PARTNERZY PORTALU

Kryzysy a przyszłość przemysłowej rewolucji. Polscy menedżerowie dla WNP.PL

Kryzysy a przyszłość przemysłowej rewolucji. Polscy menedżerowie dla WNP.PL
Wiele firm w dobie pandemii wzmocniło swe przekonanie, że cyfryzacja jest nieodzowna – przynajmniej w przesyle i zabezpieczeniu danych Fot. Shutterstock

Konsekwencje załamania łańcuchów dostaw, a potem agresji Rosji na Ukrainę, dla postępów IV rewolucji przemysłowej.  O to zapytaliśmy menedżerów polskiego przemysłu.

  • Zaburzenia w logistyce i terenach dostaw, trudności z importem części i komponentów ograniczyły dostępność rozwiązań Industry 4.0.
  • Gromadzenie, analiza i wykorzystanie danych w firmie zapewniają wartość dodaną: lepszą i szybszą reakcję na zjawiska wewnętrzne, a nawet zewnętrzne.
  • Mimo barier firmy inwestują w najnowsze technologie. Istotny wpływ na rozwój Produkcji 4.0 może mieć brak rąk do pracy oraz bardzo duże ruchy migracyjne.

W jakiejś mierze odpowiedź na pytania, czy w najbliższej przyszłości wprowadzanie rozwiązań z zakresu Industry 4.0 przyspieszy czy też spowolni – i jaki wpływ będą na to miały nakładające się na siebie dwa kryzysy: „pandemiczny” i „wojenny” – przywodzi na myśl prognozy, czy kryzys surowcowy dodatkowo zaktywizuje przechodzenie na OZE, czy też utrzymamy lub przywrócimy – przynajmniej na pewien czas – z wolna zarzucane dotychczas metody rodem z tradycyjnej energetyki.  

Na prędkość wdrażania zmian ma wpływ wiele czynników finansowych, ekonomicznych, gospodarczych czy politycznych

Sprawa nie jest taka prosta ani oczywista – można wyczytać z wypowiedzi indagowanych przez nas menedżerów przemysłu. Ale gospodarcza sinusoida w całej gospodarce niewątpliwie rzutować będzie na tempo wprowadzania rozwiązań z kręgu Produkcji 4.0. 

- Tendencja jest zarysowana i nie wydaje się, aby przemysł poszedł w innym kierunku niż 4.0. A co może się zmienić? Prędkość wdrażania zmian, na które wpływa wiele czynników finansowych, ekonomicznych, gospodarczych czy politycznych – tak mówi o generaliach Wojciech Klimek, członek zarządu ds. produkcji Fakro.

I dodaje, że na ewentualne spowolnienie przemian wpływ wywrzeć może m.in. też dość prozaiczna przyczyna: oto obecnie „dostawców technologii, którzy mogą przyjąć i zrealizować zamówienie, jest mniej i nawet jeżeli chcemy coś zautomatyzować, kupić urządzenie, mamy na to pieniądze – dzieje się to wolniej”.

Notabene: Tomasz Haiduk, prezes Forum Automatyki i Robotyki Polskiej, potwierdza, że niespotykane zaburzenia w logistyce oraz sama dostępność „części składowych” czy materiałów koniecznych do rozwiązań z dziedziny Industry 4.0 przynajmniej na krótką metę „natychmiast ograniczyły dostępność ofert, do czego doszła eksplozja kosztów podzespołów. W tej chwili na kluczowe elementy automatyki czeka się od 6 do 9 miesięcy – i nikt przy tym nie da gwarancji precyzji terminów dostaw”. 

Prof. Anna Timofiejczuk, dziekan Wydziału Mechanicznego Technologicznego Politechniki Śląskiej, mówi, że wiele firm w dobie pandemii wzmocniło swe przekonanie, że cyfryzacja jest nieodzowna – przynajmniej w przesyle i zabezpieczeniu danych, ale... 

Jaki wpływ na decyzje mają wspomniane dramatyczne wydarzenia – czas pandemii i rosyjsko-ukraińskiej wojny?

- W tym roku na hanowerskich targach rzucały się w oczy puste hale i technologie, które już widziałam wcześniej, także często w zastosowaniach w firmach. (…) Menedżerowie przemysłu potwierdzili: widać pewien zastój w nowych propozycjach i w transferze nowoczesnych rozwiązań do gospodarki. Utrzymuje się okres niepewności inwestycyjnej, związany naturalnie z niepewnymi prognozami gospodarczymi na rynku i w otoczeniu biznesowym. Liczę, że to tylko międzyepoka – ostrożnie prognozuje współtwórczyni Centrum Przemysłu 4.0 Politechniki Śląskiej.

Przyszłość niepewna, ale doświadczenia ostatnich 3 lat zdecydowanie przyśpieszą rozwój technologii 

Innym czynnikiem hamującym inwestycje w Industry 4.0 jest oczywiście – zdaniem Wojciecha Klimka (Fakro) – prawdopodobieństwo wystąpienia czarnych scenariuszy – spadku sprzedaży, trudniejszych miesięcy czy lat.

– Utrzymuje się (…) wiele niewiadomych, na przykład sytuacja w Ukrainie czy – szerzej – na całym świecie. Pytanie, jak to wszystko wpłynie na wdrażanie Przemysłu 4.0... Istotny wpływ mogą mieć tu brak rąk do pracy, bardzo duże ruchy migracyjne – kontynuuje, nie przesądzając jednak, jak widać, w kwestii amplitudy zmian „wolniej-szybciej”.

– Choć nie widać tego w perspektywie krótkoterminowej (wzrosty cen komponentów elektronicznych i problemy z ich dostępnością), w perspektywie średnio- i długoterminowej mniejsze koszty i większa dostępność rozwiązań Przemysłu 4.0 przyczynią się do znacznie szerszego ich stosowania i upowszechnienia. (…) Uważam również, że sam rozwój technologii cyfrowych będzie grał ważną rolę i stanie się ‘otwieraczem’ do wielu dalszych zastosowań Przemysłu 4.0 – prognozuje jednak Paweł Adamowicz, dyrektor fabryki suszarek do ubrań BSH w Łodzi. 

 

 

Także według Marcina Samoleja, wiceprezesa zarządu ds. operacyjnych i dyrektora generalnego Pratt & Whitney Rzeszów, „tego typu wydarzenia, jakich doświadczaliśmy w ostatnich 3 latach, zdecydowanie przyśpieszą rozwój technologii – w stronę większej automatyzacji i poprawy sprawności procesów technologicznych, logistycznych czy zakupowych. W przyszłości istotne będą zapewnienie ciągłości dostaw i duża elastyczność procesów – w kontekście utrzymania konkurencyjnego kosztu”.

Najlepiej poddać fragment procesu wytwarzania kompleksowej reformie, a później dorzucać poszczególne moduły

– Wycinkowa cyfryzacja, automatyzacja czy robotyzacja bez jednoczesnej reorganizacji zarządzania, bez „zmapowania” procesów i przydzielenia zaangażowanym odpowiedniego zakresu obowiązków najzwyczajniej nie pozwoli na realizację ambitnych planów – mówi z przekonaniem na podstawie obserwacji i doświadczeń Tomasz Haiduk, wieloletni menedżer Siemensa, a teraz szef Forum Automatyki i Robotyki Polskiej. 

– Jeżeli (już istniejący) zakład chciałby zastosować elementy Przemysłu 4.0, to najbardziej sensowne jest zastosowanie ich w procesie produkcji jednego wyrobu (produktu) albo we wdrożeniu na jednej linii produkcyjnej. Nie ma natomiast sensu wprowadzanie systemu obejmującego tylko odcinek procesu – wtóruje mu Grzegorz Stępień, dyrektor fabryki Varroc Lighting Systems.

Zgoda. Lepiej poddać fragment procesu wytwarzania kompleksowej reformie, a później dorzucać poszczególne moduły, niż wprowadzić kilka niepowiązanych ze sobą w pewien system technologii z kręgu Industry 4.0. A jeśli już to robimy, należy określić, dokąd i w jakim terminie się zmierza. Ale to ogólnikowa formuła. Pora na kolejne dowody. Też z praktyki.  

– Oczywiście staramy się w pracy stosować zasadę najlepszego wykorzystania dostępnych zasobów – takich jak komponenty, media, maszyny, ludzie, narzędzia, procesy, opomiarowanie i system raportowania. W tym kontekście nasz poziom innowacyjności jest jednak różny: są dziedziny i miejsca, gdzie jesteśmy blisko najlepszych, globalnie dostępnych praktyk biznesowych, ale są i takie, które transformujemy… – Tomasz Szafarczyk, dyrektor operacyjny, członek zarządu Bakallandu, analizuje realia i planuje, gdzie skierować krok po kroku innowacyjną aktywność firmy w dłuższej perspektywie.

– Automatyzacja i digitalizacja powodują, że wszystkie procesy w firmie są powiązane i współzależne; (ale) bez efektywnej komunikacji nie da się ich skutecznie usprawniać – tak Wojciech Klimek opisuje jedną z odsłon wspomnianego przed chwilą tego toku postępowania. 

Z przemysłowego dekalogu: będziesz zbierał dane swoje

– W przypadku budowy karoserii urządzenia od samego początku były w bardzo dużym stopniu ‘oczujnikowane’. Informacje na temat możliwości, dostępności optymalizacji, które otrzymaliśmy z maszyn wydziału karoserii, przekładamy teraz na inne części zakładu – np. lakiernię. Generalna zasada: takie projekty zaczynamy od jednego obszaru, zdobywamy tam doświadczenie, po czym pożytkujemy je w kolejnym obszarze, a w dalszej kolejności – także w innych zakładach – wyjaśnia Stefanie Hegels, dyrektor zakładu Volkswagen Poznań we Wrześni.

A to długofalowa strategia Pratt & Whitney Rzeszów (ma pomóc w ciągłym doskonaleniu produktu i eliminacji ewentualnych wad): „Dużą przemianą, która jest przed nami, będzie objęcie całego łańcucha życia produktu (od tworzenia, poprzez produkcję, kontrolę, zakupy, kontakt z klientem końcowym, aż po złomowanie) digitalnym nadzorem. (…) Stworzony proces oparty na cyfrowym modelu pozwoli nam uzyskać jeden zestandaryzowany ciąg informacyjny”.

Na podobny kierunek (ku kompleksowości rozwiązań) zdecydował się też Wielton. Piotr Kuś, wiceprezes, dyrektor generalny, deklaruje, że jego firma niebawem wprowadzi nowe rozwiązania cyfrowe do zarządzania produkcją. 

– Zaczęliśmy podróż w kierunku szeroko pojętego Przemysłu 4.0... Modernizujemy i rozbudowujemy naszą infrastrukturę IT, by w perspektywie kolejnych miesięcy wprowadzić automatyzację przepływu informacji. Biorąc pod uwagę możliwości, które daje nam dziś technologia cyfrowa, wydaje się nam, że mamy jeszcze lekcję do odrobienia. (…) Celem naszych działań jest lepsza kontrola procesu produkcyjnego w całej jego rozciągłości. W rozbudowanych zakładach, jak nasze, kluczowa jest teraz szybka transmisja danych i ich sprawne przetworzenie – konkluduje.

A co dla Pawła Adamowicza, dyrektora fabryki suszarek do ubrań BSH w Łodzi, jest istotą „kompletnego” systemu Przemysłu 4.0 w fabryce z gałęzi przemysłowych? Jak mówi, wdrożenie, krok po kroku, następujących etapów: digitalizacja procesów produkcyjnych (zastępujących procesy ręczne), ich integracja i osiągnięcie przez nie transparentności, a w efekcie – możliwości gromadzenia, analizy i wykorzystania danych. 

– Dopiero ten ostatni etap umożliwia uzyskanie efektu wartości dodanej, tj. analizowania danych, by lepiej reagować na zjawiska wewnętrzne, a nawet zewnętrzne – uważa.

To ostatnie zdanie to zarazem celna puenta tej części naszego opracowania. Ale na koniec jeszcze pożyteczna, ekspercka uwaga Stefana Życzkowskiego, współwłaściciela, przewodniczącego rady strategicznej Astora. 

– Z myślą o lepszym jutrze powinni dziś niedużym kosztem gromadzić wszystkie możliwe dane procesowe i produkcyjne. Nawet jeżeli teraz wydaje się to bezcelowe, to za 3-5 lat z pewnością się im one przydadzą, kiedy będą wdrażać algorytmy sztucznej inteligencji. Bo te karmią się przecież danymi. Jeżeli ich nie będzie z procesu produkcyjnego, to efekty analiz będą słabe lub żadne – uważa ekspert.  

Niniejszy tekst pochodzi z nr. 03/2022 Nowego Przemysłu i jest fragmentem raportu „Produkcja 4.0. Praktyki firm w Polsce”, przygotowywanego na podstawie ponad dwudziestu rozmów dziennikarzy portali Grupy PTWP z menedżerami polskich firm przemysłowych. Miał on premierę podczas konferencji „Nowy Przemysł 4.0” (4-5 października 2022 r.) w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

 

×

KOMENTARZE (1)

Do artykułu: Kryzysy a przyszłość przemysłowej rewolucji. Polscy menedżerowie dla WNP.PL

  • tylko gospodarka jest ciekawa 2022-11-16 18:45:45
    Powinny być dotacje dla rolników, przedsiębiorców na robotyzację, czyli wydajność. Są Polscy producenci robotów przemysłowych jak easyrobots. Według mnie produkcją robotów przemysłowych powinni zająć się takie firmy jak Amica czy Kimla (mają technologie i potężny potencjał jak niemiecka Kuka). Ps. Gdyby doinwestować takie przedsiębiorstwa jak Ursus czy Zelmer, to takie roboty również by schodziły z linii produkcyjnych jak ciepłe bułeczki(z taką historią tych firm, to na całym świecie). Twórzmy nasze rodzime czebole - prywatne, państwowe, prywatno-państwowe. Może dlatego tak Boshowi zależało na zniszczeniu Zelmera(firma posiada przepotężne możliwości)?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.200.169.3
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!