PARTNERZY PORTALU

Parki i klastry: moda czy metoda?

Parki i klastry: moda czy metoda?
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Tomasz Elżbieciak
  • Dodano: 04-07-2011 00:00

W Polsce jest mniej więcej 130 klastrów i blisko 50 parków technologicznych. Czy rzeczywiście są potrzebne polskiej gospodarce?

W gospodarkach o długich tradycjach rynkowych inicjatywy związane z klastrami i parkami technologicznymi są praktykowane i rozwijane od dziesiątek lat. Natomiast w Polsce przedsiębiorcy, uczelnie i samorządy muszą się jeszcze do nich przyzwyczajać.

Właściwie to nic w tym dziwnego: w końcu wolny rynek to też dla polskiej gospodarki wciąż stosunkowo nowe doświadczenie.

Krzemowe doliny nad Wisłą

Kalifornia, która jeszcze na początku XX wieku była stanem typowo rolniczym, w ciągu kilkudziesięciu lat stała się globalnym centrum najnowocześniejszych technologii. Siedziby mają tam tacy giganci, jak Google, Hewlett-Packard, Intel czy Oracle Corporation.

Ta kalifornijska rewolucja była możliwa dzięki koncentracji i współpracy wielu innowacyjnych firm, prężnych uniwersytetów, ośrodków badawczych oraz znakomitych fachowców. A pozostawiła po sobie coś, co moglibyśmy nazwać parkiem technologicznym. Albo klastrem.

Najbardziej znaną definicję klastra opracował amerykański ekonomista Michael Porter. Opisał go jako geograficzne skupisko wzajemnie powiązanych firm, działających w pokrewnych sektorach, konkurujących, a przy tym współpracujących ze sobą. Tworzą go między innymi wyspecjalizowani dostawcy, uniwersytety, jednostki badawcze, stowarzyszenia handlowe oraz instytucje finansowe.

Duże klastry, odnoszące istotne sukcesy konkurencyjne, takie, które tworzą efekt aglomeracji, są ważnym elementem najbardziej rozwiniętych gospodarek. Ich wpływy sięgają nie tylko granic regionu czy kraju, ale także rynku międzynarodowego. Poza Doliną Krzemową można do nich zaliczyć chociażby telekomunikacyjny klaster Telecom City w Szwecji czy słynącą z przetwórstwa tworzyw sztucznych Plastikową Dolinę we Francji. Jak na tym tle prezentuje się Polska?

Zdaniem ekspertów, wykorzystanie powiązań kooperacyjnych nie jest już dla polskich przedsiębiorców nowością. Mimo to, w porównaniu z gospodarkami o dłuższej tradycji rynkowej, klastry w Polsce wciąż pozostają na początkowym etapie rozwoju. Nie brakuje jednak i takich, które można zaliczyć do przedsięwzięć ze wszech miar udanych.

Choćby zlokalizowana w południowo-wschodniej Polsce Dolina Lotnicza. Wśród około 80 tworzących ją firm są zakłady lotnicze z Mielca i Świdnika oraz WSK Rzeszów. Wszystkie zatrudniają około 22 tys. osób. Twórcy klastra postawili sobie za cel przekształcenie tego regionu kraju w wiodący, europejski ośrodek, oferujący różnorodne produkty i usługi dla lotnictwa. W budowaniu jego pozycji pomagają relatywnie niskie koszty pracy, współpraca z Politechniką Rzeszowską oraz to, że w klastrze skoncentrowano ponad 90 proc. produkcji polskiego przemysłu lotniczego.

Przykładem przedsięwzięcia na całkiem inną skalę jest natomiast Klaster Kotlarski z wielkopolskiego Pleszewa. To wyjątkowe zgrupowanie firm branży kotlarskiej tworzy ponad sto małych, a nawet bardzo małych przedsiębiorstw. W zakładach kotlarskich i w kooperujących z nimi przedsiębiorstwach pracuje ponad 1,5 tys. osób. Sztandarowym produktem klastra jest regionalny Kocioł Pleszewski. Przy czym nazwa ta dotyczy zarówno pilotażowej grupy najbardziej innowacyjnych firm skupionych w pleszewskim klastrze, jak i produkowanych tam nowoczesnych kotłów. Ta ciesząca się znakomitą renomą marka jest dziś sama w sobie produktem godnym pożądania. Stworzyły ją firmy stale doskonalące swoje wyroby dzięki współpracy i stymulującej postęp konkurencji.

Warto podkreślić, że to właśnie takie organizmy gospodarcze jak pleszewski klaster umożliwiają nawet małym wytwórcom dostęp do nowoczesnych rozwiązań technologicznych i efektów pracy uczelni technicznych.

Polskie doświadczenia pokazują również, że klaster, choć powołany z myślą o biznesie, może się także rozwinąć w zupełnie innym kierunku. Przykładem jest Innowacyjny Śląski Klaster Czystych Technologii Węglowych. Obok instytucji naukowo-badawczych, między innymi Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach i Politechniki Śląskiej w Gliwicach, znalazły się tam tak potężne firmy, jak Kompania Węglowa czy Jastrzębska Spółka Węglowa.

Powołany niejako odgórnie miał zrazu służyć jako narzędzie promocji węgla - tracącego dobrą prasę, nieodnawialnego źródła energii. Biznesowe założenia całego przedsięwzięcia z góry można jednak było uznać za raczej trudne do zrealizowania. Udało się natomiast stworzyć w obrębie klastra silnie oddziałującą na otoczenie sieć współpracy, w której dominującą pozycję zajęły instytucje naukowo-badawcze.

Klastry zawiązują również podmioty, które chcą się przygotować do stawienia czoła wyzwaniom przyszłości. Do takich inicjatyw można zaliczyć powstający właśnie klaster Europolbudatom, który skupia firmy zainteresowane udziałem w przedsięwzięciach związanych z budową elektrowni atomowych. Wśród nich są między innymi spółki uczestniczące w budowie trzeciego bloku Elektrowni Jądrowej Olkiluoto w Finlandii.

- Moda na klastry w dużej mierze bierze się stąd, że mogą one liczyć na finansowe wsparcie funduszy europejskich - twierdzi dr Sławomir Kopeć, do niedawna prezes Krakowskiego Parku Technologicznego.

- W pewnym stopniu problemem jest tu więc model finansowania, który opiera się na dotacjach. Każda pomoc publiczna deformuje rynek.

Wtóruje mu dr Krzysztof Matusiak, szef Stowarzyszenia Organizatorów Ośrodków Innowacji i Przedsiębiorczości w Polsce.

- Faktem jest, że wiele inicjatyw powstaje wokół funduszy, a nie konkretnych, merytorycznych pomysłów. Szkoda, bo część środków zostanie w ten sposób zmarnotrawiona.

Zdaniem Sławomira Kopcia, największe szanse powodzenia mają klastry oraz inicjatywy klastrowe, które powstają oddolnie - tam, gdzie przedsiębiorcy sami dostrzegają potrzebę współpracy. Gorsze perspektywy rysują się natomiast przed klastrami tworzonymi wyłącznie przez duże firmy przemysłowe. One z reguły nie bardzo chcą się bowiem dzielić swoją wiedzą i technologiami. Dobrze może się natomiast układać współpraca dużych i małych podmiotów gospodarczych; pod warunkiem jednak, że te pierwsze nie zajmą pozycji dominującej.

Parki technologiczne: złoty trójkąt

Parki technologiczne zaczęły powstawać w Polsce w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Tworzono je przede wszystkim tam, gdzie panowało wysokie bezrobocie. Miały łagodzić skutki restrukturyzacji zatrudnienia w sektorach powiązanych z państwem. Kolejny boom nastąpił po wejściu Polski do Unii Europejskiej, gdy pojawiły się możliwości związane z dostępem do funduszy europejskich.

- Parki technologiczne stanowią doskonałą platformę współpracy biznesu, nauki i samorządów - podkreśla Roman Trzaskalik, prezes Stowarzyszenia Krajowego Forum Parków Przemysłowych i Parków Technologicznych. - Dlatego taką więź kooperacyjną można nazwać modelem "złotego trójkąta".

Organizacja skupia 31 parków, w których działa około 1,1 tys. firm, zatrudniających 26 tys. osób. Roman Trzaskalik kieruje także Parkiem Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum w Katowicach.

W kompleksie tym działa około 80 firm, które zatrudniają łącznie ponad tysiąc osób. Grupa koncentruje się przede wszystkim na obszarach związanych z szeroko rozumianą energooszczędnością i odnawialnymi źródłami energii, a także na technologiach informacyjnych.

W przyszłości Euro-Centrum chciałoby rozwijać projekty mostów technologicznych z partnerami zagranicznymi, między innymi z Chin, Indii i Stanów Zjednoczonych.

Euro-Centrum podpisało w październiku 2010 r. umowę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości. Dotyczy ona między innymi budowy pasywnego biurowca, w którym znaleźć się ma specjalistyczne laboratorium zajmujące się badaniami nad odnawialnymi źródłami energii. Obiekt zostanie oddany do użytku w 2012 r. i będzie dostępny dla firm, których aktywność odpowiada priorytetom parku naukowo- technologicznego. Chodzi więc o innowacyjne podmioty, które korzystając oddanego do ich dyspozycji zaplecza laboratoryjnego, będą mogły na przykład rozwijać produkcję kolektorów słonecznych, pomp ciepła lub ogniw fotowoltaicznych. Szacunkowa wartość całego projektu, obejmującego założenie specjalistycznych laboratoriów oraz podjęcie działalności doradczej i szkoleniowej, wynosi około 97 mln zł, z czego unijne dofinansowanie to blisko 69 mln zł. - Chociaż w Polsce istnieje już kilkadziesiąt parków technologicznych, to wciąż jesteśmy na początku drogi - mówi Sławomir Kopeć.

- Tylko niewielka część parków wypełnia wszystkie swoje funkcje.

Niektóre ograniczają się jedynie do udostępniania powierzchni.

Krakowski Park Technologiczny powstał blisko 14 lat temu. W tym czasie zainwestowało tam ponad 80 podmiotów, tworząc około 10 tys. nowych miejsc pracy. Jego udziałowcami, poza Skarbem Państwa, są także krakowskie uczelnie oraz miejski i wojewódzki samorząd.

- Założyliśmy, że będziemy pośredniczyć między biznesem, nauką i administracją - tłumaczy Sławomir Kopeć. - Jeżeli skupimy się na działaniach integrujących środowisko, ułatwiających współpracę, to wtedy może powstać wartość dodana.

Krakowski Park Technologiczny stawia na inwestycje i współpracę międzynarodową. Do połowy 2012 r. ma zostać oddana do użytku siedziba Małopolskiego Parku Technologii Informacyjnych.

Zarząd Parku zakłada, że warta blisko 109 mln zł inwestycja znacznie przyśpieszy rozwój tego obszaru jego działalności.

Współpraca w imię innowacji

Trudno o współpracę bez wzajemnego zaufania. Tymczasem nieufność jest cechą całego naszego społeczeństwa.

- Nie chcemy się dzielić z innymi efektami naszej pracy. To w pewnej mierze nasza słowiańska cecha - tłumaczy Krzysztof Matusiak.

Przedsiębiorcy skazani są na konkurencję, ale mogą też wskazać obszary, w których nie poradzą sobie bez współpracy z innymi.

- Izolowanie firmy od otoczenia powoduje, że przestaje się ona rozwijać - podkreśla Roman Trzaskalik.

Problemem polskich przedsiębiorców jest również kwestia inwestowania w innowacyjność. Środki wydawane przez nich na badania i rozwój wciąż są niewielkie. Sposobem na zmianę tego stanu rzeczy mogą być nowe reguły działania szkolnictwa wyższego. Uczelnie i ośrodki badawcze muszą teraz szukać zastosowań dla wyników swoich badań. Niejako wymusza to współpracę biznesu i nauki.

- Polska, tak jak każdy inny kraj, nie otrzyma najnowszych technologii ani za darmo, ani nawet za najwyższą cenę. Nikt taką wiedzą się nie dzieli i jej nie sprzedaje. Polska Nokia nie spadnie nam z nieba.

Bez bliskiej współpracy z nauką nasza gospodarka nie będzie miała szans na zastrzyk innowacji - przekonuje prezes Trzaskalik.

Dlatego inicjatywy związane klastrami i parkami technologicznymi będą się musiały dalej rozwijać.

- Skala tych przedsięwzięć wciąż jest zbyt mała, aby poruszyć polską gospodarkę. Jeżeli jednak nie chcemy zostać krajem trzeciego świata, raczej nie mamy innej ścieżki rozwoju - podsumowuje Krzysztof Matusiak.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Parki i klastry: moda czy metoda?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.238.204.167
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!