Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

K. Żmijewski: bez szybkich zmian prawa nie będzie darmowych uprawnień CO2 i inwestycji w energetyce

Autor: PAP
Dodano: 19-01-2011 06:34

Jeśli szybko nie zostanie przyjęta ustawa o wspólnotowym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych i planowane nowe elektrownie nie zdążą wejść do systemu EU-ETS przed końcem czerwca, nie będą one mogły skorzystać z derogacji i inwestycje w nowe moce wytwórcze zostaną wstrzymane. W efekcie od 2013 roku cena hurtowa energii może wzrosnąć o ok. 60 proc. - powiedział PAP prof. Krzysztof Żmijewski, Sekretarz Generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji.

Wynegocjowana w grudniu 2008 roku derogacja pozwala polskim przedsiębiorstwom energetycznym na przydział bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 w latach 2013-20. Dyrektywa EU ETS określa, że derogacją objęta będzie inwestycja "fizycznie rozpoczęta" przed końcem 2008 roku, nie daje jednak możliwości przyznania darmowych uprawnień dla nowych instalacji, tzw. new entrances.

"Wiadomo, że prawo do derogacji mają stare inwestycje, a nowe nie. Kwestię fizycznego rozpoczęcia procesu inwestycyjnego przed końcem 2008 roku mamy uregulowaną. Ok. 15 tys. MW z zapowiadanych w Polsce nowych bloków wypełniło wymagania zgodne z polskimi przepisami, w tym prawem budowlanym. Problem jest w innym zapisie, który mówi, że derogacje nie dotyczą tzw. new entrances, czyli nowych instalacji, które nie zostały włączone do systemu przydziału uprawnień do emisji EU ETS przed końcem czerwca 2011 roku i nie zostały wpisane na specjalną listę, i zgłoszone w narodowym programie inwestycyjnym" - powiedział PAP prof. Żmijewski.

"Obecnie nasze przepisy gwarantują włączenie do systemu dopiero po zbudowaniu instalacji, a powinny przyznawać prawo do emisji wcześniej, na etapie projektu, czyli przed rozpoczęciem inwestycji, najlepiej na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę" - dodał.

Konieczna jest ustawa o wspólnotowym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych.

"Trzeba znowelizować przepisy tak, by prawo do emisji było przyznawane na tych samych zasadach co tzw. pozwolenie zintegrowane (wymagane dla instalacji wpływających na środowisko - przyp. PAP) - powiedział Żmijewski.

"Ta ustawa powinna być gotowa pół roku temu. Mamy trochę ponad 5 miesięcy na wejście jej w życie i przyznanie uprawnień. Sprawa jest bardzo nagląca, bo ci którzy nie zostaną wpisani i nie dostaną uprawnień do emisji przed uzyskaniem pozwolenia na budowę, nie zostaną objęci derogacją. Nie ma derogacji, nie ma inwestycji" - podsumował ekspert.

Oznaczać to bowiem będzie, że uruchamianie nowych mocy wytwórczych przed 2020 rokiem, czyli przed wygaśnięciem derogacji, nie będzie się opłacało. Energia produkowana w nowych źródłach byłaby wtedy, zwłaszcza w pierwszym okresie derogacji, dużo droższa.

"Nie będzie żadnej nowej inwestycji w energetyce oddanej do 2016-17 roku. Może ktoś się zdecyduje oddać elektrownię w 2018-19 roku i przecierpieć rok czy dwa lata, bo derogacja będzie już mniejsza, a nowe instalacje i tak będą sprawniejsze. Nie rozpoczniemy budowy żadnej elektrowni przed 2014 rokiem. Poza uruchomionym już blokiem w Łagiszy i Częstochowie, a wkrótce w Bełchatowie, żadna elektrownia nie jest w budowie. Są jeszcze na etapie przetargów, a proces inwestycyjny dla elektrowni gazowych trwa cztery lata, a dla węglowych pięć lat" - powiedział profesor.

Żmijewski prognozuje, że po 2012 roku ceny dwutlenku węgla mocno wzrosną.

"Nie wiemy, ile będzie kosztować CO2, ale na pewno więcej niż dziś. Obecnie kupuje się tylko CO2 dodatkowy, ponad przydział, i dopisuje się ten koszt do całości produkcji, więc jego wpływ nie jest duży. CO2 kosztuje dziś na poziomie hurtu 10,6 zł, a cena hurtowa energii to 200 zł za 1 MWh, czyli 5 proc. ceny to koszt CO2. Od 2013 roku sytuacja się diametralnie zmieni, ponieważ każdy będzie musiał kupić na jednym wspólnym rynku tyle CO2, ile wyemituje. Popyt będzie wyższy od podaży, bo produkcja energii nie maleje dramatycznie, a ilość uprawnień do emisji systematycznie będzie obniżana o 1,74 proc. rocznie do 2020 roku. Uprawnień będzie coraz mniej, więc z dużym prawdopodobieństwem ich cena będzie coraz wyższa" - przewiduje ekspert.

Żmijewski szacuje, że przy prognozowanej przez Komisję Europejską cenie CO2 na poziomie 39 euro za tonę, wartość polskiego rynku uprawnień do emisji CO2 w sektorze elektroenergetycznym wyniesie po 2012 roku ok. 5,8 mld euro, czyli 23 mld zł rocznie. Przy uwzględnieniu początkowej derogacji na poziomie 70 proc. (w pierwszym roku obowiązywania derogacji 70 proc. uprawnień będzie za darmo - przyp. PAP) to będzie ok. 7 mld zł. Nie wiadomo jeszcze, w jakim tempie derogacja będzie redukowana w kolejnych latach.

Z wyliczeń eksperta wynika, że bez uwzględnienia derogacji, hurtowa cena energii może wzrosnąć w 2013 roku o około 60 proc.

"Obecna cena energii w hurcie to 200 zł, a certyfikaty kolorowe kosztują 39 zł. Licząc 39 euro za tonę CO2, przy średniej emisji dwutlenku węgla w Polsce na poziomie 950 kg na 1 MWh, otrzymujemy 75 euro, czyli 148 zł za 1 MWh. Jeśli odejmiemy od tego obecny koszt CO2 w cenie hurtowej energii, który wynosi ok. 10 zł to wzrost ceny prądu z powodu zakupu uprawnień wyniesie 138 zł, czyli ponad 57 proc. Prawdopodobnie trochę wzrosną też ceny dystrybucji i przesyłu energii" - szacuje Żmijewski.

Podkreśla, że na tak dużym wzroście cen energii ucierpi przede wszystkim przemysł energochłonny, np. hutnictwo, chemia, przemysł materiałów mineralnych.

"Jeśli w danej firmie koszty energii stanowią 10 proc., to jej całkowite koszty wzrosną o 5,7 proc. Czy przedsiębiorstwa wytrzymają takie podwyżki i znajdą rezerwy, by obniżyć koszty w innych obszarach?" - pyta ekspert.

"W innych krajach Europy, gdzie emisja CO2 jest dużo mniejsza, ceny energii będą niższe, a nasze firmy będą musiały konkurować z europejskimi. Wiele przedsiębiorstw może zbankrutować, a międzynarodowi producenci wycofają się z Polski" - przewiduje Żmijewski.

"Jeśli będą derogacje, wzrost kosztów będzie niższy i firmom łatwiej będzie się z nim uporać. Dlatego tak ważne jest, by polskie firmy dostały darmowe uprawnienia do emisji" - dodaje ekspert.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020