Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Jesienią decyzja o sposobie budowy spalarni dla woj. śląskiego

Autor: PAP
Dodano: 14-06-2011 10:25

Jesienią tego roku miasta tworzące Metropolię Silesia mają zdecydować o formule prawnej i organizacyjnej, w jakiej budowany będzie na Śląsku zakład termicznej utylizacji odpadów. Wszystko wskazuje na to, że instalację zbuduje prywatny inwestor.

Projekt, którego realizacja ma rozwiązać problem gospodarki odpadami w regionie, prowadzi Górnośląski Związek Metropolitalny (GZM), skupiający 14 miast Śląska i Zagłębia. Szef GZM, Dawid Kostempski, spodziewa się, że 21 czerwca członkowie związku podejmą kierunkową decyzję, dającą zielone światło do szukania sposobu budowy zakładu wspólnie z prywatną firmą.

"W kolejnym etapie, we wrześniu, powinna zapaść decyzja, w jakiej formule będziemy prowadzić inwestycję. Trzeba m.in. rozważyć, czy ma to być system koncesyjny, gdzie instalację zaprojektuje, wybuduje i będzie eksploatować wyłoniony w przetargu koncesjonariusz, czy partnerstwo publiczno-prywatne" - wyjaśnił Kostempski.

Wcześniejszy, przygotowany w GZM, projekt zakładał budowę instalacji przede wszystkim ze środków unijnych, nie udało się jednak z sukcesem zakończyć wszystkich związanych z tym procedur. Stąd decyzja, by realizować projekt w inny sposób - ze środków prywatnego inwestora. Choć formalne decyzje jeszcze nie zapadły, do GZM zgłaszają się już potencjalni partnerzy, zainteresowani udziałem w przedsięwzięciu.

"Gdy ogłosiliśmy swoiste +nowe otwarcie+ tego projektu, okazało się, że jest co najmniej kilku potencjalnych partnerów - firm wyspecjalizowanych w gospodarce odpadami i energetyce. Te podmioty czekają obecnie na naszą decyzję i ogłoszenie ścieżki wyboru partnera" - powiedział szef GZM, który chciałby, aby związane z tym procedury ruszyły najdalej w przyszłym roku.

Pierwszy projekt zakładał, że na potrzeby aglomeracji katowickiej powstaną dwa zakłady termicznej utylizacji odpadów - w Rudzie Śląskiej i Dąbrowie Górniczej; później projekt ewoluował w kierunku budowy jednej, większej instalacji, o wydajności ok. 500 tys. ton śmieci rocznie. Wartość inwestycji szacowano na ok. 1 mld zł. Od kilku miesięcy wiadomo jednak, że przedsięwzięcie nie ma szans na realizację z unijnych środków. Uchylona została także decyzja środowiskowa, dotycząca budowy instalacji w Rudzie Śląskiej.

Realizacja projektu w nowej formie prawdopodobnie oznacza też szukanie nowej lokalizacji dla tego obiektu. Wstępnie zainteresowane są m.in. Mysłowice, Chorzów i Zabrze - miasta, które dysponują odpowiednim terenem, gdzie mógłby powstać taki zakład. Przed wyborem lokalizacji konieczne jest sporządzenie nowego studium wykonalności projektu i uzyskanie decyzji środowiskowej, a także ponowne analizy dotyczące ilości i rodzaju odpadów.

Kostempski zapewnia, że zakład budowany na Śląsku powstanie w najlepszej dostępnej technologii. Współczesne instalacje tego typu nie emitują dioksyn, a ilość trafiających do atmosfery zanieczyszczeń jest minimalna i zgodna z ostrymi europejskimi normami. Nie ma też przykrych zapachów, kojarzących się zwykle z przerobem odpadów. Instalacja produkuje prąd i ciepło, zarabiając na ich sprzedaży. Dzięki temu tańsze jest utrzymanie zakładu. Żużel powstały ze spalania odpadów może być stosowany m.in. do budowy dróg.

"W zakresie ekologii będziemy bazować na najnowocześniejszych rozwiązaniach, podpatrujemy najlepsze światowe wzorce" - ocenił szef GZM. W ubiegłym tygodniu śląscy samorządowcy oglądali instalację w podparyskim Creteil, przerabiającą 225 tys. ton odpadów rocznie, wytwarzającą prąd i ciepło. Zbudowano ją w partnerstwie publiczno-prywatnym, z inicjatywy związku kilkunastu gmin.

Wciąż otwartą kwestią jest wydajność instalacji, która ma powstać na Śląsku. Rozmowy z ekspertami wskazują, że raczej nieopłacalna jest - co rozważano w ostatnim czasie - budowa dwóch zakładów mniejszej mocy (np. po 200 tys. ton odpadów) lub jednego tej wielkości. Oznaczałoby to mniejszą efektywność i wyższe koszty, niż w przypadku jednej dużej instalacji. Przesądzają o tym m.in. wielomilionowe koszty stosowanych w takich instalacjach filtrów - to pieniądze, które trzeba wydać niezależnie od zdolności przerobowej instalacji.

Budowę na Śląsku instalacji spalania śmieci wymuszają unijne normy. Jeżeli Polska nie zmniejszy ilości trafiających na składowiska odpadów o połowę (wobec stanu z połowy lat 90.), od 2013 r. UE może nałożyć na kraj kary, sięgające 250 tys. euro dziennie. Oprócz budowy zakładów utylizacji konieczne jest także stworzenie systemu segregacji śmieci z prawdziwego zdarzenia. Do spalarni powinny trafiać niemal wyłącznie te odpady, które nie nadają się do recyklingu. Obecnie niektóre śląskie gminy - m.in. Świętochłowice - inwestują w profesjonalne linie segregacji śmieci. Zakład termicznej utylizacji odpadów może powstać przed 2015 r.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020