Ciężka choroba niewielkich firm rodzinnnych. Jak ją wyleczyć?

Ciężka choroba niewielkich firm rodzinnnych. Jak ją wyleczyć?
Uberyzacja nie zna granic. Stąd też bariery rozwoju cyfryzacji i jej opóźnienia mogą być bardzo gospodarczo i społecznie szkodliwe - mówi Elżbieta Mączyńska Fot. NP

W polskich niewielkich firmach rodzinnych widoczny jest problem tzw. analfabetyzmu cyfrowego. To ciężka choroba, bo oznacza brak wiedzy o możliwościach, jakie stwarzają technologie cyfrowe - wskazuje Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w rozmowie z Jackiem Ziarno.

- Postępująca IV rewolucja przemysłowa stawia przed wieloma firmami rodzinnymi fundamentalne pytania o przyszłość. Tradycyjne przedsiębiorstwa produkujące tradycyjne wyroby w tradycyjnej technologii mogą mieć w perspektywie duży kłopot (do zniknięcia z rynku włącznie), jeśli w porę nie zareagują na zmieniającą się rzeczywistość. Bać się tej galopującej nowoczesności?

Nie bać się! I otworzyć na nowoczesność. Krótka opowieść z życia. Właściciel małej firmy transportowej na Podlasiu znalazł się w szpitalu. Jedyną osobą z rodziny, która mogła go zastąpić, był 17-latek z zacięciem informatycznym i obeznaniem w technologiach cyfrowych. W kilka tygodni przewrócił to przedsiębiorstwo do góry nogami, stwarzając portal, możliwość zdalnego zamawiania usług. Zlikwidowano puste przebiegi, wzrosły obroty i rentowność, a lokalna firma wyrosła na regionalne przedsiębiorstwo, wykraczające zasięgiem poza granice kraju.

Po powrocie seniora chłopak wrócił na edukacyjną ścieżkę, ale - widząc efekty - nowy-stary szef jeszcze zmiany pogłębił. Wzrosło zatrudnienie, zmieniła się też jego struktura - m.in. zdecydowanie przybyło informatyków i ludzi znających obce języki.

Nie ma na co czekać. Trzeba tylko wybrać, co z tego, co niesie z sobą szeroko rozumiana IV rewolucja przemysłowa, zaadaptować u siebie od razu, a co w średniej na przykład perspektywie.

- Z raportu Deloitte z 2018 r. (badanie w 52 krajach) wynika, że nowe pokolenie uważa, iż aż 55 proc. członków ich rodzin we wspólnej firmie o cyfryzacji ma niewielką wiedzę... Niewesoło. Ale może czekające nas lada moment wielkie zmiany to raczej "fiction sociology" niż realny problem?

Nie, to rzeczywisty kłopot. W Polsce wiele firm rodzinnych wyłoniło się z "leżakowych" czy "szczękowych" interesów. Niemało właścicieli tych przedsiębiorstw nie legitymuje się fachowym wykształceniem ekonomicznym czy menedżerskim. Świadczą o tym zresztą wyniki badań wśród polskich firm rodzinnych, zatrudniających do 10 osób.

I tu jest widoczny przede wszystkim problem tzw. analfabetyzmu cyfrowego (nieutożsamianego z elementarną umiejętnością korzystania z internetu). To ciężka choroba, bo oznacza brak powszechnej wiedzy o możliwościach, jakie stwarzają technologie cyfrowe.

Co więcej - niedawno w The Economist ukazał się raport "Uberworld" (o ogarniającym świat zjawisku uberyzacji): potwierdza, że przeważnie pierwszą reakcją prawie wszystkich krajów na działalność Ubera było "zakazać". Wskazuje to, że wspomniany analfabetyzm sięga też najwyższych szczebli władzy - głównych kreatorów regulacji.

To przypomina neoluddyzm (luddyzm w XIX w. był ruchem ukierunkowanym na niszczenie maszyn, by ratować system manufakturowy przed rozwojem fabrycznym). Zarówno historia, jak i praktyka gospodarcza dowodzą jednak, że postępu nie da się zatrzymać. Jeśli zatem rząd wprowadzi tego rodzaju zakaz w jednym miejscu, to uberyzacja wybuchnie w innym albo z innego kraju będą oferowane podobne usługi...

Uberyzacja nie zna granic. Stąd też bariery rozwoju cyfryzacji i jej opóźnienia mogą być bardzo gospodarczo i społecznie szkodliwe.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (4)

Do artykułu: Ciężka choroba niewielkich firm rodzinnnych. Jak ją wyleczyć?

  • Jozin z bazin 2019-07-30 22:03:29
    Czytam wypowiedź tej pani i mam ochotę wydrukować ją a potem zrobić z tym papierem to co zrobił Kondratiuk w filmie "Hydrozagadka"
  • Maks 2019-07-28 14:05:56
    Nie ma nic do rzeczy, że cytat: "niemało właścicieli tych przedsiębiorstw nie legitymuje się fachowym wykształceniem ekonomicznym czy menedżerskim." Jak pokazuje choćby przykład USA i Niemiec ani wykształcenie ekonomiczne ani tym bardziej tzw. menadżerskie nie jest gwarantem powodzenia w interesach lecz pomysł i doświadczenie i to powinno być jasne.
    • Marek 2019-07-29 00:16:58
      Poza tym małe firmy nie chcą być uchwycone przez cyfrowe łapy fiskusa i mają racje.
    • Menażeria XD 2019-07-30 13:02:22
      Tylko w Niemczech i USA menadżer może być albo dobry, albo zły. U nas rodzimi menadżerzy to w więkoszości odpady z lat 90-tych, opite mordy, które doskonale znają się, jak załatwić prostytutkę odpowiedniemu politykowi i jakie alkohole należy kupić, ale poza tym nie reprezentują sobą niczego.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.201.96.43
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!