Komunikat giełdowy Grupy Azoty jest lakoniczny. Na życzenie Skarbu Państwa na 25 lutego w Tarnowie zostaje zwołane nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy chemicznej spółki. Z siedmiu punktów porządku obrad jeden jest kluczowy: zmiany w składzie rady nadzorczej spółki. Te zaś często poprzedzają roszady w kierownictwach giełdowych spółek...
- Spółka będzie miała gorsze wyniki finansowe niż przed rokiem.
- Zarządu nie broni także kurs akcji.
- O ewentualnych zmianach personalnych zdecyduje skarb państwa.
Grupa Azoty to największa polska firma chemiczna, kilkadziesiąt spółek w kraju i zagranicą, około 14 tys. zatrudnionych. O tym, że pozycja prezesa spółki Wojciecha Wardackiego osłabła, spekuluje się już od kilku miesięcy. Jakie mogłyby być przyczyny odwołania szefa potentata?
Kluczem mogą być ubiegłoroczne wyniki finansowe firmy. Azoty opublikują je (zarówno jednostkowe jak i skonsolidowane) 30 kwietnia obecnego roku. Jednak istotne jest pytanie, czy prezes Wardacki będzie jeszcze wówczas pełnił swoją funkcję. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, nie spodziewają się bowiem po Azotach "rewelacyjnych wyników".
- Szczegółowej oceny wyników mogłabym dokonać dopiero po tym, jak firma poda dokładne dane. Jednak IV kwartał 2018 roku będzie zapewne słabszy od ostatniego kwartału roku 2017 - mówi nam Katarzyna Włodarczyk, analityk Pekao IB.
Jak zaznacza, spółka na tle bezpośrednich konkurentów miała także niższe marże na swoje nawozy.
Także według analityka DM mBanku Jakuba Szkopka wyniki IV kwartału 2018 roku będą gorsze niż rok wcześniej.
- Problem w tym, że spółka ucierpiała z powodu niesprzyjającej koniunktury. Wysokie ceny gazu przy niskich marżach na nawozy odbiły się na finansach firmy także w IV kwartale ubiegłego roku. Dopiero w połowie listopada sytuacja zaczęła ulegać poprawie – mówi nasz rozmówca.
Czy zarząd mógł zrobić coś więcej?
- Jak już mówiłem, czynniki zewnętrze odgrywały tu główną rolę – dodaje Szkopek.
Według prognozy DM mBanku EBITDA (zysk operacyjny przed potrąceniem odsetek) za 4 kwartał 2018 roku wyniesie około 166,1 mln zł (skorygowany 176,1 mln zł). Rok wcześniej było to odpowiednio 217,4 mln zł (293,7 mln zł). Zysk netto wyniesie zaś w ostatnim kwartale ubiegłego roku 16,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 54,1 mln zł.
Czytaj także: Tauron i Grupa Azoty nadal liczą opłacalność instalacji zgazowania węgla w Kędzierzynie-Koźlu
Nic więc dziwnego, że surowiej na efekty pracy Wojciecha Wardackiego mogą spoglądać inwestorzy giełdowi. W chwili, gdy obejmował stanowisko szefa spółki (16 grudnia 2016 roku) akcje firmy kosztowały 63,36 zł, dzisiaj jest to 36,50 zł, choć to i tak więcej od krytycznej drugiej połowy października 2018 roku, gdzie akcja firmy kosztowała zaledwie 22,16 zł.
Jednak kondycja finansowa firmy to nie jedyny problem prezesa Azotów.
Na pozycję prezesa firmy wpłynąć według naszych rozmówców miała także sytuacja związana z jedną z podwładnych.
W kilku artykułach (także na czołowych stronach) dziennik "Fakt" opisał zażyłość, jaka ma łączyć Wardackiego z dyrektorka Departamentu Korporacyjnego Grupy Azoty Agnieszkę Sorbicką-Krasinkiewicz.
Według grupy Azoty opisywana przez "Fakt" sytuacja nie odpowiada prawdzie i ma charakter "zaplanowanej i skoordynowanej kampanii medialnej" mającej na celu zdyskredytowanie prezesa spółki Wojciecha Wardackiego oraz dyrektor Agnieszki Sorbickiej-Krasinkiewicz. Azoty, Wardacki i Sorbicka-Krasinkiewicz zapowiedzieli pozwy.
Czytaj więcej tu: Był romans, jest awans? Niezwykłe oświadczenie największej polskiej spółki chemicznej
Jednak według naszych rozmówców cała sprawa będzie się za prezesem Wardackim ciągnęła.
Jedno jest pewne - to skarb państwa zdecyduje o tym, jakie będą roszady w radzie nadzorczej spółki (obecnie w jej skład wchodzi dziewięć osób, z których dwie mają zostać odwołane) i co ewentualnie dalej z jej kierownictwem. To państwo bowiem wraz z TFI PZU ma aż 41,6 proc. głosów. W praktyce, gdy inwestorzy finansowi nie głosują w sprawach personalnych, oznaczać to może, że decyzje w kwestii składu rady nadzorczej będą zależeć tylko od państwa.