Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Czy Unia zaprzepaściła ideę ochrony klimatu?

Autor: wnp.pl (Marcin Szczepański)
Dodano: 17-05-2011 22:34

Dyskusja podczas panelu Europejskiego Kongresu Gospodarczego poświęconego wyzwaniom dla przemysłu zlokalizowanego w UE w kontekście pakietu klimatyczno-energetycznego została zdominowana przez głosy domagające się weryfikacji planów Unii w tym zakresie. Zdaniem uczestników panelu pakiet w obecnym kształcie doprowadzi do utraty konkurencyjności europejskiego przemysłu, a w konsekwencji do jego upadku.

- Od ponad 20 lat walczę o efektywność energetyczną i zrównoważony rozwój w tym zakresie i muszę zabrać głos w tej sprawie. Oskarżam Unię Europejską, a szczególnie niektórych jej urzędników, o zaprzepaszczenie idei ochrony klimatu, która stanowiła fundament i uzasadnienie pakietu energetyczno-klimatycznego. Ostatnie dokumenty unijne z marcowymi wytycznymi na czele doprowadzą do emigracji środkowoeuropejskiego przemysłu - stwierdził Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji. Podkreślił on, że nakazywanie przedsiębiorstwom wdrażania nowoczesnych technologii, które nie dają żadnych gwarancji sukcesu, przypomina nakazywanie szczepień bez badań klinicznych nad szczepionką. - To się może bardzo źle skończyć, gdyż to rozwiązanie tak stosowane jest kompletnie pozbawione sensu - podkreślił. - Przeniesienie produkcji cementu z UE na Ukrainę czy do Pakistanu nie zmniejszy redukcji CO2 tylko ją zwiększy - dodał Żmijewski.

Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu, uważa, że kraje Europy Środkowej dały się wciągnąć w dyskusję nad rozwiązaniami, które są obecnie całkowicie nieracjonalne. - Co więcej, oczekiwania unijne w tym zakresie są wciąż eskalowane, co widać po projektach komisarz ds. klimatu, które są całkowicie oderwane od rzeczywistości - powiedział. - Według wszelkich prognoz udział węgla jako surowca dla energetyki będzie się nadal zwiększał. Oczywiście pozostaje kwestia, gdzie te wzrosty będą miały miejsce, ale z punktu widzenia klimatu nie ma to żadnego znaczenia. Na zmniejszenie emisji CO2 nie godzą się nie tylko Chiny czy Indie, ale też USA. Jednostronne zarządzenie tak dużych redukcji przez Unię będzie więc dla klimatu neutralne, pociągnie za to poważne konsekwencje dla europejskiego przemysłu - argumentował.

W podobnym tonie wypowiadali się także przedstawiciele innych gałęzi przemysłu a także samej energetyki. - Stawianie sobie takich ambitnych celów ma sens, natomiast trzeba przyznać otwarcie, że ich realizacja nie jest możliwa w tak krótkiej perspektywie czasowej - mówił Dariusz Lubera, prezes Taurona. Produkcja energii w spółce jest w 92 proc. oparta na węglu. - W 2020 roku, po wydaniu około 50 mld zł na inwestycje, nasz energy mix będzie w 50 proc. oparty na istniejących dziś źródłach spełniających wszystkie dzisiejsze normy w zakresie emisji. Czas życia tych bloków sięga lat 2030-2040. Kto zapłaci za ich wcześniejsze zamknięcie, bo spółki na to nie będzie z całą pewnością stać? - pytał.

Tego samego zdania był członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy, Zenon Pokojski. - Wzrost liczby ludności na świecie będzie postępował, a każda nasza aktywność wiąże się z emisją dwutlenku węgla. Ja reprezentuję przemysł nawozowy, a już widać, że bez intensyfikacji produkcji w tym zakresie będziemy mieli problem z wyżywieniem ludności, gdyż areał pod uprawy ciągle się zmniejsza. Produkcja amoniaku nie jest możliwa bez emisji CO2 i potrzebna jest do tego energia - powiedział. Wzrost kosztów w tym zakresie może być więc brzemienny w skutkach dla produkcji żywności w Polsce i nie tylko.

Prezes KGHM Herbert Wirth podkreślił, że pomimo niskiej emisyjności jego branży, problem ucieczki przemysłu poza UE może powodować efekt domina. - Z KGHM żyje około 100 tys. osób, z czego tylko 18 tys. to nasi pracownicy - zauważył. - W przypadku takiej sytuacji trzeba będzie zwiększyć import wielu produktów do UE, a przecież transport także jest emisyjny. Musimy więc wziąć pod uwagę wszystkie czynniki i konsekwencje takiego kroku, bo tego najwyraźniej w UE brakuje - dodał. - W imię doktryny, która moim zdaniem i tak okaże się błędna, zniszczymy więc wiele branż przemysłu - podsumował.

- Mam nadzieję, że wszystkie te dzisiejsze krytyczne glosy przełożą się na powstanie platformy dyskusji z UE i w efekcie polityka ta zostanie zweryfikowana. Na pewno dobrą okazją do zaprezentowania naszej racji stanu w tym zakresie będzie okres polskiej prezydencji w UE - powiedział Marek Szostek, wiceprezes ds. handlu w PGE SA. Podkreślił przy tym, że propozycje Unii w tym zakresie nie są jak dotąd poparte żadnym materiałem analitycznym, który potwierdzałby skuteczność tego typu rozwiązań.

Na konieczność koordynacji działań przedsiębiorców z naszego regionu zwracał uwagę także Bogdan Janicki, dyrektor biura relacji międzynarodowych w Grupie Lotos. - W ten sposób można osiągnąć realne efekty, trzeba tylko popierać swoje stanowisko konkretnymi projektami. Z naszych doświadczeń w ramach Central Europe Energy Partners widać, że lobbing na rzecz naszych racji jest konieczny. W Brukseli działa około 2,5 tys. organizacji lobbingowych, z czego tylko około 20 reprezentujących interesy naszego regionu. Musimy wzmocnić nasze działania w tym kierunku, a sukces będzie możliwy – zachęcał.

Jak duża rozbieżność stanowisk istnieje pomiędzy naszym przemysłem a Europą Zachodnią, widać po wystąpieniach zagranicznych uczestników panelu.

- Świat zamierza rezygnować z węgla. Ważne jest jednak to, jak szybo ten proces postępuje i co rezygnuje z węgla najpierw - mówił Graeme Sweeney, wiceprezes koncernu Shell ds. CO2. Jego zdaniem kluczowe są w tym zakresie innowacje, bez których nie możemy być konkurencyjni. Przyznał jednak, że w krajach takich jak Polska, gdzie energetyka oparta jest na węglu, nie można bez niego myśleć o energetyce. - Oczywiście, należy dywersyfikować swoje źródła energii w kierunku gazu czy energii atomowej, ale pierwszeństwo zawsze mają rozwiązania najbardziej opłacalne. Kluczowa jest jednak innowacyjność, bo bez niej Europa nie będzie mogła być w przyszłości rynkiem konkurencyjnym - powtórzył. Zgodził się również, że tempo innowacyjności musi być dostosowane do możliwości danego rynku, ale z raz obranej drogi nie można się wycofywać.

W podobnym tonie wypowiadał się Surojit Ghosh, członek zarządu ArcelorMittal Poland. - W ciągu ostatnich 30 lat przemysłowi metalurgicznemu udało się ograniczyć emisje o 50 proc., ale nadal jest to branża bardzo emisyjna - przyznał. Według niego dalsze usprawnianie w oparciu o konwencjonalne metody jest już bardzo ograniczone. - Potrzebna jest więc przełomowa technologia, która jednak wiąże się z dużymi kosztami i wysokim ryzykiem. Z tego też względu jej wprowadzenie przez sektor wcale nie jest przesądzone - dodał. - Doceniamy starania UE w tym zakresie, ale musimy pamiętać, że możemy zapłacić za to wysoką cenę w postaci utraty konkurencyjności. Dlatego tak ważne jest kryterium zrównoważoności i konieczność wprowadzenia okresów przejściowych - przyznał.

Z punktu widzenia naszego obszaru działalności powinniśmy popierać wdrażane przez Unię Europejską plany redukcji emisji, ale uważamy, że w tego typu działaniach trzeba kierować się przede wszystkim logiką - powiedział Wiesław Różacki, prezes Rafako SA. - Konieczne jest także zachowanie umiaru we wszystkich tego typu działaniach. Narzucając zbyt szybkie tempo rozwoju. Możemy, zamiast oczekiwanych efektów, spowodować zacofanie i kryzys - zauważył. Jego zdaniem w wielu obszarach powinniśmy szukać rozwiązań w przyrodzie, bo to tam są najlepsze wzorce do naśladowania. Według niego taka właśnie sytuacja ma obecnie miejsce w UE. - Oczekiwania polityków unijnych wobec technologii są zbyt wielkie - podkreślił.

- Przypomnę, że związek zawodowy Solidarność jako pierwszy zwracał uwagę na konsekwencje, jakie może wywołać w naszym kraju wdrażanie rozwiązań energetyczno-klimatycznych, jakie zaproponowała Unia Europejska - powiedział Dominik Kolorz, przewodniczący zarządu regionu śląsko-dąbrowskiego NSZZ Solidarność. - Dla nas najistotniejsze jest to, aby rozwiązania te nie spowodowały skutków społecznych, które niewątpliwie ze sobą niesie. Według naszych wyliczeń w latach 2012-2020 na skutek wdrożenia pakietu w Polsce utracimy około 220 tys. miejsc pracy. W to miejsce ma powstać około 24 tys. tzw. zielonych miejsc pracy. Nie trzeba więc tłumaczyć, jaki efekt społeczny przyniesie jego realizacja. Dodatkowo są jeszcze koszty, jakie każdy obywatel naszego kraju poniesie w postaci wyższych cen ciepła czy energii elektrycznej – argumentował.

- Naszym zdaniem decyzja o realizacji pakietu energetyczno-klimatycznego w takim kształcie nie była najlepsza. Opowiadaliśmy się od początku za innymi instrumentami, ale decyzja została podjęta i musimy ją realizować - przyznał Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska. Jego zdaniem powinniśmy więc uznać, że kierunku zmian w tym zakresie nie zmienimy ani w Polsce, ani w Europie. - Europa wkroczyła więc już na ścieżkę rewolucji energetycznej, a przykłady z krajów bardzo rozwiniętych pokazują, że oparcie się na energetyce odnawialnej jest możliwe - dodał.

Erika Jorgensen, doradca ekonomiczny dla regionu Europy i Azji Centralnej w The World Bank, postawiła sobie pytanie, czy jest możliwe z punktu widzenia technologicznego przestawienie polskiej gospodarki na technologie niskowęglowe. Jej zdaniem jest to możliwe. - Z naszych wyliczeń wynika, że koszt obniżenia emisji o 30 proc. w perspektywie 2030 roku jest przez Polskę możliwy do poniesienia. Pytanie jednak nie brzmi, czy Polska będzie te cele realizować, gdyż pakiet ten został już wdrożony - stwierdziła. Przyznała przy tym, że uzależnienie polskiej gospodarki od węgla będzie wiązało się z większymi kosztami realizacji pakietu niż w innych krajach UE. Zaznaczyła jednak, że gospodarka w roku 2020 będzie znacząco inna niż obecna i trzeba pamiętać o tym, że będą też sektory, które skorzystają na tych zmianach.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020