Chcesz budować, remontować lub demontować statki za granicą? Zobacz, gdzie możesz kontynuować karierę zawodową. Z informacji uzyskanych w agencjach pośrednictwa pracy wynika, że od początku roku wzrasta zainteresowanie wolnymi etatami w stoczniach skandynawskich oraz holenderskich.
Najczęściej pośrednicy otrzymują zgłoszenia od spawaczy stoczniowych, monterów rurociągów okrętowych, a także monterów maszyn i urządzeń okrętowych. Na brak ofert nie powinni też narzekać elektromonterzy okrętowi, kowale okrętowi, monterzy wentylacji, monterzy rusztowań, izolerzy, operatorzy CNC oraz projektanci statków. - Polacy wyrobili sobie dobrą renomę, ponieważ potrafią zaproponować wiele rozwiązań na różnych etapach budowy statków. Jednak cenieni są nie tylko za innowacyjność, ale również za pracowitość, chęć wykonywania obowiązków w nadgodzinach oraz dokładność - informuje Maciej Snarski z agencji pośrednictwa pracy Time Personale Ltd.
Trudniej o etat
Szansę na zatrudnienie mają również osoby bez znajomości języka obcego, choć oferty dla nich pojawiają się coraz rzadziej. - Na stanowiskach technicznych nie trzeba mówić płynnie po angielsku czy norwesku. Przede wszystkim należy rozumieć podstawowe polecenia związane z zakresem wykonywanych obowiązków zawodowych - informuje Dariusz Marszałkowski.
O jeden wolny etat rywalizuje po kilku, a nawet kilkunastu fachowców z wysokimi kwalifikacjami zawodowymi. - Jeszcze do niedawna część elektryków potrafiła wykonywać jedynie podstawowe czynności, takie jak szalowanie kabli i dokonywanie prostych podłączeń, co wystarczało, aby zostać przyjętym. Dziś znaczną grupę chętnych stanowią osoby mające doświadczenie w pracy przy pulpitach sterowniczych - zauważa Maciej Snarski.
Rośnie więc konkurencja wśród stoczniowców, a jednocześnie wielu pracodawców stawia wyżej poprzeczkę m.in. spawaczom. W wielu ogłoszeniach pojawia się wymóg posiadania certyfikatów DNV lub Lloyds. Ponadto rekrutujący dokładnie sprawdzają czy kandydat posiada aktualne uprawnienia do wykonywania zawodu.
Spoglądanie w przeszłość
Najwięcej etatów jest dla osób posiadających minimum trzyletnie doświadczenie zawodowe na wybranym stanowisku. Preferowani są fachowcy, którzy już mieli okazję zarabiać w danym kraju (np. w Norwegii). Wszyscy zainteresowani muszą dokładnie udokumentować przebieg dotychczasowej kariery zawodowej. - Częstym niedociągnięciem ze strony aplikujących jest przedstawianie zbyt ogólnikowego CV. Nie wystarczy tylko wymienić nazwę firmy, lecz trzeba szczegółowo opisać zakres wykonywanych zadań, np. podać gabaryty spawanych przedmiotów - tłumaczy Barbara Skrzypiec z agencji pracy tymczasowej Adecco.
Ponadto stoczniowcy powinni przedstawić m.in. świadectwa pracy, uprawnienia, certyfikaty zaświadczenia, a także dyplom uczelni lub świadectwo szkolne. Pośrednicy mogą też prosić o dostarczenie opinii od byłych przełożonych oraz zdjęcia paszportowe. - Proces rekrutacji polega na selekcji kandydatów poprzez przeglądanie CV, referencji i przeprowadzenie rozmów kwalifikacyjnych. W zależności od życzenia klienta organizowane są testy praktyczne, szczególnie w przypadku spawaczy - wyjaśnia Kaja Wasilewska z agencji pośrednictwa pracy Jobland.pl.
Dokąd dopłyną?
Spowolnienie gospodarcze nie ominęło branży stoczniowej. Jednak sytuacja w poszczególnych krajach jest zróżnicowana. - Ze względu na szybko rosnący poziom bezrobocia praktycznie do zera spadło zapotrzebowanie na stoczniowców w Hiszpanii. Część fachowców chciałaby wyjechać za zachodnią granicę, ale dostęp do niemieckiego rynku pracy ciągle pozostaje ograniczony - mówi Dariusz Marszałkowski.
Wielu Polaków przeniosło się do Finlandii. - Jeszcze do niedawna kraj ten przodował w ofertach pracy dla stoczniowców, a w tej chwili zdecydowanie trudniej o znalezienie zatrudnienia - mówi Kaja Wasilewska. Pośrednicy dysponują za to sporą ilością ofert z Norwegii. - W tamtejszych zakładach powstają przede wszystkim specjalistyczne statki. Młodzi Norwegowie nie wiążą swojej przyszłości z tym sektorem gospodarki, więc trwa nabór doświadczonych specjalistów z innych państw - mówi Maciej Snarski. Przypomina, że rodacy brali udział m.in. w budowie nowoczesnego statku Skandia Arctic (jednostka DSV) w stoczni w Sovik. Przyjezdni zajmowali się m.in. montowaniem systemów wentylacyjnych, maszyn oraz urządzeń okrętowych, podłączaniem urządzeń elektrycznych, a także spawaniem. Interesującą alternatywą są wyjazdy do Holandii. Wakaty czekają m.in. w Rotterdamie oraz Amsterdamie.
Co z tymi kontraktami?
Firmy oferują umowy na pełny etat. Przyjezdni pracują zazwyczaj od poniedziałku do piątku, a w wielu zakładach istnieje możliwość wykonywania obowiązków również w weekendy. Sporo specjalistów poświęca więc ok. 60 godzin tygodniowo na budowanie, remontowanie lub demontowanie statków. - Rosną wymagania nie tylko wobec samych kandydatów, ale również wobec osób, które już zostały wybrane do danej stoczni. Przełożeni oczekują m.in. większej efektywności pracy niż dotychczas - zauważa Maciej Snarski. Część fachowców otrzymuje propozycje wyjazdu tylko na 2-3 miesiące. Wówczas pensje są wyższe niż zazwyczaj, jednak po krótkim czasie znów trzeba rozglądać się za kolejnym miejscem zatrudnienia.
Nie brakuje pracodawców, którzy przyjmują na okres 12 miesięcy. W takim przypadku umowa może być rozwiązana przez każdą ze stron (np. z tygodniowym okresem wypowiedzenia) lub przedłużona o kolejny rok.
Stoczniowe pieniądze
- To ciężka i trudna praca, a wysokość zarobków zależy od kraju zatrudnienia - mówi Kaja Wasilewska. Stawki w Norwegii wynoszą od 132,5 korony norweskiej (67 zł) brutto na godzinę. Jeśli tamtejsze stocznie nie mogą zaproponować posiłków, to wypłacają dzienną dietę żywieniową w wysokości 164 koron norweskich (83 zł). W Finlandii oraz Holandii standardowe wynagrodzenie dochodzi do 10-11 euro (45-49 zł) netto na godzinę, ale mechanik okrętowy otrzymuje już 12-14 euro (54-63 zł) netto na godzinę.
Pracownicy nie muszą martwić się o zakwaterowanie. Przykładowo firma z Rotterdamu udostępnia osobne pokoje dla stoczniowców za 40 euro (180 zł) tygodniowo. Jednak część przełożonych nie pobiera żadnych opłat za oferowane lokale, a ponadto proponuje pokrycie kosztów podróży z i do Polski.
Marcin Gazda
Ile zarobi stoczniowiec za granicą?
Norwegia - 132,5 korony norweskiej (67 zł) brutto na godzinę + darmowe posiłki lub dieta żywieniowa w wysokości 164 koron (83 zł) dziennie
Finlandia, Holandia - 10-11 euro (45-49 zł) netto na godzinę; mechanik okrętowy otrzyma 12-14 euro (54-63 zł) netto
Wymagania dla kandydatów
- aktualne uprawnienia do wykonywania zawodu,
- znajomość języka obcego (angielski i/lub norweski) w zakresie związanym z wykonywanymi obowiązkami,
- certyfikat DNV lub Lloyds,
- doświadczenie zawodowe - najlepiej przynajmniej trzyletnie,
- zdolność udokumentowania przebiegu dotychczasowej kariery,
- szczegółowe CV z charakterystyką wykonywanych obowiązków,
- dyplom uczelni lub świadectwo szkolne.