Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Unijna współpraca w energetyce, wciąż mało efektów

Autor: wnp.pl (Dariusz Malinowski)
Dodano: 18-05-2017 13:14

Choć w energetyce powinniśmy lepiej współpracować z sąsiadami, to nie zawsze się to udaje. Jak rozwiązać ten problem? Jednoznacznej odpowiedzi brak, bo też współpraca energetyczna, to próba powiązania ze sobą sprzecznych nieraz interesów.

Czym lepsza współpraca energetyczna, tym większe bezpieczeństwo dostaw i korzystniejsze dla cenny. Jednak czy faktycznie wszyscy współpracę postrzegają tak samo, w jakich obszarach się różnimy z sąsiadami, a w jakich mamy podobne poglądy, mówili uczestnicy panelu zatytułowanego "Bezpieczeństwo energetyczne Europy Centralnej" podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Jako przykład „trudnej współpracy” prof. Leszek Jesień, dyrektor w departamencie współpracy i strategii PSE, podał przykład niekontrolowanych, tzw. kołowych przepływów energii na granicy z Niemcami.

Rację w tej sprawie przyznała Polsce europejska agencja ACER. Jej zdaniem Niemcy, którzy sprzedają Austrii prąd z farm wiatrowych na północy kraju, nie mają do tego wystarczająco mocnych sieci.

- To jeden z tzw. problematycznych punktów we współpracy w systemie energetycznym – mówi profesor Jesień.

Z tym problemem operator polskiego systemu przesyłowego, spółka Polskie Sieci Elektroenergetyczne, boryka się już od wielu lat. Wraz ze wzrostem ilości energii z farm wiatrowych na północy Niemiec, sprawa uregulowania zasad transgranicznego handlu energii w Europie staje się coraz bardziej nagląca. 

- Oczywiście można temu próbować zaradzić. Propozycje dotyczą budowy nowych linii, zastosowania tzw. przesuwników fazowych (Przesuwniki fazowe pozwalają na kontrolę przepływu mocy sieci przesyłowej niezależnie od wytwarzania). Rozwiązaniem może być wyłączenie linii. Jednak wydaje się, że podstawową kwestią jest pytanie o ogólną konstrukcję rynku – mówi profesor Jesień.

W praktyce bowiem przepływ energii jest tak duży, że uniemożliwia wykorzystanie połączenia polsko-niemieckiego do realizacji innych transakcji handlowych, np. importu energii z Niemiec do Polski, a tym samym nie ma możliwości udostępnienia dodatkowych zdolności przesyłowych importowych lub eksportowych uczestnikom rynku.

Jednak współpracować trzeba, zresztą dla niektórych krajów to kluczowa kwestia. Tak jest na przykład w państwach bałtyckich. Te wciąż bowiem pracują w systemie poradzieckim. To efekt przynależności przez pół wieku do ZSRR. Teraz państwa te chciałyby aktywnie uczestniczyć w budowie sieci przesyłowej wewnątrz Unii Europejskiej.

Analizowane są trzy scenariusze tzw. synchronizacji systemów energetycznych Krajów Bałtyckich. Najlepsza byłaby synchronizacja przez Polskę. Dwa pozostałe to synchronizacja przez kraje nordyckie i bez tworzenia nowych połączeń. 

Jak tłumaczy prof. Jesień ze względów technicznych to najłatwiejsze rozwiązanie, byłoby ono korzystne zarówno dla nas jak i naszych sąsiadów.

Ciekawie na współpracę energetyczną w regionie spoglądają Węgrzy. Zdaniem Pála Ságvári, dyrektora, szefa departamentu ds. nowych wyzwań dla bezpieczeństwa, węgierskiego MSZ, ambassador-at-large ds. bezpieczeństwa energetycznego Węiger, współpraca jest konieczna. Odbywać się ona powinna na wielu płaszczyznach, a jej efektem mają być bezpieczeństwo dostaw i korzystne dla odbiorców i producentów ceny.

Jak powiedział Sagvari, Budapeszt spodziewa się, w najbliższych dekadach utrzymania obecnego miksu energetycznego. Potrzebna jest więc współpraca z wszystkimi zainteresowanymi.

Jednak polityka energetyczna, to nie tylko prąd, równie ważny jest gaz. Co więcej w świetle polityki środowiskowej Unii Europejskiej, „błękitne paliwo” może odgrywać coraz większą rolę. Tu także wiec współpraca jest konieczna.

Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych stwierdziła, że jesteśmy u progu dyskusji, jak współpracować w gazie. Zresztą nie chodzi tylko o nasz region. - To ogólnoeuropejska kwestia – twierdzi Gawlikowska-Fyk.

Jako przykład koniecznej dyskusji podała Nord Stream 2. Zaznaczyła także, że widać iż Komisja Europejska podchodzi do kwestii tego gazociągu inaczej niż do Nord Streamu.

- Proponowany jest wspólny mandat negocjacyjny. Pojawia się dużo więcej pytań. Co prawda decyzja o współfinansowaniu inwestycji przez zachodnioeuropejskie koncerny oznacza, że jest do niej bliżej, ale wciąż nie wszystko zostało przesądzone – uważa  Gawlikowska-Fyk.

Zdaniem ekspert ważne jest to, jak współpracować w kwestii gazu będą kraje naszego regionu.

Istniejąca idea korytarza gazowego północ-południe wciąż nie nabrała bowiem tempa. Na przykład kluczowym jej elementem na południu miał być terminal gazowy w Chorwacji. Tymczasem w ogóle nie wiadomo, czy powstanie.

- Pamiętajmy, że gaz z takiego obiektu musi mieć konkurencyjną cenę – zauważa Sagvari. 

Jednak jego zdaniem budowa kolejnych transgranicznych połączeń jest uzasadniona, bo zwiększa to bezpieczeństwo dostaw surowca i wywiera presję, aby był on sprzedawany w rynkowej cenie.

Dariusz Malinowski

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020