Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Na rezygnacji PGE z bloków w Opolu skorzysta Tauron i Enea?

Autor: wnp.pl (Dariusz Ciepiela)
Dodano: 07-04-2013 09:15

Zyski z nowych bloków w elektrowniach Jaworzno i Kozienice będą wyższe, gdy energii będzie mniej. Dlatego decyzja PGE o rezygnacji z budowy bloków w Elektrowni Opole jest korzystna dla Enei i Taurona - mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK.

Jak Pan ocenia decyzję PGE o rezygnacji z budowy dwóch bloków w Elektrowni Opole?

- Budowa bloków w Elektrowni Opole nie opłaca się z powodu wysokich cen węgla kamiennego i niskich cen energii elektrycznej. Nadzieja na wzrost cen energii elektrycznej pozostaje nadzieją, a fakt wydatkowania 11 mld na tę inwestycję pozostanie faktem. Porównujemy nadzieje z wydatkiem. Realizacja tak poważnej inwestycji opartej na wierze w przyszłość jest obarczona bardzo wysokim ryzykiem.

Z zachowania PGE można wnioskować, że nie opłaca się inwestować w żadne technologie wytwórcze: ani w wytwarzanie z węgla kamiennego, ani z brunatnego, ani w elektrownię jądrową...

- Budowa bloków na węgiel brunatny jest opłacalna, rezygnacja z budowy bloku 450 MW w Elektrowni Turów wynikała z nierozsądnie wysokich, wręcz zaporowych, cen zaproponowanych za budowę tego bloku. Budowa bloków o łącznej mocy 1800 MW w Elektrowni Opole miałaby kosztować brutto ok. 11,5 mld zł. Oferty na budowę bloku 450 MW w Turowie opiewały na ok. 4,7 i 4,9 mld zł. brutto. Gdyby te proporcje zastosować w przypadku bloków w Opolu, to powinny one kosztować nie 11,5 mld a prawie 18,8 lub 19,6 mld. zł.

Produkcja energii z węgla brunatnego wiąże się z większą emisją CO2 niż z węgla kamiennego. Komisja Europejska dąży do wzrostu, obecnie niskich, cen za CO2. Czy jeśli ceny CO2 wzrosną, to produkcja energii z węgla brunatnego będzie nieopłacalna?

- Cena kilkunastu euro za tonę CO2 nie stanowi problemu dla producentów energii z węgla brunatnego. Konkurencyjność produkcji energii z węgla kamiennego i brunatnego wyrównuje dopiero cena kilkudziesięciu euro za tonę CO2.

Pojawia się opinia, że duże, skonsolidowane pionowo grupy - w tym PGE - były tworzone m.in. po to, aby realizowały kosztowne inwestycje w energetyce i w swojej działalności powinny uwzględniać nie tylko interesy akcjonariuszy ale również bezpieczeństwo energetyczne państwa i stabilność systemu elektroenergetycznego. Co Pan o tym sądzi?

- Wprowadzenie spółki na giełdę powoduje, że jej zarząd powinien myśleć o maksymalizacji wartości. Inaczej podejmuje się decyzje w spółce giełdowej a inaczej w spółce nie będącej na giełdzie, należącej do skarbu państwa.

Decyzja PGE o rezygnacji z inwestycji w Elektrowni Opole jest zrozumiała, ponieważ Enea i Tauron mają znacznie starsze floty wytwórcze, ich średni wiek wynosi 34 lata w przypadku PGE jest to 24 lata. PGE może więc poczekać jeszcze kilka na wybór optymalnej technologii.

Czy z decyzji PGE powinny się cieszyć Tauron i Enea?

- Wiadomo, że zyski z nowych bloków w elektrowniach Jaworzno i Kozienice będą wyższe, gdy energii będzie mniej. Dlatego decyzja PGE jest korzystna dla Enei i Taurona.

Czy w Polsce za kilka lat wystąpią deficyty energii?

W mojej ocenie deficyty energii nie wystąpią. Ważnym elementem tej układanki jest ustawa o OZE i wsparcie dla odnawialnych źródeł. W ostatnich latach widzieliśmy bardzo szybki wzrost mocy OZE, jednak od blisko roku mamy totalną niepewność wynikającą z przedłużających się prac nad ustawą o OZE w efekcie czego rozwój tego sektora został wstrzymany. Zielone światło dla odnawialnego sektora może istotnie pomóc w łataniu deficytu energetycznego, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę realną szansę braku wzrostu popytu w długim terminie (energooszczędność, energetyka rozproszona, wycofywanie się ciężkiego przemysłu z relatywnie drogiej Europy).

Widziałem wiele strategii polskich spółek energetycznych, gdzie pierwotne założenia mówiły o wyłączeniach konkretnych bloków w konkretnych latach, ale po upływie kilku lat okazywało się jednak, że te bloki będą pracować o kilka-kilkanaście lat dłużej. To kolejny argument przemawiający za niskim ryzykiem wystąpienia deficytu energii w Polsce.

Rozmawiał: Dariusz Ciepiela

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021