Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Szef KE: Ukraina musi wybrać między UE i związkiem z Rosją

Autor: wyborcza.pl
Dodano: 19-04-2011 08:50

Taki wybór przedstawił w poniedziałek w Kijowie przewodniczący KE José Manuel Barroso. Ale w gospodarczych umowach Ukraina coraz bardziej zacieśnia związki z Rosją.

- Rok 2011 będzie decydujący dla współpracy pomiędzy Ukrainą i Unią Europejską - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej po rozmowach z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. Od czterech lat Kijów negocjuje umowę stowarzyszeniową, która regulowałaby warunki handlowe i inwestycyjne pomiędzy Ukrainą a UE. Ale konkurencyjną ofertę złożyła Moskwa, która chce wciągnąć Ukrainę do unii celnej z Rosją, Białorusią i Kazachstanem. Przed tygodniem premier Rosji Władimir Putin powiedział w Kijowie, że Ukraina zyskałaby na tym do 9 mld dol. rocznie.

Barroso postawił sprawę jasno. - Nie można integrować się z rosyjską unią celną, a jednocześnie mieć pogłębioną i wszechstronną strefę wolnego handlu z UE - powiedział. I podkreślił: - Ukraina nie jest dla nas tylko państwem, które leży na granicy Unii. To nasz kluczowy sąsiad.

- Mamy polityczną wolę, by w 2011 r. zakończyć z Brukselą negocjacje stowarzyszeniowe - odparł Janukowycz i dodał, że umowa może być podpisana na grudniowym szczycie UE - Ukraina. Ale podkreślał też, że Kijów chce stworzyć mechanizmy współpracy z rosyjskim związkiem.

- To w przyszłości może sprzyjać procesom integracji europejskiej na przestrzeni euroazjatyckiej - powiedział. Nie sprecyzował, czy ma na myśli takie umowy, o jakich w sobotę poinformował premier Ukrainy Mykoła Azarow. Ujawnił on, że Kijów rozmawia z Rosją i Kazachstanem o stworzeniu organizacji koordynującej eksport zbóż z tych państw.

- Wspólnie Ukraina, Rosja i Kazachstan mają ok. 30 proc. udziału w światowym rynku eksportu zbóż. Dlatego nie ma dla nas sensu konkurencja, za to jest sens uzgadniać wspólne działania, by sytuacja na rynku zbóż była przewidywalna i pod kontrolą - stwierdził Azarow. Taki "zbożowy OPEC" - organizację na wzór kartelu eksporterów ropy naftowej - Rosja promowała już w 2007 r., gdy premierem Ukrainy był Janukowycz.

Jednak kluczowe znaczenie w relacjach Ukrainy z UE i Rosją ma energetyka, głównie gaz. Wczoraj Barroso powiedział, że w umowie stowarzyszeniowej przewidziano specjalny rozdział na współpracę energetyczną.

A dziś do Kijowa na rozmowy o gazie przyleci wicepremier Rosji Igor Sieczin. W sobotę Azarow mówił, że Ukraina chce zbić cenę za rosyjski gaz. Obecne umowy - podpisane w 2009 r. za rządów premier Julii Tymoszenko - Azarow uważa za zawyżone (podpisane zostały, gdy Gazprom na trzy tygodnie wstrzymał tranzyt gazu przez Ukrainę do UE, aby wymusić od Kijowa wyższą zapłatę za surowiec).

W zeszłym tygodniu ukraińska prokuratura oskarżyła Tymoszenko, że nadużyła uprawnień, akceptując umowy z Gazpromem bez zgody całego rządu.

- Z ukraińskiej strony wszystkie działania związane z podpisaniem kontraktu miały charakter sprzeczny z prawem. To znaczy, że można zakwestionować kontrakt i unieważnić go na drodze prawnej - powiedział w piątek nocą w ukraińskiej telewizji Inter zastępca prokuratora generalnego Renat Kuzmin.

Tygodnik "Dzerkało tyżnia. Ukraina" zauważył jednak, że nie jest jasne, czy Kijów chce poprawić kontrakty z 2009 r., czy wzmocnić relacje z Gazpromem. A w handlu gazem Ukrainy z Rosją jest wciąż wiele niejasności. Również w sobotę Azarow ujawnił, że Rosja zgodziła się sprzedać ukraińskim firmom chemicznym 4 mld m sześc. gazu po ulgowej cenie 170 dol. za 1 tys. m sześc. Według dziennika "Kommiersant" gaz dostarczyła spółka RosUkrEnergo należąca do Gazpromu i ukraińskiego przedsiębiorcy Dmytro Firtasza, a dostały go zakłady Firtasza - blisko związanego z obecną ekipą rządzącą w Kijowie.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021