Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Umorzone śledztwo dot. śmierci świadka ws. korupcji w górnictwie

Autor: PAP
Dodano: 25-09-2015 09:31

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie ubiegłorocznego zgonu Andrzeja J., byłego szefa spółek górniczych i głównego świadka oskarżenia w jednej z największych spraw dotyczących korupcji w tej branży. Dowody wskazują na samobójczy charakter jego śmierci.

Jak przekazała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach prok. Marta Zawada-Dybek, śledztwo prowadzono pod kątem przestępstwa doprowadzenia Andrzeja J. do targnięcia się na życie namową lub poprzez udzielenie pomocy. Podstawą umorzenia postępowania stał się brak dostatecznych dowodów popełnienia przestępstwa.

"Dowody zgromadzone w tym śledztwie wskazują na samobójczy charakter śmierci pokrzywdzonego. Brak jest równocześnie ustaleń, które wskazywałyby, że targnięcie się na życie Andrzeja J. było wynikiem nakłaniania go do tego przez inne osoby, czy też udzielenia mu pomocy przez inne osoby" - zaznaczyła Zawada-Dybek.

Wydane postanowienie o umorzeniu jest prawomocne. Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił zażalenia na postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa.

Andrzej J. był kluczowym świadkiem w jednym z największych śledztw dotyczących korupcji w przemyśle wydobywczym. Postępowanie to rozpoczęło się w połowie 2011 r., a dwa pierwsze akty oskarżenia trafiły do sądów w Tychach i Jaworznie w połowie ub. roku. Dotyczyły przyjęcia prawie miliona złotych korzyści majątkowych.

Jak informowała wówczas Prokuratura Apelacyjna w Katowicach, zarzuty w śledztwie usłyszało ok. 30 osób, głównie podejrzanych o przyjęcie łapówek na sumę przekraczającą 9 mln zł. Pieniądze - według śledztwa - pochodziły z międzynarodowej firmy Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa. Szefowie spółek i kopalń mieli być korumpowani za podpisywanie kontraktów na dostawę górniczych kombajnów.

W pierwszej sprawie, która trafiła do sądu oskarżeni zostali byli wiceprezesi Nadwiślańskiej Spółki Węglowej Jerzy H. i Józef B. oraz Wojciech R., który był w tej spółce dyrektorem. Przedstawione im zarzuty dotyczą lat 1999 i 2000. Drugi akt oskarżenia objął b. szefów Południowego Koncernu Węglowego: prezesa Grzegorza P., wiceprezesa Marka J., członka zarządu tej spółki Jerzego W. Zarzucane im przestępstwa dotyczą lat 2005-2006. Oskarżeni prezesi mieli przyjmować łapówki w wysokości od kilkudziesięciu do 200 tys. zł.

Oskarżenie objęło też b. dyrektora w polskim oddziale Sandvik Mining and Construction (wcześniej działającym jako Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa) Wacława B., który miał korumpować szefów spółek i kopalń, a w sprawie, która w ub. roku trafiła do sądu, odpowiada za wręczenie prezesowi z PKW 130 tys. zł. Według doniesień medialnych to właśnie anonim wysłany do ABW przez Wacława B. już po odejściu z firmy zainicjował śledztwo.

W czasie, który obejmuje to postępowanie, Andrzej J. był szefem dostarczającej górnicze kombajny międzynarodowej firmy Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa. To on - według mediów - miał w przeszłości dawać łapówki lub polecał innym to robić. Skorzystał z klauzuli bezkarności, przysługującej osobom, które ujawniły korupcję. Afera ujrzała światło dzienne, gdy J. był już szefem spółki Kopex.

Śledczy z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach pytani w lutym ub. roku, w jaki sposób śmierć J. może wpłynąć na dalszy bieg postępowania wskazywali, że w materiałach sprawy były już wówczas obszerne zeznania Andrzeja J., a także protokoły z konfrontacji z jego udziałem. Jak przypominali, stosunkowo często zdarza się, że sąd musi brać pod uwagę wcześniej złożone zeznania świadków, których nie można już przesłuchać i w wielu sytuacjach, po weryfikacji z innymi dowodami, uznaje je za wiarygodne.

To postępowanie ws. korupcji katowicka prokuratura prowadzi wraz z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sprawa dotyczy nie tylko pracowników śląskich kopalń węgla kamiennego, ale także spółek: KGHM Polska Miedź i Lubelski Węgiel Bogdanka. Według śledztwa przestępczy proceder trwał od lat 90. i dotyczył dokonywania przez spółki i należące do nich zakłady górnicze zakupów urządzeń i maszyn górniczych oraz usług w zakresie remontów, serwisu, a także dostaw części zamiennych.

Według ABW kwoty łapówek oczekiwanych przez uczestniczące w przestępstwie osoby były doliczane do ceny urządzeń. Skutkowało to dodatkowymi, nieuzasadnionymi kosztami dla reprezentowanych przez te osoby firm.

To jedna z kilku większych afer korupcyjnych w polskim górnictwie z finałem w sądzie. M.in. od września 2013 r. przed katowickim sądem okręgowym trwa proces 25 osób - wśród nich b. dyrektorów kopalń i b. prezesów spółek węglowych - które według częstochowskiej prokuratury przyjęły ponad 3 mln zł łapówek za preferowanie niektórych firm kooperujących z górnictwem.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020