PARTNERZY PORTALU

Nasz zielony ład

Nasz zielony ład
W 2050 roku będzie działać w Polsce już tylko 7 kopalń wydobywających 18 mln ton węgla. Fot. Shutterstock.com
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Janusz Steinhoff
    Janusz Steinhoff
  • Dodano: 04-02-2020 11:50

Neutralność klimatyczna do 2050 roku to główny temat ostatniego w 2019 roku szczytu UE. Ambitny cel, w odpowiedzi na pogłębiające się problemy będące konsekwencją ocieplenia klimatu, przyjęli przywódcy prawie wszystkich krajów UE. Z wyjątkiem Polski - pisze Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

Reprezentujący nasz kraj premier Mateusz Morawiecki nie zdecydował się na kierunkową deklarację w tej materii. Przyjmując zasadność niektórych zastrzeżeń, należy jednak osamotnienie naszego kraju zdecydowanie zaliczyć do porażek naszej dyplomacji. Czyż bowiem nie należałoby skoncentrować naszej aktywności na przekonywaniu partnerów z UE do naszych propozycji dotyczących przyjęcia narzędzi umożliwiających skuteczną realizację ambitnych celów? Z jednoczesną ochroną konkurencyjności europejskiej gospodarki i wdrożeniem w krajach UE zasad ,,sprawiedliwej transformacji energetycznej".

Kraje UE są odpowiedzialne za ok. 10 proc. światowej emisji CO2. Przed nami są Chiny (27 proc.) i USA (25 proc.), za nami Indie (7 proc.), Rosja (5 proc.) i Japonia (3 proc.). To nasi znaczący partnerzy w handlu. Chcąc zatem motywować do redukcji emisji oraz w trosce o konkurencyjność europejskiej gospodarki, musimy wprowadzić tzw. cło węglowe od importowanych towarów, które byłoby rekompensatą za zróżnicowanie kosztów emisji CO2 w UE i w krajach pozaeuropejskich.

Partnerzy z UE rozumieją specyfikę naszego miksu energetycznego z prawie 80-procentowym udziałem paliw stałych w elektroenergetyce i ciepłownictwie. Emitujemy ok. 326 mln ton CO2 rocznie, zajmując 5. miejsce w UE. Przed nami są Niemcy (ponad 799 mln t), Wielka Brytania (384 mln t) oraz Francja i Włochy. Per capita plasujemy się na szóstym miejscu. Najgorzej wypadamy w kategorii poziomu emisji przypadającej na jednostkę produkowanej energii. Z wielkością 800 kg/MWh zajmujemy niechlubne pierwsze miejsce w Europie i drugie na świecie!

Konieczność przebudowy miksu energetycznego to podstawowy problem naszego kraju w perspektywie uzyskania neutralności klimatycznej. Nieuchronna więc jest substytucja paliw stałych innymi, mniej emisyjnymi nośnikami energii oraz konsekwentna realizacja strategii zwiększania udziału OZE. W tym kontekście trudno ocenić pozytywnie minione lata. Większość zrealizowanych inwestycji to bloki węglowe, których prognozowana rentowność już w momencie podejmowania decyzji była co najmniej wątpliwa. Istotnym składnikiem kosztów wytwarzania energii w tych blokach były rosnące koszty paliwa (węgiel kamienny) i emisji CO2. Równie negatywnie należy ocenić regulacje dotyczące energetyki wiatrowej, które prawie całkowicie wyhamowały inwestycje oraz naruszyły wiarygodność naszego państwa jako potencjalnego miejsca lokowania inwestycji w tej branży. Niewielka skala przyrostu udziału OZE jest tym bardziej nieracjonalna, iż ostatnio obserwuje się radykalny spadek kosztów oraz wzrost efektywności OZE.

Czy zmiana miksu energetycznego w perspektywie do 2050 roku jest w naszym kraju możliwa? Czy ekonomia i względy społeczne tę transformację uniemożliwiają, jak może to wynikać z wypowiedzi polityków myślących kategoriami popularności własnej formacji i pyrrusowych sukcesów kampanii wyborczych?

Zasoby węgla brunatnego w złożach obecnie eksploatowanych umożliwiają utrzymanie obecnego (60 mln t rocznie) wydobycia i funkcjonowania zasilanych tym węglem bloków do 2030 roku. Później nastąpi wyłączenie bloków zasilanych z kopalń Adamów, Pątnów, w 2040 roku z kopalni Bełchatów, zaś w 2044 roku z kopalni Turów.

Do roku 2030 pięć z 23 funkcjonujących kopalń węgla kamiennego ze względu na kończące się zasoby zakończy działalność. Analiza eksploatowanych złóż (bez analiz ekonomicznych) prognozuje, iż w 2040 r. czynnych może być 12 kopalń wydobywających 33 mln ton węgla. W 2050 roku będzie działać już tylko 7 kopalń wydobywających 18 mln ton węgla. Z tego tylko cztery będą wydobywać węgiel energetyczny. Tak więc po 2030 roku energetyka i ciepłownictwo będą musiały korzystać w znacznym zakresie z importowanego paliwa.

Przedstawione dane powinny skłaniać do aktywności w budowaniu racjonalnych i skutecznych narzędzi umożliwiających osiągnięcie celu, jakim jest neutralność klimatyczna UE w 2050 roku. Przeobrażenia w naszym kraju, przebudowa rodzimego miksu energetycznego to konieczność wynikająca nie tylko z udziału w przyjętej strategii europejskiej, ale podyktowana również przez ekonomię.

Propagandowy przekaz po grudniowym szczycie UE, dający do zrozumienia, że możemy zachować status quo w energetyce i jednocześnie będziemy uprzywilejowani w korzystaniu z funduszu finansującego sprawiedliwą transformację, uważam za kolejną erupcję populizmu. To szkodliwy absurd, podobny do powtarzanej nie tak dawno deklaracji, jakoby węgiel miał być ,,kołem zamachowym polskiej gospodarki". Autorom tych haseł przypominam, iż żyjemy w XXI wieku i w naszym kraju, chwała Bogu, nie funkcjonuje już socjalistyczna gospodarka oderwana od ekonomii.

Felieton pochodzi z magazynu gospodarczego Nowy Przemysł (6/2019)

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (3)

Do artykułu: Nasz zielony ład

  • Krzysztof z branży górniczej 2020-02-06 06:01:01
    Pan Minister już raz się przysłużył branży. To za czasów AWS i UW zlikwidowano najwięcej kopalń w tym te które miały złoża i rabunkowa likwidacja nie pozwoli już ich wykorzystać bez budowy nowej kopalni co może być nieopłacalne przy kosztach budowy nowej kopalni. A wracając do niechlubnych 800 kg CO2/MWh (cel UE to 550g/kWh czyli 550kg/MWh) to Pan byly Minister niech jedzie do Kanady. Tam są instalacje do wychwytywania CO2 z spalin o skuteczności ponad 90%. No to tylko taki Bełchatów czy Kozienice powinny mieć obok instalacji do wychwytywania CO2 solidną farmę fotowoltaiczną lub wiatrową i produkując tanio wodór przy nadwyżkach produkcji energii (a nie ograniczając moce konwencjonalne) mieli by produkcję gazu o parametrach metanu czyli paliwo do wykorzystania. Kolejny krok to już tylko budowa bloku gazowego o takich parametrach które pozwolą ten gaz wykorzystać i znowu z instalacją do odzysku CO2. Sokojnie zawracamy przynajmniej 50% emisji CO2 nie płacimy pełnych opłat za emisję, mamy paliwo gazowe które jest z recyklingu no i na mniejszą skalę ale jednak wykorzystujemy nasz rodzimy zasób jakim jest węgiel. I co istotnie nie wysyłamy polskich pieniędzy na zakup gazu z Rosji Kataru czy USA. Pytanie czy to się opłaca? Na nowych blokach o mocach > 800 MW można wyliczyć opłaty za CO2 i koszt instalacji oraz uzyska gazu do ponownego wykorzystania. Do tej pory kwestie sekwestracji CO2 analizowanio pod kątem zatłaczania czyli można powiedzieć przechowania CO2 w skorupie ziemskiej. Ma Pan byłby minister rację żyjemy w innych czasach i korzystajmy z postępu technicznego ale też dbajmy o nasz rozwój gospodarczy i niezależność energetyczną
  • Rozwagi! 2020-02-04 17:48:46
    Nie jestem zwolennikiem kopcenia, ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem ekoabsurdów.
  • ANDRZEJ 2020-02-04 12:47:37
    O towarzysz Sztajnhof redaktorem. Życzę złamania pióra

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.229.124.74
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!