Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Były prezes Inteko: nie ma żadnej afery, zabrakło nam czasu

Autor: Przegląd prasy/Gazeta Wyborcza (Katowice)
Dodano: 24-02-2014 06:22

Cały ten raport TOR na temat Inteko to stek kłamstw i pomówień. Nam po prostu zabrakło czasu- mówi Witold Wywrot, były prezesem Inteko, spółki-córki Kolei Śląskich.

Przypomnijmy, specjaliści z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR na zlecenie Kolei Śląskich przygotowali audyt finansowo-prawny w spółce Inteko, powołanej w maju 2012 roku, na kilka miesięcy przed planowanym przejęciem przez KŚ wszystkich kolejowych połączeń w regionie.

Spółka zbudowała dla Kolei Śląskich system sprzedaży biletów, zaopatrzyła firmę w samochody i miała dostarczyć używane pociągi spalinowe. Na ich sfinansowanie wyemitowała obligacje, jednak nie wszystkie z nich wykupiła. Czytaj więcej: Jest wniosek o upadłość Inteko - spółki Kolei Śląskich

Zdaniem Adriana Furgalskiego, w tym przypadku "mamy do czynienia z przestępstwem na dużą skalę, z ordynarnym skokiem na publiczną kasę. Na dodatek pierwszy prezes Inteko nie mógł sam dokonać takich nadużyć. Wszystkie tropy urywają się w okolicach firmy Sigma Tabor, która miała dostarczyć pociągi" - mówił podczas prezentacji raportu o Inteko Adrian Furgalski z TOR. Czytaj więcej: Wyniki audytu: spółka Kolei Śląskich w niejasny sposób straciła 35 mln zł

Witoldowi Wywrotowi, byłemu prezesowi Inteko, prokuratura zarzuciła przywłaszczenie czterech pociągów o wartości 7 mln zł.

W rozmowie z katowicką "Gazetą Wyborczą" Wywrot przekonuje, że Inteko kreowane jest na źródło wszelkiego zła i przyczynę m.in. porażki Kolei Śląskich czy wirtualnej katastrofy Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Zapewnia, że spółce zabrakło czasu, dlatego nie wykupiła obligacji.

- W grudniu 2012 roku, gdy okazało się, że KŚ mają problem z przejęciem połączeń, banki, które obserwowały całą sytuację, wstrzymały finansowanie. Nie mogły zareagować inaczej w sytuacji, gdy z trzyletniej umowy "finansowej", którą marszałek gwarantował działanie KŚ, raptem zrobiła się umowa roczna. Nikt już nie traktował nas poważnie. Dlatego nie zdążyliśmy wykupić obligacji. Prawda jest jednak taka, że gdyby KŚ rozpoczęły przygotowania do przejęcia połączeń o trzy, cztery miesiące wcześniej, to wszystko skończyłoby się dobrze. I nie byłoby żadnej "afery Inteko" - mówi w "Gazecie Wyborczej" Witold Wywrot.

Jego zdaniem, gdyby wcześniejsze propozycje i umowy były kontynuowane, i nie byłoby żadnych afer.

Wywrot podkreślił, że sporne pociągi są i nie ma żadnych wątpliwości, że są własnością Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągowego, które objęło wyemitowane obligacje.

Pytany o spółkę Sigma Tabor były prezes Inteko stwierdził, że być może ten biznesowy partner, u którego kupowane były pociągi, okazał się trochę sprytniejszy, ale "to jest biznes i nie ma się o co obrażać. Tak to działa."

W rozmowie z dziennikarzami "GW" Witold Wywrot przyznał, że rozważa wystąpienie z pozwem przeciwko autorom raportu o działalności Inteko.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021