Euro w Polsce - przeliczmy to od nowa

Euro w Polsce - przeliczmy to od nowa
W ostatnich tygodniach coraz więcej ekonomistów napomyka, że może warto wrócić do dyskusji o przyjęciu euro. Fot. Shutterstock.com

Agresja Rosji na Ukrainę znów przywołała kwestię przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty. Nawet jeśli to dyskusja czysto akademicka, to warto ją - wreszcie, na poważnie i właśnie teraz - rozpocząć.

  • Polska dzięki przyjęciu euro byłaby mocniej związana z UE. Zwolennicy takiego ruchu wspominają również, że państwa europejskie byłyby bardziej skłonne do mocniejszego wystąpienia w obronie Polski, gdyż atak na nasz kraj zdestabilizowałby także ich walutę.
  • Zwolennicy pozostania przy złotówce podkreślają atuty suwerennej polityki banku centralnego, który np. - manipulując kursem - wspiera rozwój gospodarczy, choćby osłabiając rodzimą walutę, ku radości eksporterów. To jednak atuty na spokojne czasy.
  • Dziś debata o euro w Polsce jest trudna ze względów politycznych. Poza tym nie spełniamy  kryteriów ekonomicznych przyjęcia euro - ani warunku dotyczącego stabilności cen, ani stóp procentowych.

Przez ostatnie lata wręcz zapomnieliśmy, że gdy w 2003 r. głosowaliśmy w referendum za wejściem Polski do Unii Europejskiej (co nastąpiło rok później), w traktatach, które w tym ogólnonarodowym głosowaniu zaakceptowaliśmy, zapisano zobowiązanie do przyjęcia przez nasz kraj europejskiej waluty. Nie sprecyzowano daty, kiedy to ma nastąpić… I - realistycznie patrząc - szanse na to są raczej mizerne w dającej się przewidzieć przyszłości.

W ostatnich tygodniach jednak coraz więcej ekonomistów napomyka, że może warto wrócić do dyskusji o przyjęciu euro. Impulsem stała się agresja Rosji na Ukrainę i gospodarcze tego konsekwencje: szok na rynkach surowcowych, początkowa panika na rynkach finansowych, atmosfera niepewności. Najbliższe miesiące będą nadal dla kursu złotego zapewne okresami bardzo dużej zmienności. Jak to w kraju przyfrontowym…

Czytaj też: Wojna przyspieszy wejście Polski do strefy euro?

Piekło zamarzło

Jeden z największych przeciwników przyjęcia euro, znany prawnik Robert Gwiazdowski (dwa lata temu twierdził, że zgoda na wspólną walutę byłaby skokiem na główkę do basenu, w którym nie wiemy, ile jest wody) napisał na twitterze: „Zawsze byłem przeciwnikiem przystępowania do euro. Ale wojna to nadzwyczajna zmiana okoliczności. Skoro PE przyjął wniosek UKR o przyjęcie do UE, to my złóżmy wniosek o przyjęcie do strefy euro”. Piekło zamarzło! – komentowali internauci.

Skąd taka zmiana stanowiska? Zdecydowały czynniki polityczne. W niespokojnych czasach członkostwo w strefie euro jawi się jako czynnik stabilizujący. Złoty nie wydaje się wiodącą światową walutą, rynek jest stosunkowo płytki i łatwo go zdestabilizować stosunkowo niewielkimi pieniędzmi. 

Polska dzięki przyjęciu euro byłaby mocniej związana z UE. Zwolennicy takiego ruchu wspominają również, że państwa europejskie byłyby bardziej skłonne do mocniejszego wystąpienia w obronie Polski, gdyż atak na nasz kraj zdestabilizowałby także ich walutę. Owszem, silniejsze gwarancje bezpieczeństwa daje NATO, ale gwarancji i polis nigdy za wiele.

Bilans zysków i strat

A argumenty ekonomiczne? Cóż – te są powtarzane od lat: brak ryzyka kursowego, niższe koszty transakcyjne. Przeciwnicy podnoszą natomiast ryzyko drożyzny (fakt, że przy dwucyfrowej inflacji ten argument stracił trochę na znaczeniu). Statystyki nie potwierdzają skokowego wzrostu inflacji po przyjęciu euro. Chodzi raczej o odczucia, tzw. efekt cappuccino, gdy – na skutek zaokrąglania cen – drożeją produkty codziennego użytku (jak wspomniana kawa). I to te zmiany cen najlepiej utrwalają się w świadomości konsumentów.

Zwolennicy pozostania przy złotówce podkreślają również atuty suwerennej polityki banku centralnego, który np. – manipulując kursem – wspiera rozwój gospodarczy, choćby osłabiając rodzimą walutę, ku radości eksporterów. To jednak atuty na spokojne czasy.

W chwilach wojennej zawieruchy bank centralny ma ograniczoną możliwość wpływu na kurs; może interwencjami sygnalizować swoje zamiary (jak po wybuchu wojny, gdy kilka takich interwencji zatrzymało proces gwałtownego osłabiania złotego, choć i podwyżki stóp odegrały swą rolę). Na dłuższą metę jednak żaden bank centralny nie jest w stanie wygrać z rynkiem i spekulantami, o czym we wczesnych latach 90. przekonał się Bank of England.

Padają też argumenty, że euro służy jedynie bogatym krajom – np. Jarosław Kaczyński mówił, że o przyjęciu polskiej waluty będziemy mogli mówić, gdy pod względem zamożności zrównamy się z Niemcami. Empirycznych dowodów, dlaczego euro służy lepiej bogatym i dlaczego owo zrównanie się w zamożności akurat z Niemcami miałoby być dobrym momentem na przyjęcie euro – brak.

Kozioł ofiarny?

Często przywoływany jest przykład Grecji, dla której kryzys sprzed dekady miałby być znacznie mniej dotkliwy, gdyby nie posiadała wspólnej waluty. To prawdopodobne, ale przecież kraj ten nigdy nie znalazłby się w tak głębokim kryzysie, gdyby wcześniej prowadził racjonalną politykę gospodarczą, a nie forsował populistyczne rozdawnictwo. Przy takiej polityce i drachma niewiele by pomogła, nawet jeśli euro trochę zaszkodziło…

Innym przykładem jest Słowacja. Miała pecha, bo na ścieżkę wiodącą do wspólnej waluty wkroczyła w dobie prosperity, a przyjęcie wspólnej waluty (1 stycznia 2009 r.) przypadło na apogeum kryzysu finansowego (trzy miesiące po upadku Lehman Brothers).  Nasz południowy sąsiad zapłacił za to wysoką recesją – PKB spadło o ok. 5 proc. Z pewnością nie był to najszczęśliwszy moment na taką operację, tyle że gospodarka sąsiednich Czech, dysponująca orężem w postaci własnej waluty, skurczyła się w tym czasie o 4,5 proc…

Stosunek Polski do euro jest niejednoznaczny. Donald Tusk ogłosił wprawdzie w 2008 r., że przyjmiemy wspólną walutę w ciągu trzech lat (co było mało realne), ale dwa tygodnie później kryzys obrócił te plany w pył. W następnych latach wstrzemięźliwość wobec euro nasilała się; podczas kryzysu strefy euro ówczesny minister finansów Jacek Rostowski wypowiadał się z dużą rezerwą o wspólnej walucie, sugerując, że strefa euro najpierw powinna zrobić porządek u siebie, a dopiero później się zastanowimy nad przyjęciem wspólnej waluty.

Jak trwoga, to do euro

Skądinąd prawda, lecz wówczas mieliśmy też sporo do uporządkowania po naszej stronie... Dyskusja o euro ożywiła się – także w kontekście politycznym – po rosyjskiej aneksji Krymu, gdy euro znów zaczęło być postrzegane jako czynnik stabilności. Można gorzko zauważyć, że gdyby nie Putin, nikt by sobie już w Polsce nie zawracał głowy wspólną walutą.

Czytaj także: Polska w strefie euro? Wojna przyniosła nowe argumenty

Dziś debata o euro w Polsce jest trudna. Chociaż to czynniki polityczne (czy może raczej geopolityczne) wywołują ten temat, to polityka zdaje się być największą przeszkodą. Jesteśmy obecnie krajem, gdzie słowo suwerenność odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Euro się w tych narodowo-suwerennych kategoriach nie mieści. 

Dlatego obecna formacja po wyborczym zwycięstwie w 2020 r. zlikwidowała komórki ds. integracji ze strefą euro (analizujące na bieżąco uwarunkowania ekonomiczne przyjęcia euro) w NBP i Ministerstwie Finansów. Prezes NBP Adam Glapiński podkreśla, że dopóki jest prezesem banku centralnego, dopóty nie ma mowy o euro.

Byłaby to też – także z powyższych względów – dyskusja czysto akademicka. Dlatego, że być może instynktownie czujemy, że euro to może warto by było mieć, ale to zarazem fundamentalna decyzja gospodarcza. Powinno się ją poprzedzić analizami, a odpowiedzialne za to komórki zlikwidowano... Analizy też muszą „chwilę” potrwać, co oczywiście nie znaczy, że nie warto ich rozpocząć.

Nie spełniamy również kryteriów przyjęcia euro – ani warunku dotyczącego stabilności cen, ani stóp procentowych. I pewnie długo spełniać nie będziemy, a na szybką ścieżkę – przy obecnym stanie stosunków Polska-UE – nie ma co liczyć.

Złoty musiałby się też przez dwa lata utrzymywać w korytarzu kursowym ERM-II; innymi słowy: musiałby być walutą stabilną. Jako że jesteśmy „krajem przyfrontowym”, na to się też nie zanosi.

I wreszcie musielibyśmy dokonać zmian w Konstytucji, bo dziś to NBP odpowiada za politykę pieniężną, po przyjęciu euro oddalibyśmy te kompetencje w ręce Europejskiego Banku Centralnego (EBC). A to też raczej mglista perspektywa.

A mimo wszystko – warto tę dyskusję zacząć, bo po ustaniu wojennej zawieruchy euro, przy rozsądnej polityce, mogłoby się stać impulsem rozwojowym. Wejście do eurolandu poprawiłoby nasz wizerunek w oczach inwestorów jako kraju bardziej stabilnego niż dotychczas. Zmniejszyłoby też ryzyko pozostawania poza głównym nurtem UE i mocniej związało Polskę ze wspólnotą europejską. 

Tekst pochodzi z najnowszego wydania magazynu gospodarczego "Nowy Przemysł"

 


 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (28)

Do artykułu: Euro w Polsce - przeliczmy to od nowa

  • Tadek 2022-05-08 22:11:14
    Trzeba tego Adama Sofuła zapamiętać jak będziemy łapać kombinatorów.
  • BB 2022-05-08 22:08:46
    Bardzo boleśnie o wartości własnej waluty przekonali się ukraińscy uchodźcy, nawet w Polsce. Jak się siedzi w swoim grajdole, jaka wartość ma makulatura.
  • Helmut 2022-05-07 02:56:41
    Co do waluty Euro to Niemcy,Francja i Włochy mają PLN powrotu do swoich walut czyli np.Włochy do lira.Obecnie toczy się gra kto komu nadrukiem więcej pustej kasy i to zamieni na złoto,akcje,towar,usługi.Słabsi jak Grecja tracą bo nie mają wielu możliwości kombinowania,tak by było z Polską,że kraje zachodnie pustym pieniądzem zniszczyliby nam ekonomię i podbili jak kolonie gdzie kiedyś płacili guzikami,podła wódka,starym ubraniami
  • Biko 2022-05-06 20:26:19
    Sprawę załatwi dolar amerykański. Euro zostało powiązane z rublem i miało służyć rosyjskiemu panowaniu w Europie. Berlin Wschodni nie powróci do Europy.
  • marek11 2022-05-06 17:35:22
    Jeśli przyjmiemy Euro to trzeba pamiętać, że nasze rezerwy walutowe (160 mld U$) jak i nasze złoto (230 ton) "przechodzi pod zarząd" UE a dokładnie EBC we Frankfurcie.
    • Polak 2022-05-09 12:53:20
      Trolle w akcji - brawo maładcy, budiet premia!

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.170.82.159
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Wydanie 1/2022

ARCHIWUM  •  PRENUMERATA  •  E-PRENUMERATA  •  REDAKCJA

WNP - Portal gospodarczy

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!