Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Mamy za mało lotnisk

Autor: portalsamorządowy (Agnieszka Widera)
Dodano: 25-07-2011 09:00

Mamy za mało lotnisk, szczególnie małych. Problem w tym, że nikt tak naprawdę nie przygotował dla nich wzorcowego modelu ekonomicznego i potem mamy takie niewypały jak Radom, czy Niedźwiada w okolicy Lublina – mówi Ryszard Jaxa-Małachowski, ekspert lotniczy, były wiceprezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Na lotniskach panuje napięta atmosfera w związku ze zbliżającym się Euro 2012. Czy nasze lotniska będą dobrze przygotowane na czas mistrzostw, damy radę obsłużyć zwiększony ruch pasażerski?

- Prace na lotniskach trwają. Są to duże przedsięwzięcia, ale nic takiego, czego by się nie dało zrobić. Czy będzie wszędzie idealnie? Dobra obsługa pasażera to czasem szczegóły. Jeśli - jak to miało miejsce w przypadku poprzednich mistrzostw w Austrii - będzie zawieszone Schengen, kontrole zostaną wszędzie wprowadzone i w zależności od tego, jak ta kontrola będzie prowadzona, ruch będzie szedł płynnie albo z zatorami.

Te porty będą bezpieczne, operacje lotnicze będą się odbywały bezpiecznie, o ile uda się opanować problem dziko przylatujących samolotów. W Portugali przecież było z tym istne szaleństwo. Samoloty przede wszystkim z obszaru WNP pojawiały się praktycznie znikąd, niezapowiedziane, dezorganizując pracę lotniska.

Patrząc jednak na to, jak przygotowują się nasze porty, szczególnie te, które mają być portami zapasowymi jak np. Modlin, to jestem dobrej myśli.

Pytanie jakie powinniśmy tu sobie raczej postawić brzmi, czy Euro się nam opłaci, czy opłaci się polskim lotniskom?

Nie chodzi o zarobienie w sposób bezpośredni, czyli o ilość euro jakie wpadną do kieszeni, ale o to co nam zostanie na przyszłość. Za te inwestycje, sprzęt trzeba zapłacić (obojętnie czy z funduszy, grantów, czy zwróci się to z większych obrotów lotnisk) ale one u nas zostaną. Ulepszona infrastruktura, nowe wyposażenie, przeszkolone kadry lotniskom się przydadzą i gra jest warta świeczki.

A mniejsze lotniska? Kilka lat temu samorządy otrzymały z MON stare powojskowe tereny. Wydawało się, że będą się rozwijały jako małe porty cywilne, tymczasem, zainteresowanie samorządów takimi inwestycjami spadło. Dlaczego, czyżby sieć lotnisk w Polsce była już wystarczająca?

- Kiedy „wybuchł” nam kapitalizm to wszyscy się rzucili m.in. na lotnictwo. W pewnym momencie w Polsce było sto kilkadziesiąt firm, które się mieniły się przewoźnikami lotniczymi (dla porównania dziś mamy 16 przewoźników i to jest sytuacja normalna). Wszyscy wiedzieli wtedy oczami wyobraźni spływające do kieszeni pieniądze, a tu trzeba było wszystko dobrze zorganizować (papiery na latanie i samolot nie wystarczą), do tego pieniądze i to ciężkie trzeba zainwestować.

Wszyscy też myśleli, że będzie gigantyczny ruch międzynarodowy. To jest kazus m.in. lotniska w Radomiu, Niedźwiady w okolicy Lublina, czy innego pod Kilelcami. Czego tam nie miało być - obrót taki wręcz jak na Okęciu. Tylko skąd miałby powstać w tych biednych powiatach wielki popyt na miejsca w samolocie? Żaden z graczy po prostu nie zdawał sobie sprawy o co w tym lotnictwie chodzi.

Co do liczby lotnisk, oczywiście mamy ich zdecydowanie za mało. W Zachodniej Europie, odległość między lotniskami to około 30 km, do tego powinno się dążyć i u nas.

Tylko skąd na to wziąć pieniądze? Czy samorządy powinny się w takie inwestycje angażować, czy zostawić je prywatnym firmom?

Tego nie wiem, bo problem jest taki, że tak naprawdę nikt w Polsce nie zrobił wzorcowego modelu ekonomicznego dla polskiego, małego lotniska. To właśnie małych lotnisk mamy za mało. Do tego małe lotnictwo odczuwa skutki kryzysu. Prywatni biznesmeni nie korzystają z samolotów, nie latają na co dzień i pieniądz za lądowania, który mógłby być wykorzystany, nie wchodzi w ogóle do obiegu. Nad tym powinny pochylić się specjaliści.

A teraz z innej beczki - od tygodni mamy medialny serial o lotnisku w Balicach i budowie centrum Morawicy, w którym główną rolę odegrał dźwig. Skąd pana zdaniem to całe zamieszanie, konflikt między zarządem portu a wykonawcą robót i inwestorem?

- Nie chciałbym nikogo posądzać o złą wolę i mam nadzieję, że takiej tu nie było. Doszło być może do nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, do tego, że ktoś kogoś źle zrozumiał. Trzeba pamiętać, że na lotnisku zagrożenia występują zawsze. A że lotnictwo jest bezpieczniejsze od kolei i podróżowania samochodem, jest efektem właśnie tego, że tak dużo czasu i sił się poświęca na to by było bezpiecznie.

Podejrzewam, że kwestią problematyczną jest także pewien rozdźwięk w systemie prawnym. Polski system prawny nie zauważa przeszkody tego typu albo inaczej patrzy na przeszkody terenowe niż tzw. aneks do konwencji chicagowskiej, którą Polska jako członka ICAO (Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego- przyp. red.) powinna mieć wprowadzoną do systemu prawnego. Tymczasem mamy rozporządzenia, które nie całkiem pokrywają zakres aneksu czyli załącznika 14 do konwencji.

Czyli winna jest luka prawna?

Luka prawna pewno jest, ale to nie znaczy, że sprawy nie można było rozwiązać inaczej - szybciej, sprawniej, bez zaognienia. Zanim się sięgnie po Urząd Lotnictwa Cywilnego, który jest odpowiedzialny jako organ administracyjny za nadzorowanie tego - co się dzieje się w obszarze lotnictwa cywilnego i zachowanie bezpieczeństwa - można załatwić sprawy na zasadzie uzgodnień między stronami. Wpierw ustalić, czy problem rzeczywiście istnieje - w tym przypadku czy dźwig rzeczywiście był w obszarze ograniczeń wysokościowych, które narzucają rozporządzenie i dokumentacja lotniska.

Jeśli są wątpliwości występuje się oczywiście do ULC, ale traktuje się urząd jako organ konsultacyjny, korzysta z wiedzy i doświadczenia zasiadających tam osób. Oni mogą się kompetentnie wypowiedzieć co jest przeszkodą lotniczą a co nie. To niepisana praktyka w nadzorze międzynarodowym i tak się robi, by po prostu rozwiązać problem.

Zarówno Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, zarząd portu jak i wykonawcy robót zastanowią się teraz, jak następnym razem przy tego typu problemie postępować, żeby nie trzeba było sięgać po doradców zewnętrznych i oskarżające się nawzajem wypowiedzi na łamach mediów.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020