PARTNERZY PORTALU

Nauka i biznes coraz chętniej współpracują

Nauka i biznes coraz chętniej współpracują
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Patrycja Batóg
  • Dodano: 06-06-2011 00:00

Współpraca przedsiębiorcy ze światem nauki podnosi rangę firmy i wzmacnia jej pozycję na rynku, także międzynarodowym. Takie partnerstwo nie jest jeszcze w Polsce powszechne, jednak nauka i biznes coraz częściej i chętniej chcą ze sobą współpracować.

Prace badawczo-rozwojowe (B+R) są głównym czynnikiem postępu technologicznego. Unia Europejska już dawno dostrzegła znaczenie, jakie we współczesnym świecie ma innowacyjna gospodarka. W przeciwieństwie do zarządów wielu polskich przedsiębiorstw, które wciąż nie są tego świadome. Pod względem poziomu innowacyjności gospodarki zajmujemy wśród krajów Unii Europejskiej jedno z ostatnich miejsc, co potwierdza między innymi raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości "Innowacyjność 2010". Polskie firmy wciąż zbyt wolno wdrażają innowacje.

- Współpraca pomiędzy nauką a biznesem w innych krajach Unii rozwija się o wiele szybciej i dynamiczniej, choć i jej daleko jeszcze do osiągnięć amerykańskich. Polska nauka ma coraz większy udział w rozwoju kraju, ale wykorzystanie wiedzy i wyników badań naukowych w przemyśle i biznesie wciąż jest niestety tylko okazjonalne - tłumaczy Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG).

Jak wskazuje prezes KIG-u, powszechnym problemem ośrodków akademickich jest brak przygotowanych merytorycznie osób, które miałyby doświadczenie biznesowe, wiedzę z zakresu finansów, czy też potrafiły pozyskiwać środki finansowe. Krótko mówiąc, nauce brak ludzi, którzy znaliby się na zarządzaniu spółkami. Z kolei przedsiębiorcy napotykają hamujące rozwój innowacyjności bariery prawne i finansowe.

Jednak coraz więcej przedsiębiorców oraz przedstawicieli świata nauki zaczyna rozumieć, że wiedza i innowacje to obszary o kluczowym znaczeniu dla przyszłości polskiej gospodarki. Coraz częściej chcą ze sobą współpracować.

Między nauką i gospodarką

Dobrym przykładem tego typu współpracy są przedsięwzięcia podejmowane przez Wrocławskie Centrum Transferu Technologii, które działa przy Politechnice Wrocławskiej.

- Początki WCTT sięgają roku 1990. Wtedy to, jako dyrektor Instytutu Technologii Maszyn i Automatyzacji Politechniki Wrocławskiej, wraz z szefami Instytutu Sterowań Obrabiarek i Urządzeń Wytwórczych na uniwersytecie w Stuttgarcie oraz Departamentu Wytwarzania Uniwersytetu Brunela w Londynie, w ramach programu TEMPUS złożyłem do Komisji Europejskiej projekt uruchomienia na naszej uczelni nowego kierunku studiów - Automatyka i Robotyka - wspomina prof. Jan Koch, założyciel i dyrektor WCTT.

Kwota, którą wtedy pozyskano, była, jak na ówczesne warunki, niemała: 620 tys. ECU. Dzięki niej na roczne studia w Londynie wyjechało sześciu studentów, a sześciu kolejnych odwiedziło Stuttgart.

Zagraniczne staże odbyło też kilkunastu pracowników instytutu, zorganizowano cykl seminariów dla pracowników różnych przedsiębiorstw. Niemal połowę przyznanej kwoty przeznaczono na uruchomienie nowego laboratorium. Niejako przy okazji powstało też Centrum Systemów Produkcyjnych.

- Nasze przedsięwzięcie było jednym z 20 wyróżnionych wśród 600 projektów programu TEMPUS, finansowanych przez Komisję Europejską w latach 1990-93. Po tym sukcesie nasi partnerzy ze Stuttgartu i Londynu pomogli nam stworzyć jednostkę, która miała się zajmować transferem technologii. Projektowi nadaliśmy znamienny tytuł: "Bridging the Gap Between University and Industry" - tłumaczy dalej prof. Jan Koch.

Tak właśnie powstało Wrocławskie Centrum Transferu Technologii.

Dzięki grantowi z UE w wysokości 286 tys. ECU kupiono wyposażenie biura, przystosowano na potrzeby centrum dwa pomieszczenia magazynowe w piwnicy Instytutu Technologii Maszyn i Automatyzacji oraz zatrudniono pracownika. Zorganizowano też kilka krótkich staży w zagranicznych centrach transferu technologii.

WCTT otrzymało status wydzielonej, samofinansującej się jednostki Politechniki Wrocławskiej, podporządkowanej bezpośrednio rektorowi uczelni i działającej na podstawie własnego regulaminu.

Powołano także radę centrum, w której zasiedli przedstawiciele Politechniki Wrocławskiej i przemysłu.

- Status jednostki samofinansującej, działającej non-profit, budził początkowo pewne obawy. Rychło okazało się, że nieuzasadnione.

Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, oceniam, że właśnie to rozwiązanie stało się jedną z przesłanek naszego sukcesu: centrum musi zabiegać o projekty, stawać do przetargów i konkursów, nie zapominając przy tym, że ma stanowić most pomiędzy nauką a gospodarką.

Nasz byt w pełni zależy od naszych pracowników, od ich inwencji i motywacji - mówi dyrektor WCTT.

Działalność centrum polega głównie na organizowaniu szkoleń oraz kojarzeniu ofert uczelni z potrzebami przedsiębiorstw. Większość pracy merytorycznej wzięli na siebie pracownicy Politechniki Wrocławskiej. Wspomagają ich specjaliści z innych uczelni, firm oraz urzędów.

- Bardzo szybko liczba osób współpracujących z centrum przekroczyła setkę. Powstała zdrowa, sprawnie działająca organizacja, która nie tylko na siebie zarabia, ale i wypracowuje zysk, który stanowi źródło finansowania inwestycji oraz przyszłej działalności - mówi prof. Jan Koch.

Wrocławskie Centrum Transferu Technologii ma na swoim koncie przeprowadzenie 14,7 tys. konsultacji i ponad 250 audytów technologicznych. Przeszkoliło ponad 30 tys. osób, pomogło w założeniu ponad 125 innowacyjnych przedsiębiorstw i przygotowaniu około 350 wniosków do Komisji Europejskiej o dofinansowanie badań.

Wreszcie doprowadziło do podpisania 41 umów dotyczących międzynarodowego transferu technologii. Na wsparcie idei gospodarki opartej na wiedzy pozyskało około 40 mln zł.

Pragmatycy z wizją

Współpracę ze światem nauki ceni sobie i chwali Rafako SA, generalny wykonawca bloków energetycznych, producent kotłów oraz urządzeń służących ochronie środowiska w przemyśle energetycznym.

Pierwsze porozumienia dotyczące współpracy z jednostkami naukowymi firma odnotowała w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Teraz to już rutynowy tryb postępowania i, jak podkreślają w Rafako, jedyny sposób umożliwiający odrobienie technologicznego dystansu do Zachodu i utrzymanie się na rynku.

Analiza wspólnych przedsięwzięć wykazała również, że to się po prostu opłaca.

- Jesteśmy praktykami i pragmatykami. Większość rozwiązań oferowanych przez naukowców oceniamy zatem, o czym wiedzą w ośrodkach akademickich, w kontekście realnego zapotrzebowania rynku. Coraz częściej także sami wskazujemy konkretne problemy do rozwiązania. Zapraszamy jednostki naukowe do wykonania ekspertyz czy badań, które pozwalają nam oferować coraz bardziej wyrafinowane i skuteczne rozwiązania, często wyprzedzające oczekiwania naszych klientów - mówi Witold Rożnowski, kierownik działu postępu technicznego, wdrożeń i ochrony patentów w Rafako, odpowiedzialny za współpracę z ośrodkami akademickimi.

Rafako zdecydowało się na współpracę z wieloma środowiskami naukowymi. Na tej liście znajduje się między innymi Politechnika Wrocławska, Politechnika Śląska, Politechnika Krakowska i Wyższa Szkoła Zawodowa w Raciborzu. Podpisano z nimi stałe umowy o współpracy, które regulują sposoby gospodarowania wspólną wiedzą, własnością intelektualną i informacją poufną oraz zasady poszanowania wkładu własnego partnerów.

- Jesteśmy przekonani o konieczności upowszechniania przyjętych przez nas reguł współpracy. Służą one bowiem podnoszeniu kultury technicznej, pozwalają oszczędzać czas i energię oraz unikać błędów - wyjaśnia Witold Rożnowski.

Partnerzy nie kryją zadowolenia z efektów współpracy. Innowacyjność i postęp technologiczny nie jest łatwym, ale za to skutecznym sposobem podnoszenia konkurencyjności rynkowej. Sprzyja rozwojowi zarówno przedsiębiorstw, jak i uczelni.

- To wzorcowy model współdziałania uczelni z przedsiębiorstwem.

Nawiązaliśmy rzeczywistą współpracę, opartą na prawdziwym partnerstwie. Wyniki naszych badań nie są odkładane na półkę, lecz wykorzystywane w praktyce - mówi prof. Tadeusz Więckowski, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Rafako rywalizuje z firmami na całym świecie. Dlatego musi szukać rozwiązań, które będą atrakcyjne dla jego klientów. Uczestniczenie w programach badawczo-rozwojowych umożliwia mu skuteczne konkurowanie choćby na rynku producentów nowoczesnych bloków energetycznych czy też urządzeń dla energetyki atomowej.

- Dzięki połączeniu doświadczenia, wiedzy i innowacyjnego myślenia inżynierów z przemysłu oraz naukowców, jesteśmy dziś niewątpliwie, choć brzmi to może nieskromnie, autorytetem w dziedzinie projektowania i budowy kotłów energetycznych, oczyszczania spalin czy też budowy palenisk dla spalarni odpadów - mówi Witold Rożnowski.

Usunąć bariery, obalić stereotypy

Aby współpraca pomiędzy nauką i biznesem przebiegała pomyślnie i, co najważniejsze - przynosiła wymierne korzyści, niezbędne jest budowanie odpowiednich, trwałych relacji między partnerami.

- A to wymaga dokonania zmian w sposobie myślenia i działania zarówno po stronie naukowców, jak i przedsiębiorców. Ci pierwsi powinni lepiej rozumieć potrzeby przedsiębiorców, poznać specyfikę prowadzenia działalności gospodarczej, powinni znaleźć dla siebie miejsce w warunkach internacjonalizacji prac badawczo-rozwojowych, a nawet inaczej planować swe kariery naukowe. Z kolei przedsiębiorcy są wciąż zbyt mało zainteresowani wykorzystaniem wyników prac badawczo-rozwojowych i zorientowani bardziej na zakup gotowych licencji niż na pozyskanie nowej myśli technicznej z krajowych ośrodków badawczych - twierdzi Andrzej Arendarski z KIG-u.

Jego zdaniem, konieczne jest między innymi stworzenie systemu takich zachęt, które wykorzystując instrumenty podatkowe, skłaniać będą firmy do zwiększania nakładów na badania i zatrudniania pracowników badawczych. Państwo powinno również podejmować działania zmierzające do tworzenia strategii oraz programów stymulujących innowacje.

Konieczne jest zwiększenie nakładów finansowych na naukę, choć ich wysokość powinna zależeć od jej udziału w rozwoju innowacyjnej gospodarki. Niezbędne jest tworzenie funduszy podwyższonego ryzyka, mobilizujących prywatny kapitał do finansowania innowacyjnych projektów. Zmian wymagają także te przepisy Prawa bankowego, które dotyczą finansowania start-upów. Trzeba wreszcie dążyć do zmniejszania obciążeń podatkowych firm innowacyjnych.

- Polscy przedsiębiorcy nie doceniają znaczenia prac badawczorozwojowych, a to niewątpliwie jest słabością naszej gospodarki. Nie uczestniczą w dostatecznym stopniu w finansowaniu prac B+R, co świadczy o ich niechęci do podejmowania ryzyka związanego z inwestycjami, z których zwrot jest niepewny. Środowisko naukowe często odnosi się do nich nieufnie, ponieważ jego przedstawiciele uważają, że dla biznesmenów nie liczy się nic poza zyskiem. Ci odwzajemniają się, traktując naukowców jak osoby oderwane od rzeczywistości i realiów gospodarczych. Warunkiem nawiązania przez oba te środowiska bliższej współpracy jest z pewnością obalenie tych, często niesłusznych, stereotypów - podkreśla Andrzej Arendarski.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Nauka i biznes coraz chętniej współpracują

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.200.175.255
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!