Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022

NIK prześwietlił budowę stadionu w Tychach

Autor: TVS
Dodano: 31-05-2015 19:50

Nierzetelne wyceny, liczne nieprawidłowości i w efekcie kilka milionów złotych straty. Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się spółce Tyski Sport. Miejska spółka odpowiedzialna jest za budowę stadionu oraz drużynę piłkarską, koszykarską i hokejową. Z wynikami kontroli nie zgadzają się władze miasta. Ich zdaniem - pomimo wskazanych nieprawidłowości - wszystko odbywało się zgodnie z literą prawa.

Na stadionie w Tychach wszystko dokładnie sprawdzili nie tylko robotnicy. Kilka miesięcy temu niespodziewanie do akcji wkroczyli też inspektorzy NIK-u. Spółka Tyski Sport została dokładnie prześwietlona. Najważniejszym z nałożonych na nią celów była budowa stadionu.

Zdaniem NIK-u, spółka nie była na to gotowa. Samo przygotowanie przetargu sprawiło jej sporo problemów. Wykonawca został wyłoniony dopiero za trzecim podejściem. Najwięcej wątpliwości budzi jednak przejęcie sekcji hokeja i piłki nożnej od Stowarzyszenia GKS Tychy.

- Zastosowano w trakcie wyceny nieadekwatne i niewłaściwe metody, przyjęto zbyt optymistyczną wycenę - mówi Piotr Miklis, dyrektor NIK w Katowicach. Tyski Sport sekcję piłkarską wycenił na ponad 900 tysięcy złotych. Tyle, że była ona zadłużona. Dlatego biegły powołany przez NIK ustalił, że to Tyski Sport powinien dostać pieniądze, a nie dopłacać do transakcji. Podobnie było z przejęciem sekcji hokejowej. Według spółki była ona warta prawie dwa miliony złotych. Według NIK-uta kwota została zawyżona o kilka milionów. - Różnica jest około 5 mln złotych, bo NIK podaje, że wartość powinna być ujemna, a została wykazana dodatnia - zaznacza Grzegorz Kołodziejczyk, radny Tychów, PiS.



Władze Tyskiego Sportu do winy się nie poczuwają. Ich zdaniem, nie ma mowy o nieprawidłowościach. - My stoimy na stanowisku, że ta wycena została wykonana w sposób prawidłowy i dlatego też wnieśliśmy zastrzeżenia do pokontrolnego, teraz czekamy na końcowy raport z tej kontroli - informuje Michał Rus, rzecznik prasowy spółki Tyski Sport. Raport najwięcej zaniedbań wykazał w przejmowaniu sekcji hokejowej. Kiedy przejął ją Tyski Sport, nie poinformował o tym sponsorów. Przez to spółka straciła prawie pół miliona złotych, które mogła dostać za reklamę. Według nieoficjalnych informacji dwieście tysięcy złotych z tej kwoty trafiło na konto jednego z działaczy. Andrzej Skowroński był jednocześnie prezesem stowarzyszenia, które sprzedało sekcję Tyskiemu Sportowi, zasiadał w radzie nadzorczej tej spółki, a przy okazji był prezesem jednego z głównych sponsorów hokejowej drużyny. - Spółka to jest autorski pomysł pana prezydenta i bije bezpośrednio w niego. Twierdził, że wszystko będzie wspaniale, a po czterech latach okazuje się, że jest fatalnie zarządzana - uważa Jakub Chełstowski, radny Tychów, Tychy Naszą Małą Ojczyzną.

Zdaniem NIK-u, spółka nie potrafiła też utrzymać lodowiska. Po czterech latach, Stadion Zimowy z powrotem trafił do miasta. Inspektorzy szacują straty na około milion złotych. - Na sport w mieście wydajemy kilkanaście milionów złotych i być może przy tym całym nowatorskim pomyśle jakieś błędy zostały popełnione, oczywiście zdaniem NIK-u, bo myśmy błędu nie popełnili - odpowiada Andrzej Dziuba, prezydent Tychów. To prawdopodobnie zweryfikuje dopiero prokuratura. Niewykluczone, że zarzuty zostaną postawione byłym władzom Tyskiego Sportu.

Treść artykułu jest dostępna dla zalogowanych użytkowników posiadających aktywny abonament Strefy Premium. Zaloguj się

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022