Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Ryanair rozważa loty pomiędzy portami regionalnymi

Autor: PRTL.pl
Dodano: 30-09-2013 13:12

Logiczne jest rozpoczęcie operacji krajowych w Modlinie, ale rozwijając nasza ofertę nie ograniczymy się do Warszawy i zaczniemy również latać pomiędzy portami regionalnymi - mówi Michael O’Leary, prezes, dyrektor generalny Ryanair w rozmowie z Markiem Serafinem z PRTL.pl

Kiedy dyskutowana była w Polsce kwestia możliwości rozpoczęcia operacji krajowych przez jedną z tanich linii, a przede wszystkim, Ryanaira, dużo mówiło się o trasach przez całą Polskę, takich jak Kraków - Gdańsk lub Wrocław - Gdańsk. Co myśli Pan na ten temat?

Michael O Leary:
Oczywiście rozmawiamy z lotniskiem w Krakowie na temat tras krajowych, choć połączenie do Warszawy jest raczej za krótkie. Jednak pierwszym lotniskiem, z którego rozpoczniemy operacje krajowe powinien być Modlin, który będzie prawdopodobnie, naszą następną bazą. Kiedy zwiększymy tam nasze oferowanie i będziemy mieli bazowane samoloty, to rozszerzymy naszą ofertę połączeń krajowych. Wtedy, w sposób naturalny, kolejnym krokiem będą połączenia takie jak Wrocław – Gdańsk lub trasy z Rzeszowa. Podkreślam, że logiczne jest rozpoczęcie operacji krajowych w Modlinie, ale rozwijając nasza ofertę nie ograniczymy się do Warszawy i zaczniemy również latać pomiędzy portami regionalnymi.

Mówiąc o otwarciu bazy w Modlinie wspomniał Pan o kwestiach operacyjnych, które muszą być przed tym rozwiązane. O jakie sprawy tu chodzi?

- Tak naprawdę to chodzi nam jedynie o podniesienie kategorii portu do drugiego poziomu (tzw. CAT II – czyli możliwość lądowania w gorszych warunkach pogodowych dzięki systemowi ILS – wyjaśnienie red.). Obecnie Modlin ma CAT I. W tamtym roku nie mieliśmy zbyt wielu problemów operacyjnych w Modlinie, gdyż nie mieliśmy tam bazy. Wtedy pierwsze nasze samoloty lądowały w Modlinie około 9.30, kiedy problemy pogodowe, związane z bliskością rzeki, zazwyczaj kończyły się. Kiedy lotnisko uzyska druga kategorię będziemy mogli mieć do niego pełne operacyjne zaufanie i otworzyć w nim bazę. Wtedy ilość problemów operacyjnych zmniejszy się jeszcze bardziej. Częścią naszego porozumienia z Modlinem jest to, że lotnisko gwarantuje podniesienie kategorii do drugiej przed wrześniem 2014.

Kwestia bardziej ogólna. W poprzednim wywiadzie dla naszego portalu mówił Pan o nowym elemencie w strategii Ryanaira dotyczącym możliwości tworzenia baz na głównych lotniskach europejskich pod warunkiem, że otwierane są tam specjalne terminale lub dedykowane części terminala i że port gwarantuje możliwość nawrotu samolotu (turn around time) w 20 minut. Jednym z pierwszych przykładów było lotnisko El Prat w Barcelonie.

Czy są szanse na więcej tego typu rozwiązań?

- Myślę, że są szanse, że będziemy mieli więcej przykładów tego typu współpracy z lotniskami europejskimi. W ostatnim tygodniu ogłosiliśmy, nasze cztery pierwsze trasy z Lizbony, wykonywane będą z głównego lotniska w tym mieście. Jest tam mały terminal krajowy, z którego będziemy oferowali połączenia międzynarodowe. Myślę, że jest to logiczne, że w tej kwestii, będziemy mieli połączenie różnych koncepcji w portach europejskich. Oczywiście nadal, w przypadku, gdy dla głównego portu, jakim jest lotnisko Chopina, istnieje tania alternatywa, czyli port w Modlinie, to nadal będziemy wybierali tańsze znacznie rozwiązanie.

Bardzo duże zainteresowanie budzi zapowiedź uruchomienia przez Rynair połączeń dalekiego zasięgu. W takiej sytuacji bardzo ważne pytanie dotyczy możliwości zakupu, na jednym bilecie, podróży tranzytowych. Pytanie jest na pewno interesujące dla pasażerów z rynku polskiego. Jakie jest Pana zdanie w tej sprawie?

- Jest to jeszcze kwestia otwarta. Ja wolałbym nie oferować tego rodzaju podróży, ale jednak, prawdopodobnie, zdecydujemy się na to. To jest w zasadzie kwestia cen. Jeżeli pasażer zapłaci wystarczającą taryfę za dolot do rejsu dalekiego zasięgu, tak, aby pokryć dodatkowe koszty związane z transferem bagażu, odpowiedzialnością za ewentualne utracone połączenie i tak dalej to wtedy to będzie ok. To nie może być na przykład suma dwóch cen po 90 złotych. Myślę, że jeżeli mamy samolot odpowiedniej wielkości to możemy go wypełnić ruchem bezpośrednim. Przykładem może tu być trasa Warszawa Nowy Jork. Jedynym warunkiem są tu bardzo niskie ceny. Wtedy nie musimy się bawić, w szukanie ruchu tranzytowego, aby wypełnić samolot. Myślę jednak, że po wejściu na rynek podróży dalekiego zasięgu, nieuniknione będzie oferowanie przez nas również podróży tranzytowych.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021