Gaz może uderzyć w plany Azotów

Gaz może uderzyć w plany Azotów
Element Polimerów Police terminal przeładunkowo-magazynowy (morski terminal gazowy). Widok na powstające zbiorniki propanu. Fot. mat. pras.
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Dariusz Malinowski
    Dariusz Malinowski
  • Dodano: 16-09-2020 06:02

Segment tworzyw – źle, segment chemii – przeciętnie i tylko nawozy zadawały szyku. Przyzwoite wyniki Grupy Azoty za pierwsze półrocze to głównie zasługa segmentu nawozowego, tymczasem to nad nim zbierają się obecnie ciemne chmury. Jak czarne, będzie wiadomo dopiero po trzecim kwartale.

Rozpoczęła się rejestracja na naszą najnowszą konferencję. PRECOP 27 pod patronatem WNP.PL odbędzie się 18-19 października i poprzedzi Szczyt Klimatyczny COP27 w Egipcie. Zapraszamy!

  • Nawozy to najważniejszy finansowo segment Grupy Azoty.
  • Ceny nawozów mogą zacząć rosnąć ze względu na zmiany na rynku gazu.
  • Spółka ma spore wydatki, zawirowanie na rynkach jej nie sprzyja. Należy bowiem pamiętać, że Grupa Azoty realizuje bezprecedensowej skali inwestycje. Kluczową z jej punktu widzenia są Polimery Police o wartości ponad 6 mld zł. 
Grupa Azoty to na polskim rynku nawozowym hegemon. Udział w nawozach saletrzanych sięga 70 proc., a  w wieloskładnikowych nawet 80 proc. Co prawda zagraniczni producenci jak na przykład Yara, czy wytwórcy zza wschodniej granicy próbują podgryzać pozycję Azotów, ale te wciąż się bronią.

Złe prognozy dla gazu

Tyle, że główną częścią składową cen nawozów jest koszt zakupu gazu. To on jak przyznaje prezes Grupy Azoty Wojciech Wardacki jest ważnym czynnikiem wpływającym na to jakie spółka marże uzyskuje na sprzedaży nawozów.

Czytaj też: Koronawirus uderzył w wyniki Azotów

W przypadku najprostszych nawozów, zakup gazu w rachunku kosztów może sięgać nawet 60 i więcej procent. Nic więc dziwnego, że ceny „błękitnego paliwa” tak mocno determinują to co dzieje się na rynku nawozowym. A w ostatnich kilkunastu miesiącach cena gazu Azotom sprzyjała. Dwie łagodne zimy z rzędu, zrobiły swoje. Okazało się bowiem, że surowca w Europie aż tyle nie potrzeba. W tym roku doszedł wyjątkowy czynnik w postaci pandemii koronawirusa.

Zapaść gospodarcza na świecie, spowodowała że wiele gazochłonnych branż ograniczyło zapotrzebowanie na surowiec. Splot tych czynników sprawił, że ceny gazu w dostawach natychmiastowych w połowie roku spadły na TTF (wirtualny punkt obrotem gazu w Holandii) do mniej niż 2 dolary za MMbtu (brytyjskich jednostek termalnych), tymczasem jeszcze w styczniu było to niemal 6 dol. Teraz jednak ceny ponownie idą w górę.

Co więcej według ekspertów renomowanego S&P Global Platts na razie nie widać czynnika, który miałby zastopować wzrost. - Co gorsza na rynku gazu widać wiele niepewności – dodaje Jakub Szkopek, analityk BM mBanku. Bardzo dużo będzie zależało od aury, jeśli np. tegoroczna jesień i zima będą chłodniejsze niż te pory w poprzednich latach ceny gazu mogą znacznie wzrosnąć.

Prezes Azotów namawia rolników

To, że z punktu widzenia Grupy Azoty sytuacja nie jest najlepsza może świadczyć także wypowiedź podczas konferencji wynikowej prezesa Wardackiego. Niemal wprost zachęcał on rolników do kupna nawozów.

Jest to zresztą z punktu widzenia Azotów uzasadnione. Trzeci kwartał w polskim rynku nawozowym to okres zastoju. Rolnicy zbierają plony, nie mają czasu na zakupy nawozów. Jeśliby zaś kupili nawozy byłoby to dla chemicznej spółki korzystne pod względem przychodowym.

Inna sprawa, że na rynku nawozowym wśród rolników widać wyczekiwanie. Wciąż poszukiwane są okazje i pojawiają się opinie, że nawozy nie podrożeją. Wielu rolników odkłada plany zakupowe. Tymczasem jak mówi prezes Wardacki wcale nie jest powiedziane, że nawozy nie będą kosztowały więcej.

- Jest prawie pewne, że będą droższe. Niskie ceny gazu, sprzyjały branży nawozowej, marże były wysokie. Teraz w związku z rosnącymi cenami gazu Azoty muszą nie tylko zmniejszyć marże na nawozy, ale i po prostu podnieść ich cenę – uważa jeden z naszych analityków giełdowych.

Zresztą ci martwią się o perspektywy firmy. – Azoty może czekać trudniejszy okres – mówi nam Szkopek. Zaznacza, że segment nawozowy spółki czekają obecnie spore wyzwania.

Zachęty do zakupów najpewniej podyktowane są i tym, że przy nieuchronnym jak wydaje się wzroście cen nawozów, rolnicy mogą planować odłożenie zakupów, co źle wróżyłoby przychodom firmy.

Co ciekawe jak dowiedzieliśmy się podczas konferencji z analitykami zapytany o spodziewany EBITDA (zysk operacyjny przed opodatkowaniem i amortyzacją) za trzeci kwartał spółki, prezes Azotów odpowiedział, że oczekuje go na plusie.

Jednak sami analitycy podchodzą do tej kwestii ostrożnie.

Jak spółka może przeciwdziałać zastojowi na rodzimym rynku nawozowym? Oczywiście możliwy jest eksport nawozów. Tyle, że wówczas na rynku walczy się właściwie tylko ceną. Grupa Azoty sprzedając nawozy w innych państwach traci atut w postaci renty geograficznej. Automatycznie oznacza to niższą marżę i zysk.

Potrzebna gotówka

Tymczasem dla spółki kwestia zanotowania dobrego wyniku EBITDA w kolejnych kwartałach, oraz utrzymania przychodów jest niezwykle ważna. Należy bowiem pamiętać, że Grupa Azoty realizuje bezprecedensowej skali inwestycje. Kluczową z jej punktu widzenia są Polimery Police o wartości ponad 6 mld zł.

Czytaj również: Polimery Police wychodzą z ziemi

Miliardowy wydatek to nowa elektrociepłownia w Puławach. Warto tutaj podać, że tylko w pierwszej połowie obecnego roku na inwestycje związane z rozwojem biznesu Grupa Azoty przeznaczyła aż 656 mln zł. Z tego w strukturze nakładów inwestycyjnych Polimery miały aż 58 proc. Co więcej w związku z „rozpędzaniem” się tej budowy nakłady będą rosły.

Być może nawet ponad zaplanowane wcześniej kwoty. Już spekuluje się, że sztandarowe Polimery ze względu na pandemię koronawirusa i obostrzenia z nią związane mogą mieć poślizg. Co więcej mogą także kosztować więcej.

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji zadbanie o  przychody i zyski jest kluczowe. – Rynek daje spółce kredyt zaufania. Ale sama firma musi potrafić go wykorzytsac – mówi nam jeden z analityków.

Czy Azoty mogą się jakoś bronić? W poprzednich latach często bywało tak, że jak któryś z segmentów szwankował, ratowały go inne. Teraz perturbacje dotyczą w mniejszym, lub większym stopniu wszystkich.

Sama spółka ma tego świadomość. Ciekawe są najnowsze oceny przez samą firmę wpływu pandemii na biznes Azotów. I tak firma przyznaje np. że w przypadku poliamidu 6 widoczny jest drastyczny spadek popytu z rynków końcowych, z wyjątkiem sektora opakowań dla przemysłu spożywczego i branży medycznej. Istnieją także duże obawy producentów i odbiorców melaminy przed drugą falą zachorowań COVID-19 na jesieni. Znaczne spadki cen surowców petrochemicznych oraz zapotrzebowania na produkty OXO spowodowały znaczne obniżki cen plastyfikatorów i alkoholi OXO.

Pojawiały się informacje o problemach logistycznych związanych z terminowością dostaw.

W końcu w Europie nie doszło do ograniczenia podaży bieli tytanowej, odczuwalne jest ograniczenie popytu na biel w związku z wdrożonymi działaniami mającymi ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Dodatkowo zaobserwowano wzmożony import bieli tytanowej z Chin na rynki europejskie, ze względu na głębokie spowolnienie tamtejszego rynku, również spowodowane pandemią. Wszystko to nie rokuj firmie dobrze w najbliższych miesiącach.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

SPÓŁKI

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Gaz może uderzyć w plany Azotów

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.201.95.84
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!