PARTNERZY PORTALU

Żaden rząd od 30 lat nie dał Polakom tylu pieniędzy. Ale nadal gonimy Europę

Żaden rząd od 30 lat nie dał Polakom tylu pieniędzy. Ale nadal gonimy Europę
Według zeszłorocznego raportu Oxfam nasz kraj zajął I miejsce pod względem wpływu wydatków socjalnych na redukcję nierówności Fot. NP

Polski rząd chwali się rozbudowaną polityką socjalną. Jednocześnie rośnie ingerencja państwa w gospodarkę. Czy to początek odwrotu od zasad liberalnej gospodarki wolnorynkowej, czy raczej próba stworzenia nowego jej modelu?

  • Gdy mowa o polityce społecznej obecnego gabinetu, prędzej czy później rozmowa schodzi na program 500 plus. To największe dodatkowe transfery socjalne w trzydziestoletniej historii polskiej transformacji.
  • Jedni podniosą sztandarowy argument, że dzięki dodatkowym pieniądzom wiele rodzin z dziećmi stać było na wakacje nad morzem, inni akcentować zaś będą, że - mimo miliardowych transferów - skrajne ubóstwo w Polsce wzrosło (w 2018 r. było to 5,4 proc. mieszkańców Polski, rok wcześniej 4,3 proc.). A istotny przyrost dzietności - co było ważną przesłanką dla tego programu - nie nastąpił.
  • Cokolwiek rzec: 23 mld zł rocznie wpompowane w polskie rodziny z pewnością - oceniając przekrojowo - przyczyniły się do poprawy standardu ich życia, co zaczęły też dostrzegać statystyki.

Socjal w ofensywie

Według zeszłorocznego raportu Oxfam - międzynarodowej organizacji pozarządowej zajmującej się walką z biedą - nasz kraj zajął I miejsce pod względem wpływu wydatków socjalnych na redukcję nierówności (co nie znaczy, że na wydatki socjalne wydawaliśmy najwięcej - czy to nominalnie, czy w relacji do PKB).

Zobacz też: Kaczyński: na koniec 2020 r. minimalna pensja wyniesie 3 tys. zł; na koniec 2023 r. - 4 tys. zł

- Polska ma dziś szóstą najbardziej hojną politykę rodzinną w Unii, a także ósmą wśród krajów rozwiniętych - twierdzi Piotr Arak, szef Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Z opracowanego przez PIE w 2018 roku raportu wynika, że nasza polityka gospodarcza zmienia kurs na bardziej zbliżony do solidaryzmu społecznego, co nie oznacza - podkreślają autorzy dokumentu - odejścia od liberalizmu.

Jedynie dwa kraje z Europy Środkowo-Wschodniej są bardziej solidarne od Polski: Słowenia i Czechy. Jesteśmy też, obok Słowenii, jedynym krajem regionu, który wydaje się pozostawać na kursie solidaryzmu, gdy reszta krajów regionu dąży do liberalizacji wielu zasad życia społeczno-gospodarczego.

Zobacz też: Mateusz Morawiecki o polskim modelu dobrobytu

"Wydatki sektora publicznego w Polsce w relacji do PKB należą do stosunkowo wysokich w porównaniu z innymi krajami. W 2017 r. stanowiły 41,5 proc. polskiego PKB, co plasuje Polskę tuż za takimi krajami jak Luksemburg (41,8), Holandia (43,3) czy Niemcy (44,1). Największe wydatki publiczne w relacji do PKB ponoszą Francja (56,5), Finlandia (54) czy Belgia (52,2). W ostatnich dwóch latach Polska zanotowała niewielki wzrost wydatków publicznych, głównie ze względu na większą szczodrość świadczeń społecznych, ale nie są one na tyle duże, by Polska stała się tak socjaldemokratyczna jak Belgia czy Francja" - czytamy we wspomnianym raporcie.

Tendencje są jednak jasne: w wyborczym roku rząd dołożył jeszcze trochę transferów socjalnych, co oznacza większe wydatki publiczne i większy stopień redystrybucji budżetu. Czy - jeśli ta tendencja się utrzyma - będziemy zmierzali w stronę socjalizmu? Niekoniecznie. Może po prostu kierujemy się w stronę nowego modelu liberalizmu.

W kierunku nowego modelu

Na Zachodzie - i nie tylko - trwa właśnie ożywiona dyskusja, czy liberalizm (a wraz z nim i liberalna demokracja), jeśli chce przetrwać, musi się zmienić. Amerykański politolog Mark Lilla przekonuje, że z postulatów liberałów amerykańskich zniknęła wspólnota.

W ostatnich dekadach formacje liberalne stawiały na indywidualizm, dlatego stworzyły dogodny grunt dla demagogów (w tym konkretnym przypadku ma na myśli Donalda Trumpa), którzy właśnie do poczucia wspólnoty się odwoływali.

Co ma z tym wspólnego program taki jak 500 plus? Ano przy wszystkich jego zaletach i wadach stanowił on przesłanie do obywateli (a przynajmniej części posiadającej dzieci), że nie zostali sami: jest wspólnota, która dostrzega ich problemy i się o nich troszczy.

- Liberalizm, szczególnie jako pewna wizja ekonomiczna, traci dzisiaj polityczny grunt pod nogami. Zastępuje go protekcjonizm oraz rozwiązania charakterystyczne dla arsenału państwowego kapitalizmu - pisał niedawno w felietonie prof. Marek A. Cichocki, jeden z negocjatorów traktatu lizbońskiego.

Jego zdaniem "połączenie polityki prospołecznej z konserwatywną, wspólnotową tożsamością stało się popularną odpowiedzią na gospodarcze i polityczne nadużycia neoliberalizmu, które obnażył kryzys finansowy, i bezduszną politykę oszczędnościową, a w naszym regionie błędy transformacji".

Z jednej strony zauważalny wzrost wydatków socjalnych w Polsce idzie trochę pod prąd tendencjom europejskim, ale z drugiej warto pamiętać, że także pod tym względem gonimy Europę, bo nadal jest ona bardziej "socjalna" niż my.

Na pomoc społeczną, świadczenia rodzinne czy wsparcie rynku pracy w 2017 r. kraje UE wydały prawie 19 proc. PKB - wynika z tegorocznego raportu Eurostatu.

Europa ma twarz zdecydowanie socjalną, choć w ostatnich latach jej rysy złagodniały: jeszcze w 2013 r. na "socjal" szło 19,5 proc. PKB. I z każdym rokiem ów udział maleje o 0,1-0,2 pkt proc.; dla porównania u nas od 2015 r. wydatki socjalne w relacji do PKB zdecydowanie wzrosły: z 15,7 do 16,4 proc. w 2017 r.

Na 28 krajów UE 12 asygnuje na "socjal" większą kwotę pieniędzy (w porównaniu do wielkości gospodarki) niż Polska. W 15 krajach proporcje te są gorsze.

Mimo tego jesteśmy ciągle poniżej średniej. W statystykach wyprzedzamy takie państwa jak Holandia czy Wielka Brytania, co rzecz jasna nie oznacza, że wydają one na to mniej pieniędzy. Po prostu owe wydatki stanowią mniejszą część PKB, które w przypadku na przykład Brytyjczyków jest pięciokrotnie większe niż Polski!

Pieniądze za nic?

W dyskusję o nowym modelu liberalizmu wpisuje się również debata o gwarantowanym dochodzie socjalnym, czyli regularnej stałej wypłacie dla każdego obywatela niezależnie od tego, czy pracuje. Nie jest to nowa idea (takie pomysły pojawiły się nawet pod koniec XVIII w.), ale dyskusja przybrała ostatnio na sile, a możliwe skutki wprowadzenia w życie takiego rozwiązania analizują tak "liberalne" instytucje, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy OECD.

To miałby być sposób na ograniczenie skali ubóstwa i związanych z tym niekorzystnych zjawisk społecznych, ale i odpowiedź na postępującą robotyzację, która - jak się można obawiać - wykluczy z rynku pracy część pracowników.

Niektóre kraje już tego spróbowały. Wraz z końcem 2018 r. w Finlandii zakończył się pilotażowy program, który powinien dać odpowiedź, jak dochód podstawowy wpłynie na mieszkańców tego kraju, a w szczególności - bezrobotnych.

Każdy z uczestników dostawał miesięcznie 560 euro przez dwa lata. W założeniach taki mechanizm miał zwiększyć apetyt na pracę - zachęcić bezrobotnych, by po zaspokojeniu podstawowych potrzeb dzięki dochodowi gwarantowanemu chcieli dalej podnosić standard życia, szukając zatrudnienia. Pod tym względem wspomniany program okazał się niewypałem: bezrobotny objęty programem przepracował średnio pół dnia dłużej niż ten, który w nim nie uczestniczył.

Nadal można się też zastanawiać nad efektywnością wydatków socjalnych. Czy lepiej dać obywatelom pieniądze do ręki, czy też lepiej zainwestować w sieć instytucji publicznych? Innymi słowy - czy większym ułatwieniem dla osób posiadających dzieci jest 500 plus, czy gęsta sieć bezpłatnych żłobków i brak kolejek do pediatry...

I wreszcie najważniejsze: programy socjalne są skuteczne tak długo, jak długo stanowią wsparcie dla najsłabszych, nie stanowiąc demotywacji do pracy. To zaś okazuje się z reguły po latach. I stanowi argument, że zupełnie od zasad liberalnych odejść się nie da - bo na zasiłki trzeba najpierw zapracować. Można natomiast próbować te liberalne zasady modyfikować. A nawet trzeba.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (8)

Do artykułu: Żaden rząd od 30 lat nie dał Polakom tylu pieniędzy. Ale nadal gonimy Europę

  • Tragedia 2019-09-10 17:28:03
    Wypowiadają się sami zazdrośni bezdzietni !
  • artek 2019-09-10 10:36:04
    Patrząc na ilość wydatków socjalnych, to już nie jest jedynie pomoc dla najuboższych, ale zwyczajne rozdawnictwo wyborcze. Budżet nie jest z gumy, więc trzeba będzie komuś zabrać, by dać komuś innemu. Jakiś internauta podsumował obietnice premiera na kolejną kadencję - chodzi o wyższą płacę. Stwierdził, że czeka przedsiębiorców wzrost składek do 55 tyś. zł. - trzykrotnie więcej niż obecnie.
  • Gosc 2019-09-10 07:58:40
    Socjaliści, najpierw zabierają potem dają, a przy tym tys osób musi pracować, socjalistyczny Europa ginie właśnie dla tego.
    • Arek 2019-09-10 09:18:55
      Chciałbyś powrotu dzikiego kapitalizmu synekur i kolesi, który wygnał ponad 3 miliony Polaków na emigrację właśnie do tych socjalistycznych państw zachodnich?
      • obserwator 2019-09-10 10:38:31
        Akurat synekury dla kolesi polityków pozostały dalej są bmw bierni, mierni i wierni misiewicze.
      • gupek wioskowy 2019-09-10 11:50:19
        Dzisiaj synekur jest znacznie więcej niż było! Np. powstało takie Qriozum jak "Wody Polskie", zarządy i rady nadzorcze spółek państwowych rozrosły się do monstrualnych rozmiarów. bYblotekarka Jadzia rządzi "przedsiębiorczością" itd. itd. itp.
    • Okradziony w OFE 2019-09-10 11:47:54
      Co za durny tytuł! Żaden rząd NIE ZABRAŁ POLAKOM tyle pieniędzy ile rząd PiS!!!!! I żaden rząd nie rozbuchał biurokracji do tak monstrualnych rozmiarów jak rząd PiS. A to przecież kosztuje!
      • NIEdlaPISU 2019-09-10 12:58:57
        dokładnie!!! PIS nikomu nic nie dał!!! bo swoich pieniędzy nie ma!!! tylko 20% społeczeństwa wie skąd się biorą pieniądze w budżecie!!! DRAMAT!!! PIS zabrał pracującym a dał tym z dziećmi... ottt taaaakka kiełbasa wyborcza za którą płacimy każdego dnia.... tylko, że na podwyżki jedzenia, paliwa, opłat płacimy wszyscy a niestety nie wszyscy mają EXTRA 500+ w domowym budżecie.... chory układ i zwykła dyskryminacja ludzi pracujących bezdzietnych!

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.236.225.157
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!