Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Prezes DGA: izby gospodarcze pogrążone są we śnie

Autor: wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Dodano: 28-04-2013 09:55

W obecnych czasach przedsiębiorcy borykają się z wieloma problemami. Ważną rolę powinny teraz odgrywać izby gospodarcze, które niestety pogrążone w głębokim śnie i niewiele robią, często tłumacząc się tym, że to przedsiębiorcy nie zgłaszają problemów -mówi w wywiadzie dla wnp.pl Andrzej Głowacki, prezes DGA, giełdowej spółki konsultingowo-doradczej.

Rządowa polityka nowej szansy, postępowanie naprawcze zamiast upadłości likwidacyjnej, konieczne zmiany w otoczeniu prawnym będą tematem panelu "Zarządzanie. Restrukturyzacja", który odbędzie się podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach 13-15 maja 2013 roku.

Na co przedsiębiorcy powinni zwracać szczególną uwagę, funkcjonując w czasach niepewności, spowolnienia gospodarczego?

- Bardzo ważną sprawa jest ocena zagrożeń. Niestety z moich obserwacji wynika, że przedsiębiorcy mają z tym problem, poza tym w firmach w zasadzie nie działają systemy wczesnego ostrzegania o zbliżającej się sytuacji kryzysowej. A to coraz częściej widzimy w statystykach dotyczących upadłości i likwidacji firm. Kolejną bardzo ważną sprawą jest umiejętność "upadania z klasą". Polscy przedsiębiorcy powinni się tego nauczyć.

Co Pan przez to rozumie?

- Każdy ma prawo do porażki biznesowej. Takie są realia życia gospodarczego. W Polsce w porównaniu z Niemcami czy Francją upada mało firm. A dlaczego tak się dzieje? Bo takie są uwarunkowania prawne, ale z drugiej strony przedsiębiorcy jak ognia unikają upadłości. Obawiają się, że upadłość to zakończenie działalności bez prawa powrotu do biznesu. Dlatego popieram "politykę nowej szansy" autorstwa Ministra Gospodarki. Jeśli wejdzie w życie, przedsiębiorcy będą mogli na nowo zaistnieć w biznesie.

A "upadanie z klasą" wiąże się z takim zakończeniem działalności, po którym nie pociągamy w stan upadłości swoich partnerów biznesowych.

Polecamy: Rządowa polityka ostatniej szansy dla firm to krok w dobrym kierunku

Podczas Europejskiego Kongresu w Katowicach będzie Pan moderował panel "Zarządzanie. Restrukturyzacja", którego jednym z tematów ma być właśnie rządowa polityka nowej szansy oraz postępowanie naprawcze zamiast upadłości likwidacyjnej.

- Tak, to bardzo ważne aspekty z punktu widzenia przedsiębiorców i o tym chciałbym podyskutować z panelistami. Prawo upadłościowe w Polsce musi zostać zmienione. Chodzi przede wszystkim o to, aby ukierunkować przepisy na postępowania naprawcze a nie likwidację firm. Jeśli popatrzymy na statystyki to z 4 tys. wniosków firm zgłaszających upadłość, pozytywnie rozpatrywanych jest 877 a z tego zaledwie 20 proc. kończy się postępowaniem układowym, czyli dających szansę na odbudowę firmy.

Pozostałe przypadki to likwidacja przedsiębiorstwa lub sprzedaż poszczególnych składników, która zazwyczaj trwa bardzo długo. W materiale opracowanym przez Zespół powołany przez Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina z 12 grudnia 2012 roku jest bardzo dużo ciekawych propozycji zmian, m.in. upraszczających postępowanie układowe.

To bardzo duża szansa dla firm, ale żeby ją wykorzystać przedsiębiorca musi być wyposażony w odpowiednie narzędzia, tak aby odpowiednio wcześniej wiedział, że zaczynają się problemy. Co prawda wielu z nich ma tę świadomość lecz obawia się podjęcia radykalanych działań lub liczy na szybką poprawę sytuacji.

Wspomniała Pan o systemie wczesnego ostrzegania. Jak to miałoby wyglądać?

- Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości opracowuje specjalne narzędzie informatyczne. To ma być system on-line, który umożliwi przedsiębiorcy ocenę, czy wystąpiły jakieś niepokojące zjawiska. Taki wirtualny diagnosta firm, który w oparciu o jej dane przeanalizuje sytuację i pokaże zagrożenia.

Drugie narzędzie, które ma się pojawić to "centrum monitorowania zmian gospodarczych", które ma być dla czymś w rodzaju doradcy dla przedsiębiorców. Jak to będzie działało w praktyce jeszcze nie wiadomo, ale powołanie takiego centrum zostało już zapowiedziane. Ważne jest, że rząd i PARP dostrzegają potrzebę monitorowania sytuacji w przedsiębiorstwach.

Mam wrażenie, że w tych działania brakuje jednego ogniwa, czyli izb gospodarczych.

- Tak, istotnie. Izby są pogrążone w głębokim śnie i niewiele robią, często tłumacząc się tym, że przedsiębiorcy nie zgłaszają problemów. Izby powinny być towarzyszem przedsiębiorcy, ale do tego potrzebne są też odpowiednie kompetencje pracowników izby i oczywiście dokument rządowy dotyczący polityki nowej szansy dający wsparcie finansowego przedsiębiorców po porażce biznesowej. Tacy przedsiębiorcy potrzebują instrumentu finansowego, aby powtórnie rozpocząć działalność.

Jak już firma zlokalizuje problemy, wie że jest źle, co dalej?

Z jednej strony pomocą winny być przepisy prawa, które umożliwią wdrożenie postępowania naprawczego. Potrzebne byłoby np. moratorium w zakresie spłaty zobowiązań podatkowych. To może być kwestia układu z wierzycielami. Prawda jest taka, że koszt społeczny likwidacji zakładu pracy jest dużo większy niż koszt przesunięcia w czasie spłaty zobowiązań.

Wszystko powinno iść w takim kierunku, aby przedsiębiorca nie miał przysłowiowego noża na gardle. Największym błędem polskich firm jest zadłużanie się ponad możliwości a potem błaganie doradcy o pomoc. Nie można zapominać, że często przedsiębiorca jest jednym z elementów domina.

Najprostszym przykładem są upadłe firmy budowlane. W otchłań upadłości zostały wciągnięte dziesiątki kooperantów tych firm. To też jest kolejne wyzwanie przed legislacją.

Skąd małe firmy mogą brać pieniądze na rozwój. Jaka jest alternatywa dla kredytu bankowego?

- Tu jest i łatwo i trudno. Przez ostatnie kilka lat powstały różne fundusze: fundusze zalążkowe, fundusze venture capital. Oczywiście nie ma ich tak dużo jak byśmy oczekiwali. Jest też duża grupa aniołów biznesu zainteresowanych zainwestowanie środków w dobre projekty. Na kontach w polskich bankach jest 550 mld depozytów oraz 100 mld zł firm.

Polityka gasząca inflację jest na pewno bardzo dobra dla gospodarki, natomiast nie jest dobra dla lokat bankowych. Dlatego spodziewam się, że niedługo pojawią się w Polsce fundusze, w których osoby mające spore zasoby finansowe będą chciały zdywersyfikować lokaty i na przykład powierzą swoje środki funduszowi inwestującemu w startup-y lub nawet w firmy w tarapatach.

Ale to wymaga dużej odwagi i odbudowania wiarygodności takich instytucji. Jeszcze długo Polacy będą pamiętać aferę Amber Gold.

- Tak to prawda, ale w biznesie zawsze trzeba brać pod uwagę ryzyko. Można zarobić na lokacie 2-3 proc. rocznie a ryzykując nawet 50 proc. Oczywiście nie zmienia to faktu, że zarządzający naszymi środkami muszą być wiarygodni. Jeśli cały wysiłek polega na inwestowaniu na giełdzie to wiadomo, że raz się uda, a raz nie.

Od start-up do potentata. DGA inwestuje w startup-y, czy z małej firmy może rozwinąć się potentat? Czy to tylko mit?

Teoretycznie może, ale musimy mieć świadomość, że rynek jest już bardzo dojrzały i trudno znaleźć taki model biznesowy, który zapewni 100 proc. sukces. Choć z moich doświadczeń wynika, że często zawodzą ludzie a nie wymyślony model biznesowy.

Rozmawiała Katarzyna Walterska

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020