Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Gdzie są hamulce dla partnerstwa publiczno-prywatnego?

Autor: wnp.pl (Piotr Stefaniak)
Dodano: 24-02-2010 16:09

W pierwszym roku obowiązywania nowej ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, która weszła w życie w lutym 2009 r., rozpoczęto 40 postępowań w sprawie podpisania umów.

Można to uznać na dobrą prognozę, zważywszy na długi czas przygotowywanie takich umów, ciągle „zły” klimat wokół PPP oraz termin przypadających wkrótce wyborów samorządowych.

To jeden z wniosków płynących z debaty „PPP w rozwoju przestrzeni miejskiej. Polska praktyka na tle regulacji unijnych”, jakie zorganizowała firma Ernst&Young.

- Zwyciężyła już opinia, że skoro mamy kryzys, to właśnie dlatego należy działać w systemie PPP – mówił Marcin Borek, partner E&Y – Co istotne, wobec szerokiego na ogół frontu zadań inwestycyjnych współfinansowanych ze środków unijnych, samorządom zaczyna po prostu brakować środków na własny wkład, zatem PPP może je odciążyć w innych zadaniach.

Jak mówiła dr Irena Herbst, prezes Centrum PPP, znowelizowana ustawa jest już przyjazna dla obu stron, lecz obecnie potrzebny jest wyraźny sygnał ze strony polityków o wadze i dobrodziejstwach PPP.

- We wszystkich krajach, które odnoszą sukcesy w stosowaniu tej formuły, prowadzona jest świadoma polityka państwa, która przybrała m.in. postać specjalnych strategii – podkreśliła dr Herbst. - Jej celem jest podkreślenie aprobaty politycznej, ale także wykazanie szczególnie samorządom z mniejszych miejscowości, że przy braku pieniędzy i umiejętności zarządzania, prywatny partner może pomóc rozwiązać te problemy.

Według niej, ważne jest też powołanie specjalnych komitetów do liczenia efektów projektowanych PPP. Pomagają trafnie ocenić ryzyka i pożytki dla obu stron przyszłej umowy, a zarazem dla miast podsunąć wyliczenia, że niekiedy lepiej pozostać przy tradycyjnych formach finansowania niektórych przedsięwzięć.

Skoro mamy dobre prawo o PPP, a słabą praktykę, gdzie leży problem? Dlaczego nadal pokutuje obawa, że umowy tego typu grożą wszczęciem postępowań prokuratorskich? - pytał prof. Hubert Izdebski (Uniwersytet Warszawski). Jego zdaniem, mamy do czynienia z problemem natury kulturowej.

- Z jednej strony, chodzi o tradycję legalizmu, przybierającej formę biurokracji, czyli trzymania się przez organy samorządu granic prawa, podczas gdy ustawa o PPP daje „ramy” do twórczego wypełnienia przez nie. – wyjaśniał profesor – Z drugiej strony, nie sprzyja też temu ogólna interpretacja przepisów, także przez sądy, gdzie ważniejsza jest dosłowność odczytywania artykułu i paragrafu, niż interpretacja funkcjonalna.

Jak wynika z przedstawionego raportu E&Y o funkcjonowaniu PPP w krajach unijnych, Komisja Europejska także popiera tę formę umów. Zastrzeżenia budzą jedynie te projekty, które realizuje się niezgodnie z zasadą otwartego rynku lub uczciwej konkurencji, co przybiera np. formy dofinansowania lub rekompensat dla prywatnych inwestorów, jak również przypadki zawierania kontraktów bez przetargu lub nadawanie specjalnych warunków lub przywilejów partnerowi.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021