Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Schimanek: 1 proc. dla organizacji to nie darowizna, a publiczne pieniądze

Autor: PAP
Dodano: 26-03-2010 09:25

Przekazywanie 1 proc. podatku to nie darowizna, to pieniądze publiczne i jako takie nie powinny być przekazywane na rzecz konkretnych osób - przekonuje Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii w rozmowie z PAP podczas Kongresu Praw Obywatelskich.

Przekazywanie 1 proc. podatku organizacjom pożytku publicznego staje się w Polsce coraz bardziej popularne. Jednak coraz częściej w środowisku opp pojawiają się głosy, że przekazywanie 1 proc. na rzecz konkretnej osoby, będącej pod opieką określonej fundacji, wypacza ideę tego mechanizmu. Przedstawiciele Rady Pożytku Publicznego proponowali wprowadzenie zapisu likwidującego tę możliwość do nowelizacji ustawy o pożytku publicznym i wolontariacie, jednak pomysł nie zyskał akceptacji posłów.

PAP: Podczas prac nad ustawą zaproponował Pan zapis uniemożliwiający przekazywanie 1 proc. podatku na rzecz indywidualnych osób. Dlaczego uważa Pan, że podatnicy nie powinni mieć takiej możliwości?

Tomasz Schimanek: Dla mnie to kwestia fundamentalna w rozumieniu tego mechanizmu. Proszę zauważyć, że przekazywanie 1 proc. to nie jest darowizna. Podatnik ani na tym nie zyskuje, ani na tym nie traci. Jedyne co robi, to decyduje, gdzie trafią pieniądze, które i tak nie są już jego. W związku z tym, że są to pieniądze publiczne, nie powinny trafiać do konkretnych osób, a powinny być dystrybuowane przez organizacje, które mają zaufanie publiczne. Obecne rozwiązanie stawia też organizacje w bardzo niezręcznej sytuacji. Zdaniem podatnika, fakt, że przekazał pieniądze konkretnej osobie oznacza, że powinny one trafić do tej właśnie osoby. Tymczasem Ministerstwo Finansów jasno pisze, że ostateczną decyzję o przeznaczeniu tych środków podejmuje organizacja. A my mamy już takie sytuacje, że z tego powodu ludzie tracą zaufanie do organizacji, która inaczej tymi środkami zadysponuje.

PAP: Jednak cześć organizacji argumentuje, że wraz z tym mechanizmem, straciłyby jedyną możliwość pomagania swoim podopiecznym.

TS: Nie ma co ukrywać, że opinie w tej kwestii są różne w środowisku opp. Najbardziej protestują organizacje, które tak naprawdę z tego żyją, tzn. zbierają duże kwoty dzięki temu, że zbierają na osoby indywidualne. A proszę nie zapominać, że 1 proc. to nie jest i nie powinien być główny mechanizm pomagania ludziom w potrzebie. Jest wiele innych sposobów, z których korzystają organizacje, np. możliwość odpisu od darowizn od osób fizycznych i prawnych. Nie dajmy się zwariować i wmawiać sobie, że nagle 1 proc. ma być tym instrumentem, który zastąpi wszystko. Zresztą to jest niebezpieczne, bo bardzo wyraźnie widać, że od momentu kiedy pojawił się 1 proc. zaczęły spadać odpisy od darowizn. Jest wiele organizacji, dla których podstawową motywacją do starania się o status opp, była możliwość korzystania z 1 proc. Jednak czasami srodze się rozczarowały, gdy okazało się, że mają z tego wpływy rzędu 1,5 tys. zł.

PAP: Niedawno pojawiła się akcja pod hasłem "1 proc. nie dla fundacji korporacyjnych". Czy pana zdaniem, fundacje działające przy różnego rodzaju firmach nie powinny korzystać z mechanizmu 1 proc.?

TS: Ja uważam, że to jest słuszna akcja. Idea pomocy korporacyjnej i społecznego zaangażowania biznesu polega na tym, że to biznes przeznacza swoje środki, żeby realizować jakieś cele społeczne. Natomiast obecnie niestety ten 1 proc. wypiera pieniądze biznesu, wypaczając tę ideę. Skoro można zupełnie legalnie pozyskać pieniądze z zewnątrz, to korporacja nie będzie musiała angażować aż tak wielkich środków. Trudno odmówić racjonalizmu takiemu myśleniu.

PAP: Jednak te organizacje też robią wiele dobrego.

TS: Oczywiście, ja im tego nie odmawiam, robią rzeczy pożyteczne, pozyskują 1 proc. zgodnie z prawem, ale z punktu widzenia zasad współżycia społecznego, uważam że to nie jest właściwe. Biznes, jeśli się na to decyduje, to powinien to robić za własne pieniądze. Bo proszę zauważyć, że nawet jeśli efekty społeczne są ogromne, to jest to też forma budowania wizerunku firmy. Więc te pieniądze społeczne służą celom korporacyjnym. Nie tak powinno być. W USA jest taki mechanizm, że organizacja korporacyjna może uzyskać status organizacji pożytku publicznego, ale wtedy musi z nazwy usunąć nazwę firmy. Właśnie dlatego, żeby te profity, jakie się z racji tego statusu uzyskuje, nie służyły celom korporacji.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021