeba się liczyć z tym, że i na powierzchni nastąpią jakieś zmiany. Na terenach górniczych szkody są niechcianą, ale nieuniknioną konsekwencją podziemnej eksploatacji.

- Ze szkodami trzeba umieć żyć - zauważa doc. dr hab. inż Andrzej Kowalski, kierownik Zakładu Ochrony Powierzchni i Obiektów Budowlanych GIG. - Jeżeli decydujemy się na podziemną eksploatację, to jednocześnie zgadzamy się na jej skutki uboczne. Chodzi o to, aby ewentualne szkody na powierzchni, były w skali dla ludzi akceptowalnej. W GIG-u już dawno zdefiniowaliśmy takie dopuszczalne poziomy i są one wyrażone wieloma wskaźnikami.

Na Śląsku wydobywa się węgiel kamienny od dawna, można rzec od zawsze...

- Otóż to, gdyby kopalnie dziś zaczynały "od zera", to podejrzewam, że przy woli przestrzegania norm, sytuacja byłaby na pewno lepsza. Natomiast wiele kopalń ma swoją długą historię, eksploatacja podziemna przechodziła różne losy, w różnych czasach - słowem jest dużo dawnych spraw do dziś niezałatwionych. Te zaszłości także rzutują na obecny stan zdegradowania powierzchni na terenach górniczych.

Ale także fakt, że przez lata górnictwo dyktowało warunki...

- To prawda, ale po transformacji lat 90., zapanował odwrotny pogląd, aby budować wszystko i wszędzie, a górnictwo musi się do tego dostosować. Kolejna skrajność. Obecnie realizowana jest koncepcja, w której górnictwo i użytkownicy powierzchni są partnerami. Odbywają się debaty podczas których jedna strona wyznacza skalę dopuszczalnych deformacji, a druga stara się do tego dostosować. To dobry model, ale wymaga czasu na dotarcie i - niestety - często podnosi koszty wydobycia.

Czyli jest społeczna kontrola działalności kopalń, szczególnie w zakresie ewentualnych zagrożeń.

- Generalnie szkody górnicze, ich wpływ na obiekty na powierzchni, są pod kontrolą. Natomiast nie są pod kontrolą odczucia ludzi i co więcej, są bardzo nieprzyjazne. Większy jest problem w psychice odbioru np. wstrząsów związanych w eksploatacją górniczą, niż w sensie technicznym panowania nad takim zjawiskiem. Po prostu, ludzie boją się, i nie ma się im co dziwić.

W porównywalnym ze Śląskiem niemieckim zagłębiem Ruhry, gdzie była podobna eksploatacja, gdzie również występowały szkody górnicze jakoś lepiej radzą sobie z tym problemem.

- Tam o wiele więcej wydaje się na naprawę skutków, duże są subwencje państwa na te cele, większy jest opór społeczny, a przede wszystkim tam koncerny wydobywcze mają pieniądze, bo odkładały je podczas eksploatacji. Teraz te środki czekają na wydawanie, a u nas szkody czekają na pieniądze. Można powiedzieć, że przed 1989, były u nas na ten cel pieniądze ale nie było mocy przerobowych - teraz są moce przerobowe, nie ma pieniędzy.

Rozmawiał: Tadeusz Gańczarczyk


 KOMENTARZE (0)
NIE DODANO JESZCZE ŻADNEGO KOMENTARZA
 W PORTALU
portale Grupy PTWP Grupa PTWP www.rynekzdrowia.pl www.wnp.pl www.propertynews.pl www.portalspozywczy.pl www.gieldarolna.pl www.dlahandlu.pl www.farmer.pl Miesięcznik Nowy Przemysł www.rynekaptek.pl Miesięcznik Rynek Spożywczy www.nasze-zyski.pl Miesięcznik Rynek Zdrowia www.portalsamorzadowy.pl Dwutygodnik Farmer