Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

W Sejmie debatowano nad wotum nieufności wobec ministra Grada

Autor: PAP
Dodano: 27-04-2011 19:43

Premier Donald Tusk przekonywał w środę w Sejmie, gdzie trwa debata nad wotum nieufności wobec ministra skarbu, że Aleksander Grad jest dobrym szefem resortu skarbu. Premier skrytykował liderów PiS i SLD za brak "najmniejszego zainteresowania" debatą. PiS zarzuca Gradowi m.in. złe prowadzenie prywatyzacji i niewłaściwy nadzór nad majątkiem państwowym. Odpierając zarzuty minister Grad mówił, że jego resort musiał prywatyzować takie firmy, które powinny być dawno sprzedane.

"Kiedy patrzę na salę i widzę, że ta debata nie wzbudziła najmniejszego zainteresowania liderów obu ugrupowań, które złożyły wnioski o wotum nieufności, to znaczy, jak rozumiem, że nie do końca poważnie traktujecie sami siebie" - zwrócił się Tusk do opozycji z mównicy sejmowej.

Odnosząc się do zarzutów formułowanych przez opozycję pod adresem Grada, podkreślił m.in., że problem Eureko jego rząd odziedziczył po rządach poprzednich. "Przez cztery lata SLD absolutnie bezradnie patrzyło, jak ta sprawa zamienia się w katastrofę, a PiS przez dwa lata popisywał się już skrajną bezradnością, wysyłając tylko pod adresem różnych instytucji międzynarodowych życzenia, jak zresztą z reguły postępuje" - zaznaczył premierpoSzef rządu podkreślił też, że ws. Stoczni Gdynia poprzednie rządy pozostawiły za sobą "spaloną ziemię", podczas gdy jedną z pierwszych decyzji jego rządu było uruchomienie wypłat dla gdyńskich stoczniowców. "Nie miejcie żadnych wątpliwości - i jedni, i drudzy - nie było czego zbierać. Trzeba było podjąć decyzję, żeby na Wigilię stoczniowcy dostali pensje - po trzech miesiącach niepłacenia" - zaznaczył szef rządu.

Autorzy wniosku o wotum nieufności zarzucają ministrowi Gradowi zaniedbywanie podstawowego obowiązku, jakim jest dbałość o mienie Skarbu Państwa. Jak powiedział w Sejmie Dawid Jackiewicz z PiS, jest to bezpośrednim powodem wniosku PiS o odwołanie ministra.

"Jest jeden podstawowy powód, dla którego Prawo i Sprawiedliwość postanowiło złożyć wniosek o wotum nieufności wobec ministra skarbu. Pan minister zapomniał, że jest ministrem Skarbu Państwa. (...) Zachowuje się tak, jakby był ministrem do spraw prywatyzacji lub ministrem do spraw przekształceń własnościowych, który kontynuuje to, co najgorsze w polskich przekształceniach własnościowych na przestrzeni ostatnich 20 lat" - powiedział Jackiewicz, uzasadniając wniosek PiS.

"Dla Polaków było i jest oczywiste, że właściciel prywatny jest, co do zasady lepszy i efektywniejszy niż państwo" - dodał poseł PiS. Powiedział, że przez kolejnych 20 lat zaufanie Polaków do prywatyzacji załamało się.

Jak podkreślił, "prywatyzacja powinna oznaczać sprzedaż danej spółki, a nie sprzedaż rynku, zasobów naturalnych, klientów, którzy nie mają wyboru dostawcy usługi lub towaru".

"Po drugie, powinna ona skutkować polepszeniem jakości dostarczanych towarów i usług i obniżeniem cen za nie. Po trzecie, nie jest prywatyzacją i nie zasługuje na taki termin sprzedaż przez państwo polskich spółek innym państwom bądź podmiotom przez niekontrolowanym" - powiedział.

Jackiewicz zaznaczył, że łamanie tych reguł i zaniedbywanie podstawowego obowiązku, jakim jest dbałość o mienie Skarbu Państwa, jest bezpośrednim powodem wniosku PiS o odwołanie ministra skarbu.

Poseł PiS stwierdził, że premier Donald Tusk podczas expose zapowiadał, że stanowiska we władzach spółek Skarbu Państwa będą obsadzane w drodze konkursu.

Jackiewicz zarzucił Gradowi prowadzenie "skandalicznej polityki kadrowej", która - jego zdaniem - skutkuje upolitycznieniem zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Ponadto poseł PiS przypominał, że premier w expose zapowiadał czteroletni plan prywatyzacyjny z wykazem spółek strategicznych, w których prywatyzacja nie będzie kontynuowana. Zdaniem Jackiewicza przykładem takiej spółki jest Lotos. Poseł przypomniał, że MSP opublikowało w październiku 2010 r. zaproszenie dla potencjalnych inwestorów do negocjacji w sprawie sprzedaży tej spółki.

Uzasadniając wniosek swojego klubu, Jackiewicz zarzucił szefowi resortu skarbu, że prywatyzując Lotos, naraża bezpieczeństwo energetyczne państwa. Podkreślił, że spółką są zainteresowani rosyjscy inwestorzy.

Porównał też Donalda Tuska do Edwarda Gierka. "Edward Gierek, przywódca PRL, do którego coraz częściej porównywany jest Donald Tusk, w tym zakresie wypada w porównaniu z premierem z Gdańska i jego ministrem skarbu jak mąż stanu. Uzasadniając budowę rafinerii w Gdańsku, mówił tak: +sensowne stało się zbudowanie rafinerii o przerobie 3 mln ton z perspektywą rozwoju do 15 mln ton, aby zabezpieczyć się przed skutkami ewentualnego zakręcenia kurka na wschodzie+ (...) Tak inwestycje te traktował komunistyczny przywódca satelickiego wobec Sowietów PRL. Demokratycznie wybrany premier Donald Tusk i jego minister skarbu są gotowi sprzedać tę rafinerię nawet Rosjanom. Jak ich można wobec tego określić?" - pytał poseł.

Innym zarzutem posłów PiS wobec Grada jest to, że zgodził się na podpisanie przez PGNiG kontraktu gazowego z Gazpromem. Zdaniem Jackiewicza kontrakt ten może "skutkować poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego RP, a w długim okresie również bankructwem PGNiG". Powiedział, że Niemcy kupują rosyjski gaz o 20 proc. taniej niż Polacy i jeszcze uważają, że przepłacają za ten surowiec. Wyliczał, że gaz taniej od Polaków kupują także Ukraińcy, Białorusini i Czesi, drożej natomiast płacą Słowacy i Litwini.

Minister Aleksander Grad, w odpowiedzi na zarzuty, padające podczas debaty w Sejmie powiedział, że jego resort musiał prywatyzować takie firmy, które powinny być dawno sprzedane. Dodał, że takie projekty kosztują MSP najwięcej "zdrowia i pracy".

"Sprywatyzowaliśmy takie firmy, które powinny być już prywatne 18 lat temu" - powiedział Grad.

Podkreślił, że resort najwięcej zdrowia, nerwów i pracy kosztują nie duże projekty realizowane przez MSP, "ale drobne, małe, średnie firmy, które przez całe dziesięciolecia były spółkami, w których buszowały kolejne ekipy polityczne, które w ogóle nie powinny być w skarbie państwa" - mówił szef MSP. Pytał, czy "fabryka octu i musztardy, czy zapałek powinny być państwowe?".

Minister poinformował, że od 2008 r. do 2010 r. wartość ofert publicznych wszystkich debiutów na warszawskim parkiecie to 38 mld zł. "W tym 22 mld zł to były spółki z udziałem skarbu państwa. (...) 60 proc. tego, co było w tych latach realizowane, było za sprawą skarbu państwa i stąd dzisiaj taka pozycja naszej giełdy" - podsumował Grad.

- Wszystko wskazuje na to, że przyszły minister skarbu państwa w następnej kadencji zakończy proces transformacji i jako państwo będziemy zaangażowani w ok. 20-30 podmiotów - mówił w Sejmie minister Grad.

Szef resortu skarbu wyjaśnił podczas debaty nad wnioskiem o wotum nieufności wobec niego, że odkąd sprawuje swoją funkcję, MSP prowadziło 993 projekty prywatyzacyjne, z czego zakończonych zostało 503.

"To jest najlepszy dowód dla tych wszystkich, którzy mówią, że prywatyzujemy w złym okresie, w związku z tym (...) jest złe otoczenie, niskie ceny. To jest dowód, że prywatyzacja nie jest robiona tylko i wyłącznie dla prywatyzacji, dla kilku groszy, tylko, by uzyskać określony efekt gospodarczy. Gdyby było inaczej, to nie byłoby 490 powtarzanych projektów, tylko może 50, może 100" - powiedział Grad.

Dodał, że w resorcie prowadzone są 324 projekty prywatyzacyjne. Natomiast 20-30 spółek, to firmy o znaczeniu strategicznym, w których Skarb Państwa "jeszcze długie lata" będzie głównym udziałowcem.

Zdaniem Grada, wniosek o wotum nieufności wobec niego jest wyłącznie posunięciem politycznym, ponieważ - jak argumentował - prywatyzuje spółki od trzech lat ze zrozumieniem społecznym i znajduje na nie inwestorów. "Gdyby nie to, że za sześć miesięcy są wybory, to byście w ogóle tego wniosku nie napisali" - mówił.

Podczas debaty szef komisji skarbu Tadeusz Aziewicz z PO powiedział, że wokół prywatyzacji polskiej gospodarki toczy się gra polityczna.A to - jak dodał - szkodzi Polsce, naszym instytucjom i przedsiębiorstwom.

Aziewicz podkreślił, że prywatyzacja, która jest "niesłychanie ważnym procesem, stała się przedmiotem politycznej rozgrywki, w ramach której w przestrzeń publiczną wysyłane są fałszywe sygnały". "Podważane jest zaufanie do instytucji naszego państwa" - dodał.

Szef sejmowej komisji skarbu zauważył, że wniosek o wotum nieufności wobec ministra skarbu został złożony w szczególnym momencie. "W czasie, kiedy partie polityczne układają listy wyborcze i intensywnie przygotowują się do tegorocznej kampanii parlamentarnej" - powiedział.

Według Aziewicza, czytając uzasadnienie wniosku PiS można odnieść wrażenie, że "jego autorzy wykazali się wybitną odpornością na wiedzę lub świadomie fałszują rzeczywistość, przekazując opinii publicznej nieprawdziwe informacje - kosztem polskiego państwa, w tym przede wszystkim naszej gospodarki".

Jak mówił, widać to wyraźnie na przykładzie grupy Lotos. Według PiS, próba sprzedaży akcji Lotosu jest "szkodliwa z punktu widzenia interesów Skarbu Państwa, jak i naszego kraju". "Koncepcja prywatyzacji Lotosu nie jest wiedzą tajemną. Była wielokrotnie prezentowana publicznie. Jednak autorzy wniosku zachowują się, jakby żyli w innej, równoległej rzeczywistości. Przypisali rządowi zamiar sprzedaży Lotosu Rosjanom. Po czym rozpoczęli kampanię przeciwko czemuś, czego nie ma" - powiedział Aziewicz. Zaznaczył, że takie działania szkodzą zarówno spółce, jak i relacjom polsko-rosyjskim.

Aziewicz podkreślił, że za czasów poprzednika Grada, Wojciecha Jasińskiego, przychody z prywatyzacji wyniosły 2,6 mld zł. Natomiast obecnemu ministrowi skarbu udało się uzyskać dotychczas 32 mld zł. "To potężna różnica" - dodał.

Szef sejmowej komisji skarbu zaznaczył, że 40 proc. środków z prywatyzacji wpływa do Funduszu Rezerwy Demograficznej, czyli na zabezpieczenie przyszłych emerytów.

Do sukcesów Grada Aziewicz zaliczył m.in. zakończony spór z Eureko w sprawie PZU. Ponadto wskazał na sytuację byłej stoczni w Gdyni, gdzie - jak podkreślił - znowu są budowane statki.

Ocenił, że ogromna liczba firm, które zadebiutowały na warszawskiej giełdzie, spowodowała, że Warszawa stała się centrum kapitałowo-finansowym Europy Środkowo-Wschodniej.

Klub PSL zapowiedział, że nie poprze wniosku PiS o wotum nieufności wobec ministra skarbu Aleksandra Grada. W ocenie Stanisława Żelichowskiego z PSL, uzasadnienie wniosku jest nielogiczne.

"Co spowodowało, że w tym momencie ten wniosek powstaje, jakie są przesłanki, jakie są przyczyny? Co by się stało, gdyby poczekał on parę miesięcy, do wyborów?" - pytał Żelichowski.

Odnosząc się do zarzutów PiS, że minister skarbu nie realizuje tego, co znalazło się w expose premiera Donalda Tuska, Żelichowski powiedział: "Chcę przypomnieć, że expose wygłosił premier, a nie minister Grad". Zaznaczył też, że szef rządu wygłaszał swoje expose "w innych czasach".

Żelichowski odniósł się również do prywatyzacji Lotosu. Powiedział, że ten proces nie będzie rozwiązany przed wyborami, a decyzję w tej sprawie będzie podejmowała cała Rada Ministrów. "Odwoływanie ministra za zamiar prywatyzacji nie mieści się w jakichś kategoriach związanych z logiką" - podkreślił.

Dodał, że jego klub nie poprze wniosku PiS, ponieważ argumenty, które znalazły się we wniosku, mają się "nijak do tego, co nazywa się logiką".

Poseł PJN Paweł Poncyliusz zapowiedział, że Klub PJN poprze wniosek PiS o wotum nieufności wobec ministra skarbu Aleksandra Grada.

W ocenie posła PJN Ministerstwu Skarbu pod kierownictwem Grada brakuje konsekwencji i skuteczności, co ma przejawiać się m.in. ogłaszaniem przetargów przez resort, a następnie wycofywaniem z nich.

"Enea, Lotos, KGHM, LNG, Bumar, to, co się stało wokół PZU, to nie są najlepsze rekomendacje dla pana, panie ministrze. Dlatego nie będziemy mieli oporów poprzeć wniosek o wyrażenie wotum nieufności dla pana na najbliższym głosowaniu" - podsumował Poncyljusz.

Z kolei poseł SLD, Ryszard Zbrzyzny podczas debaty wytknął porozumienie Skarbu Państwa z Eureko, które określił jako skandaliczne.

"Aleksander Grad usankcjonował prywatyzację roku 2000, zrealizowaną przez ówczesnego premiera Jerzego Buzka, gdzie sprywatyzowano PZU (...) za 3 mld zł. Podkreślam, za 3 mld zł. Dezinwestycja, która wynika z tego porozumienia podpisanego przez pana Aleksandra Grada, (...) będzie kosztowała ok. 16-18 mld zł" - mówił Zbrzyzny, odwołując się do zawartej w 2009 r. ugody z Eureko w sprawie PZU.

Konflikt między Eureko a MSP trwał dekadę. Dotyczył realizacji umowy prywatyzacyjnej PZU z 1999 r., m.in. w kwestii giełdowego debiutu spółki i kupna kolejnego pakietu 21 proc. akcji ubezpieczyciela. Szkody poniesione z tytułu niewykonania umowy prywatyzacji Eureko oszacowało na ok. 35,6 mld zł, nie licząc kosztów postępowania i ewentualnych należnych odsetek.

Poseł SLD pytał, kto odniósł sukces - jego zdaniem nie było to PZU, ani polski rząd, tylko Eureko, "które każdego roku z kapitału, który włożyło do PZU miało zwroty 60-proc.""Proszę mi pokazać taką inwestycję, jakąkolwiek na świecie. I proszę nie mówić o arbitrażu, bo pan minister za chwilę powie, że Eureko chciało 35 mld zł odszkodowania. Otóż ja oświadczam: całe szczęście, że nie chciało 100 mld, bo może miałby pan wtedy lepszy urobek, lepszy efekt" - ironizował poseł.

Podobnie jak wcześniej posłowie PiS, Zbrzyzny krytykował Grada za działania dotyczące bezpieczeństwa energetycznego. "Dywersyfikacja dostaw gazu poprzez gazoport w Świnoujściu to żadna dywersyfikacja. Umowa z Katarem opiewa na (...) 1,38 mld metrów sześciennych gazu każdego roku. Ja przypominam, że my zużywamy ok. 15 mld metrów sześciennych, a więc to nie jest nawet 10 proc." - mówił.

W ocenie posła PiS Marka Suskiego, Aleksander Grad jest najgorszym ministrem skarbu.

"Wniosek o odwołanie ministra skarbu państwa dotyczy całokształtu jego działań. Minister Grad, naszym zdaniem, jest najgorszym ministrem skarbu państwa. Przypomina współczesnego Attylę (zwany też "Biczem Bożym" - wódz Hunów - PAP), gdzie postawi stopę, tam nawet trawa nie chce rosnąć" - powiedział Suski.

Suski, jako powody do odwołania Grada wymienił: niekorzystne zawarcie ugody między PZU i Eureko, a także sprzedaż Stoczni Gdyńskiej. "Minister skarbu państwa w przypadku sporu z Eureko, oddał PZU i to z dopłatą, wielomiliardową. Nie bronił interesu Skarbu Państwa" - powiedział. Dodał, że realizacja tego planu ministra Grada spowodowała nieodwracalne, wielomiliardowe straty dla finansów publicznych.

W ocenie Suskiego, w przypadku sprzedaży Stoczni Gdyńskiej, miała miejsce jedna z największych afer w ostatnim dwudziestoleciu. "Interesy ministra z mafią handlarzy bronią w tle i kursy na psich fryzjerów dla zwalnianych stoczniowców" - powiedział.

Zaznaczył, że proces prywatyzacji stoczni to "był przetarg fikcyjny. Cała transakcja okazała się wielką mistyfikacją".

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021