PARTNERZY PORTALU

Gdy pękają łańcuchy... dostaw

Gdy pękają łańcuchy... dostaw
Krótkoterminowym efektem pandemii koronawirusa może być zwiększenie przewozów towarowych koleją Fot. PKP Cargo
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Adrian Ołdak
    Adrian Ołdak
  • Dodano: 03-07-2020 13:32

Zmianę w logistyce wyznaczą trzy czynniki: powrót produkcji przemysłowej do krajów macierzystych, rozwój technologii cyfrowych oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dostaw. Pandemia jest tylko katalizatorem transformacji, a nie zasadniczą jej przyczyną.

  • Krótkoterminowym efektem pandemii koronawirusa może być zwiększenie przewozów towarowych koleją. Na to zjawisko wskazuje Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska.
  • Zerwane łańcuchy logistyczne połączy... przyzwyczajenie. Rewolucji nie będzie, raczej korekta. Długoletnie trendy znamy – dla nich pandemia to epizod.
  • Onshoring wykorzysta część firm, by uszczknąć coś z chińskiego stołu. Dla logistyków to nie problem – oni są specjalistami od elastyczności.
Logistyka to gałąź gospodarki, która błyskawicznie odczuła pandemię koronawirusa. Negatywny obraz spotęgowało przekonanie, że skoro granice są zamknięte, to razem z zakazem swobodnego przemieszczania się ludzi ustanie wymiana handlowa. Nic bardziej mylnego.

Architekci lockdownów, nie tylko w Polsce, tak je zaplanowali, by mogła toczyć się dalej. COVID-19 uderzał punktowo. W poszczególne firmy, które ogłaszały wstrzymanie produkcji, czy kraje, które, tak jak Włochy czy Hiszpania, de facto zabroniły ich funkcjonowania. W efekcie tzw. łańcuchy dostaw rwały się nagle, w sposób niezaplanowany, przynosząc zaskakujące skutki.

A teraz hamujemy

Wiadomo już, że przyhamuje międzynarodowa wymiana handlowa. W pierwszym kwartale tego roku polski eksport wzrósł o 0,6 proc., a import spadł o 0,4 proc. Mieliśmy nawet sporą nadwyżkę w saldzie obrotów. Dane za sam marzec, kiedy pandemia rozlała się na Europę i Polskę, nie są już jednak tak dobre: eksport polskich towarów spadł o 5,6 proc. a import o 2,5 proc.

Co więcej, Komisja Europejska prognozuje, że wolumen towarów i usług eksportowanych przez Polskę zmniejszy w tym roku o 9,8 proc. W Unii jednocyfrowym spadkiem będzie mogła pochwalić się jeszcze tylko Malta, ale jednak jego wartość to blisko 10 proc. Tymczasem eksport w ostatnich latach jest paliwem, które napędza silnik polskiej gospodarki. W 2019 r. nasz produkt krajowy brutto wyniósł 2,27 bln zł, a eksport oszacowano na 1,26 bln zł. To, co wysyłamy zagranicę w postaci towarów i usług, stanowiło 55,5 proc. PKB.

Jak to przekłada się na życie polskich przedsiębiorstw, mówi Mirosław Klepacki, prezes Apatora, firmy produkującej urządzenia do pomiaru mediów: wody, ciepła, gazu i energii elektrycznej. W ub. roku ze sprzedaży na eksport pochodziła ponad połowa przychodów grupy: 440-450 mln zł.

– W tegorocznych planach założyliśmy dużą ekspansję sprzedaży eksportowej. Obawiamy się, że na skutek pandemii skończy się jednak na utrzymaniu poziomu z ubiegłego roku – ocenia ostrożnie Klepacki.

Firma odczuła problemy z dostawami podzespołów. Nie docierały z Chin na czas. Jeszcze w maju były opóźnione do czterech tygodni. Zwiększyły się także koszty transportu lotniczego, który podrożał aż cztery razy.

Adamed Pharma o ból głowy przyprawiła zaś sprawa dostępności środków ochrony osobistej, które przy produkcji leków są używane na co dzień, niezależnie od COVID-19.

– Przed nami stanęło widmo wstrzymania operacji produkcyjnych. Zapewnienie bezpieczeństwa naszym pracownikom, a tym samym ciągłości produkcji, okazało się dla nas poważnym wyzwaniem – mówi Bartłomiej Rodawski, dyrektor operacyjny, członek zarządu firmy.

Jeśli chodzi o przerwanie łańcuchów dostaw, to o wiele groźniejsze okazały się problemy w Europie niż w Azji. Adamed folię sprowadza z Włoch, a kapsułki z Belgii.

Polskie firmy logistyczne zacisnęły zęby. Te, które się kwalifikują, wystąpiły o pomoc rządową. Właśnie, te które się kwalifikują... Jeden z potentatów rynku, Pekaes, w połowie maja nie musiał sięgać po żadne tarcze, bo legitymował się na tyle dobrymi wynikami, że nie było to konieczne, a prezes Maciej Bachman życzył firmie i pracownikom, żeby tak zostało.

Chiny i coś w odwodzie


Obraz problemów branży w Polsce jest stonowany, jednak z perspektywie świata widać je znacznie ostrzej. Klaus-Michael Kuehne, kontrolujący jedną z największych firm logistycznych świata Kuehne+Nagel, ocenił, że na skutek pandemii zmniejszy ona zatrudnienie nawet o 25 proc. To plus minus 20 tys. ludzi.

Wszystko wskazuje, że prowadzenie międzynarodowej wymiany handlowej ewidentnie czeka
zmiana. Jej trzy najważniejsze wyznaczniki to powrót produkcji przemysłowej do krajów macierzystych, rozwój technologii cyfrowych, w szczególności komunikacji online oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dostaw.

Z wielu źródeł słychać, że COVID-19 nie jest zasadniczą przyczyną transformacji, a tylko jej katalizatorem. Symptomy redefinicji globalizacji widoczne są od kilku lat.

– Spójrzmy na Japonię. Jeden z programów wspieranych teraz przez rząd zakłada przenoszenie produkcji z Chin do domu. To samo dzieje się w Korei Południowej – zauważa Filip Ziołek, wiceprezes Polskiej Izby Handlowej w Hongkongu. – Żeby zniwelować ryzyko logistyczne, modny kiedyś offshoring, wyprowadzanie produkcji z własnego kraju, tam, gdzie jest taniej, zastępuje się dziś onshoringiem, czyli produkcją u siebie.

Potwierdza to Weronika Achramowicz, partner w kancelarii Baker McKenzie. – Chiny stały się drogie, zmiany w tamtejszym kodeksie pracy spowodowały wzrost kosztów zatrudnienia – wskazuje. – Coraz częściej obserwujemy przyjmowaną przez firmy strategię „Chiny plus 1”, czyli zakład w Chinach lub tamtym regionie, plus jeden w innej części świata. Polska może być beneficjentem tego trendu. Jestem pod tym względem optymistką, nawet w czasach COVID-19.

O potencjalnych zyskach dla naszego kraju, będących skutkiem relokacji części przemysłu z Chin, informuje raport opublikowany w drugiej połowie maja przez Polski Instytut Ekonomiczny.
– W scenariuszu maksymalnym dodatkowa wartość dodana uzyskana dzięki eksportowi mogłaby osiągnąć w Polsce ponad 8 mld dolarów rocznie, co przekładałoby się na niemal 2 proc. PKB – ocenia Janusz Chojna, szef zespołu handlu zagranicznego w PIE. – To pewna możliwość...

Czy uda się ją przekuć w realne wyniki przedsiębiorstw i całej gospodarki, we wzrost eksportu? To zależy o kompleksu czynników, przede wszystkim konkurencyjności gospodarki. Na tle innych krajów jest ona oceniana stosunkowo wysoko. Po stronie plusów postawić można gęstą sieć poddostawców, poprawiającą się w ostatnich latach infrastrukturę i wysoką jakość kadr pracowniczych. Barierą można być coraz większa trudność w ich dostępności.

Wiele zależy od finału wojny handlowej USA-Chiny. Zdaniem Mariusza Tomaki, prezesa US-Poland Trade Council w Palo Alto, Ameryka nie odda światowego przywództwa w handlu zagranicznym Chinom, ponieważ nadal czerpie z niego bogactwo. Prezydent Donald Trump wyraźnie dał to do zrozumienia na długo przed pandemią, rewidując stosunki handlowe najpierw z Kanadą i Meksykiem, potem z Unią Europejską i Chinami. – Amerykanie straszą chińską dominacją, ale nikt nie bierze tego poważnie – mówi.

Dwie perspektywy

Z zamorskich podróży wróćmy na krajowe podwórko. Grażyna Ciurzyńska, p.o. prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, do możliwych zmian na mapie handlowej świata podchodzi z dystansem. Nauka z poprzednich kryzysów podpowiada, że po pierwszym szoku handel międzynarodowy wraca do wcześniejszego stanu. Skala wstrząsu, którą wywołał COVID-19, wydaje się jednak tak duża, że pewne korekty mogą się utrwalić. Nie będzie to jednak rewolucja.

Tymczasem PAIH dostosowuje się do nowych oczekiwań przedsiębiorców. Przed epidemią dotyczyły głównie organizacji spotkań B2B. Dziś agencja koncentruje się na poszukiwaniu kontrahentów i kooperantów w związku ze skracaniem łańcuchów dostaw.

– Szukamy dla firm partnerów, którzy pozwolą im realizować produkcję bez zakłóceń – mówi Ciurzyńska. – Wzrosła też nasza rola na rynku krajowym, gdzie zaczęliśmy intensywnie łączyć podaż z popytem. Jeśli zwraca się do nas producent szukający określonego komponentu, to najpierw sprawdzamy, czy w naszym kraju są firmy, które go wytwarzają.

Krótkoterminowym efektem pandemii koronawirusa może być zwiększenie przewozów towarowych koleją. Na to zjawisko wskazuje Marek Staszek, prezes DB Cargo Polska. – Trudności w transporcie drogowym spowodowały zainteresowanie naszą ofertą klientów, którzy do tej pory nie przewozili towarów koleją. Wzrosła na przykład skala przewozów w pojedynczych wagonach do Włoch czy z Włoch, głównie produktów żywnościowych, do innych krajów Europy – mówi, dodając, że trudno jednak w ten sposób zrekompensować straty poniesione w obszarze towarów ciężkich.

O przesunięciu towarów na tory mówi też Maciej Bachman. – Wskazują na to nasze doświadczenia ze spółki Spedcont, która obsługuje m.in. połączenie z Chinami. Widzę, jak rosną wolumeny. I to w ostatnich dwóch, trzech miesiącach, mimo kłopotów z koronawirusem – zaznacza prezes Pekaesu. – Transport morski specjalnie się nie zmieni. Przewożenie towarów w kontenerach w obecnej skali jest opłacalne cenowo. Ucierpi zapewne transport lotniczy, ale z powodu stosunkowo niedużego wolumenu w porównaniu z koleją i transportem morskim, nie będzie to duży problem. Myślę, że w krótkim i średnim terminie ludzie wrócą do swoich przyzwyczajeń sprzed pandemii.

Pekaes rozbudowuje bazę magazynową. W maju powiększył powierzchnię terminali w oddziałach w Krakowie i Kielcach, a w kwietniu oddał do dyspozycji klientów cały nowy terminal w Lublinie. Notabene, magazyny i logistyka pozostają numerem 1 na liście najbardziej odpornych na koronawirusa aktywów w obszarze nieruchomości komercyjnych.

To w krótkiej perspektywie. A w długiej?

Zdaniem Marka Staszka, mimo że przewozy z Chin były w ostatnich latach kurą znoszącą złote jaja, to powrót przemysłu do Europy i ulokowanie nowych fabryk w Polsce, nie byłoby dla kolei problemem. Przewozy tranzytowe zostałyby zastąpione eksportowymi, a w ogólnym rachunku ekonomicznym byłoby to dla naszego kraju korzystne.

Na interesującą możliwość tworzenia nowych łańcuchów dostaw wskazuje Andrzej Wójcik, prezes Polskiej Izby Handlowo-Przemysłowej we Francji. – Polska powinna teraz skorzystać z zapotrzebowania Francji na wytwarzanie produktów w krótkich seriach w bezpiecznej odległości.
W miejsce chińskich firm powinny wejść przedsiębiorstwa z Polski, których produkcja jest
atrakcyjna cenowo i uznanej jakości – mówi.

Z kolei Tony Housh, przewodniczący rady dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham), namawia, by oprzeć biznes na strategicznych stosunkach Polska-USA i budować łańcuchy dostaw w sektorach, w których do tej pory nie one były mocne.

Strumień towarów wożonych samochodami, pociągami, statkami czy samolotami, na duże odległości może w długim okresie się zmniejszyć. Zdaniem Filipa Ziołka, handlowcy powinni przemyśleć, co będą robić za 5 czy 10 lat. Czy będą zajmować się tylko wymianą towarów, czy znajdą inne pomysły na biznes, takie jak tworzenie platform social commerce.

– Według mnie znaczenia nabierze licencjonowanie technologii. Bardzo wiele produktów, które ulepszono technologicznie w Azji, można by teraz produkować w Polsce – mówi.

Sam zajmuje się ostatnio ofertą koreańskiego producenta samochodów kempingowych, który szuka w Polsce partnera do projektu na zasadzie licencji lub co-kreacji. Chodzi o połączenie koreańskiej myśli technologicznej z europejską, ale też o minimalizację ryzyka związanego z odległością.

Tyle o trendach. Wszelkie prognozy szczegółowe – kto, gdzie, czym i ile przewiezie towarów, obarczone są dziś nieznanym wcześniej ryzykiem. W czasie rozmów o bliższej i dalszej przyszłości transportu towarów jak bumerang wraca pytanie, a co jeśli jesienią przyjdzie druga fala pandemii...


W tekście wykorzystano wypowiedzi uczestników EEC Online – majowej edycji wydarzenia poprzedzającego i przygotowującego merytorycznie XII Europejski Kongres Gospodarczy (2-4 września).

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Gdy pękają łańcuchy... dostaw

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.172.223.251
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!