Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Rynek kapitałowy: twórzmy wizję a nie iluzję

Autor: wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Dodano: 22-05-2017 12:56

Polski rynek kapitałowy od lat ma niewykorzystany potencjał. Ale to też miejsce inwestycji obarczone ogromnym ryzykiem, dlatego inwestorzy z uwagę przyglądają się sytuacji politycznej i tworzeniu prawa. Ważne jest jednak tworzenie wizji przyszłości rynku kapitałowego a nie iluzji, która nie ma nic wspólnego z realną gospodarką - takie są wnioski z debaty „Rynek kapitałowy dla gospodarki”, która odbyła w podczas IX Europejskiego Kongresu w Katowicach.


Czy zatem nasz rynek kapitałowy należycie spełnia swoją rolę w gospodarce? Czy wykorzystujemy potencjał do rozwoju gospodarki? Czy jest szansa na nowych emitentów? I jak zachęcić inwestorów do lokowania kapitału na giełdzie?

- Oczywistym jest, że rynek kapitałowy jest potrzebny, ale też niepokoiło mnie przez ostatnie lata zero jedynkowe stawianie sprawy – czy giełda czy banki? Sektor bankowy chętnie wciągał się w dyskusję, a rynek kapitałowy niekoniecznie. Gospodarce potrzebne jest finansowanie z rynku kapitałowego, bankowego i private equity ale też nowoczesne formy finansowania – platformy crowdfundingowe – mówił podczas debaty Jarosław Grzywiński, p.o. prezesa zarządu GPW.

Czytaj także: Grzywiński, GPW: w tym roku 3-4 duże debiuty na warszawskim parkiecie

- Codzienne obroty na giełdzie pokazują, że zagranica wróciła na GPW, że inwestor zagraniczny wierzy w polską gospodarkę i fundamenty rynku kapitałowego i sprawcą tej hossy jest w dużej mierze inwestor zagraniczny. Nie jest, póki co, jej sprawcą inwestor indywidualny, który jest bardzo konserwatywny, nieufny i podejrzliwy, ale to kwestia edukacji na rynku kapitałowym. Poza tym troszkę za mało mamy produktów dla inwestora indywidualnego – mówił prezes GPW.

- Brakuje mi w dzisiejszej dyskusji trochę optymizmu, więcej wiary... kwestionowanie rynku kapitałowego zwłaszcza po roku 2012, 2013 - to jest kwestionowanie notowanych spółek i pracy ludzi u podstaw każdego emitenta. Wydaje mi się, że częściowo na rynku kapitałowym działa coś, co nazywa się samospełniającą przepowiednią. To czarnowidztwo nieuzasadnione w 2017... - podsumował.

Czy jest szansa na zaktywizowanie emitentów? - Aktywizacja potencjalnych emitentów jest jednym z naszych głównych zadań, nie tylko giełdy. To jest zadanie wszystkich uczestników rynku. Część potencjalnych emitentów nie wie np., że Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości może sfinansować w większości koszty związane z postępowaniem przed debiutem. Są też inne źródła pomagające w tych sprawach. Myślę, że ten rok jeszcze zaskoczy dużymi debiutami – dodał Jarosław Grzywiński.

Giełda to hazard

Pokutuje przekonanie, że giełda to hazard. - Każde ponoszenie ryzyka można rozpatrywać w kategoriach hazardu, ale ryzyko można szacować. Inwestora, który w sposób rozważny szacuje stopę zwrotu i odpowiednio kalkuluje ryzyko, trudno nazwać go hazardzistą. Nie kojarzyłaby inwestycji giełdowych z hazardem, typową grą losową, prowadzona w kasynie. To coś zupełnie innego, chociaż niektórzy wysnuwają podobne wnioski i mówią o teorii wielkich liczb i losowości – stwierdziła Teresa Czerwińska, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Niemniej jednak inwestor nie zachowuje się w sposób rozsądny, ale często próbuje zachować się w sposób racjonalny. Jej zdaniem giełdę należy rozpatrywać w kategoriach bardzo pożytecznego dawcy kapitału.

- Polski inwestor cechuje się dużą awersją do ryzyka. Dlatego pożądane są produkty o pewnych konstrukcjach rentowych, gdzie oczekiwany jest nieduży, ale pewny i stały dochód. W związku z tym musimy się na tym uczyć, trzeba kreować takie produkty, które będą akceptowalne przez inwestorów, będą transparentne i nie tylko będą w sposób krótkoterminowy pobudzał do inwestowania, ale długoterminowym horyzoncie będzie zachęcał inwestorów - mówiła. 

Zdaniem wiceminister gromadzenie oszczędności, pozyskiwania z nich dochodów jest ważne dla inwestorów zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych.

Co trzeba zrobić, żeby rynek spełniał swoje funkcje, żeby był interesującym miejscem dla inwestora indywidualnego i instytucjonalnego? Co zrobić żeby przedsiębiorcy chcieli pozyskiwać kapitał korzystając z instrumentów i mechanizmów rynku kapitałowego, czy korzystając z instrumentów oferowanych dziś przez GPW?

-  To trudne pytania i odpowiedź zależy od wielu czynników. Część z nich kreowana jest przez koniunkturę ogólnoświatową, przez tzw. klimat inwestycyjny. Krótko mówiąc zależy to od kondycji gospodarki, sytuacji społecznej i politycznej. Ale są czynniki, które można kreować na poziomie polityki krajowej, czy też regionalnej. Na przykład stabilność i zaufanie do rynków kapitałowych – stwierdziła Teresa Czerwińska.

A co dokładnie znaczy „zaufanie do rynku kapitałowego”?  - Jeśli ktoś decyduje się na lokowanie swoich środków musi liczyć się z tym, że inwestycja będzie mogła przynosić zyski, jak i straty. Każdy rozsądny inwestor to wie. Niemniej awersja do ryzyka popycha do inwestycji, które obarczone są wyższym prawdopodobieństwem zysku niż straty. Bardziej należałoby się zastanowić na poziomie mechanizmów legislacyjno-prawnych, rozwiązań instytucjonalnych, czy można kreować czynniki, które zwiększają zaufanie inwestorów do rynku – stwierdziła wiceminister. Jej zdaniem jest kilka mechanizmów, które są stymulowane przez organy nadzory, przez UOKiK, czyli ten, który zwiększa zaufanie inwestora indywidualnego do rynku.

Dlaczego dyskutując o rynku kapitałowym mówi się głównie o inwestorach indywidualnych? - Bo to oni kreują te duże portfele i podaż kapitału, stabilizują rynek i to oni są tak naprawdę najistotniejszymi, chociaż najmniejszymi, najtrudniejszymi do pozyskania graczami na rynku. A coś się stało, że tych inwestorów jest mniej. Patrząc na strukturę oszczędności  gospodarstw domowych, prym wiodą lokaty bankowe. Nasz inwestor indywidualny ma dużą awersję do ryzyka, więc zwraca uwagę na instrumenty bankowe. Przede wszystkim, lokaty, ale również instrumenty dłużne -mówiła wiceminister.

Mirosław Dudziński, dyrektor regionalny na Europę Środkową i Wschodnią, Fitch Ratings przypomniał, że według najnowszych prognoz Fitch wzrost gospodarczy w  tym roku wyniesie 3 proc, w  przyszłym 3,2 proc. - Jesteśmy gospodarką otwartą, więc na pewno jesteśmy otwarci i podatni na wszelkie szoki zewnętrzne. Szczególnie obserwujemy to, co się dzieje w Chinach, USA. Na pewno bacznie przyglądamy się stabilności politycznej i przewidywalności, różnego rodzaju przepisów, bo to może zachęcać albo zniechęcać inwestorów do inwestowania w różnego rodzaju aktywa w Polsce. Oczywiście też przyglądamy się przyszłości Unii Europejskiej i skutkom Brexitu – mówił Mirosław Dudziński.

Budujmy wizję, a nie iluzję

Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska zwrócił uwagę, że w Polsce finansowanie gospodarki, w tym finansowanie inwestycji, w 95 proc. opiera się o środki pochodzące z banków.

– Obawiam się, że przez Plan Junckera, który dla Europy przewiduje większy udział rynku kapitałowego w finansowaniu inwestycji, a nawet finansowaniu nie tylko dużych inwestycji, ale i małych i średnich przedsiębiorstw, Europa może utknąć w regulacjach, które nie spowodują wzrostu, a wręcz przeciwnie, będą działały na niekorzyść – stwierdził Kalicki.

Czy zatem Deutsche Bank byłby zainteresowany próbą nakłaniania właścicieli lokat do innego typu inwestowania? - Nikt nikogo nie skłoni. Jeśli koń nie będzie chciał pić, nie zmusimy go do picia – powiedział Krzysztof Kalicki. I dodał, że w Polsce największym problemem jest niepewność regulacyjna i polityczna i to powoduje, że zarówno inwestorzy krajowi, jak i zagraniczni przyjęli pozycję wyczekującego.

Zdaniem Kalickiego pieniądze przedsiębiorstw w bankach potrzebne są do zaspokojenia potrzeb płynnościowych. - To nie tak, że jeśli przedsiębiorstwo ma 20 mln na rachunku to ma 20 mln do zainwestowania. Płynność jest elementem kapitału obrotowego i te środki muszą być ze względu na konieczność utrzymania zdolności do zapłaty swoich zobowiązań – dodał Kalicki.

- Powinniśmy budować wizję, a nie iluzję – zaznaczył i dodał: moim zdaniem sytuacja na GPW nie jest zła. - Giełda poprawiła swoje wyniki, gospodarka w miarę idzie do przodu, a jedynym czynnikiem, który jest kłopotliwy, to jest ogólne poczucie niepewności i zwiększonego ryzyka. Za zwiększone ryzyko inwestorzy będą oczekiwali wyższych stóp zwrotu, których nie będzie można osiągnąć – powiedział Kalicki.

Od lat swoją niezmienna opinię na temat roli rynku kapitałowego w gospodarce ma Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. - Małe znaczenie polskiego rynku kapitałowego jest barierą wzrostu w  planie Morawieckiego - stwierdził.

- Zaufanie - o tym mówiła wiceminister Czerwińska - to kluczowy fundament spełnienia właściwiej roli nie tylko przez rynek kapitałowy, ale ogólnie finansowy gospodarce. Ale problem zaufania dla rynków finansowych ma nie tylko Polska. Generalnie, negatywne postrzeganie systemu finansowego i osób zajmujących się obsługą w systemie finansowym, wpływa negatywnie na możliwość spełniania przez rynek kapitałowy swojej funkcji – podkreślił Waldemar Markiewicz.

- To rynki kapitałowe odgrywają główną rolę w finansowaniu przejęć, budowaniu większych firm, a u nas dużo się mówi o championach narodowych. Jednocześnie duże firmy mogą więcej wyłożyć na badania i innowacje. W Polsce mamy niski poziom innowacyjności... jesteśmy w ogonie Europy zarówno jeśli chodzi o innowacyjność, jak i niską produktywność pracy. Innymi słowy – banki i rynki kapitałowe spełniają podobną rolę, ale polską gospodarczą racją stanu, ze względu na zapóźnienia – niską produktywność i innowacyjność gospodarki, jest postawienie na rozwój rynku kapitałowego.

Czy zatem nie będzie innowacyjnej gospodarki bez wykorzystania rynku kapitałowego? – dopytywał moderator debaty Andrzej Stec, redaktor naczelny Gazety Giełdy Parkiet.

- Bez zwiększenia jego roli. Nie ma w Polsce dokładnych statystyk jaki jest udział rynku kapitałowego w innowacjach – powiedział Waldemar Markiewicz.

Paweł Nierada, wiceprezes Bank Gospodarstwa Krajowego stwierdził, że rynek finansowy w jakimś stopniu spełnia swoją rolę w gospodarce. Pytanie – czy spełnia tę rolę w sposób wystarczający i odpowiedni? - Tu już jest różnie - podkreślił.

Od kilku lat BGK, we współpracy z wieloma innymi bankami, prowadzi np. program gwarancji de minimis. - Udało się dotrzeć do około 120 tys. drobnych przedsiębiorców, którzy dzięki takiemu systemowi wsparcia mogli sfinansować się, swoje potrzeby wielkością nieomal 70 mld złotych. To jest jeden, bardzo wymierny skutek dla gospodarki. Idąc dalej, właśnie w tym samym celu udało nam się przez ostatni rok wraz z kolegami, czy to z dawnego PAIiZU, obecnego PAIHU, z PFR-u, stworzyć właściwie ożywić grupę instytucji rozwojowych, które były powołane i istniały już od dobrych kilku lat więcej, wszystkie miały w sposób zintegrowany i kompleksowy wspierać polskiego przedsiębiorcę, polską gospodarkę – dodał wiceprezes.

- Zaryzykuję tezę, że dopiero te ostatnie miesiące pokazują, że potrafimy działać w sposób łączny i zintegrowany, oferując każdy w ramach swoich kompetencji, paletę mechanizmów produktów, które moim zdaniem tworzą właściwe środowisko gospodarcze dla polskiego przedsiębiorcy. Oczywiście BGK ma w tym rolę dosyć szczególną, chociażby ze względu na zasoby, którymi dysponujemy. Natomiast znamy też własne ograniczenia, dlatego bardzo chętnie oprócz produktów, które oferujemy jako bank, tworzymy inne mechanizmy, przy współpracy PFR, dostarczając kapitał do funduszy, które następnie są zarządzane i prowadzone przez PFR, czy przez spółki takie jak BGK Nieruchomości – powiedział.

Marcin Piasecki, wiceprezes zarządu ds. inwestycyjnych Polskiego Funduszu Rozwoju przypomniał, że w obszarze inwestycji bezpośrednich, za który jest odpowiedzialny, mamy szereg instrumentów uzupełniających kapitał dla naszych przedsiębiorców. To element, który wspiera gospodarkę. - My oferujemy instrumenty o nieco innej specyfice. Co do zasady działamy rynkowo, czyli jeśli patrzymy na dany projekt, czy infrastrukturalny, czy zaangażowanie w istniejący podmiot gospodarczy, to oczekujemy zwrotów współmiernych z ryzykiem z inwestycji – wyjaśnił.

Paweł Nierada podkreślił, że ciekawym instrumentem, który ma wszelkie szanse zaktywizować sporą część naszego kapitału, naszej gospodarki są REIT-y. - Dlatego mimo, że jesteśmy bankiem państwowym obserwujemy rozwój tego typu produktów i z całego serca kibicujemy i kto wie, czy nie będziemy się widzieć jako jeden z pionierów tego nowego fragmentu rynku – dodał.

Pionierem REIT-ów jest Griffin Premium RE. – I tu potrzebna jest edukacja. To też jeden z celów naszej spółki jako pioniera. A REIT był dla nas naturalną drogą rozwoju – stwierdziła Dorota Wysokińska-Kuzdra, prezes zarządu, Griffin Premium RE.

- Generalnie Griffin Premium RE jest skoncentrowany na rynku nieruchomości biurowych i biurowo-handlowych o funkcji mieszanych w Polsce. - Nasze nieruchomości są zlokalizowane w Polsce, biznes zlokalizowany w Polsce, więc naturalnie giełda warszawska była krokiem do rozwoju – dodała.

Podkreśliła, że REIT podlega pełnemu obrotowi na giełdzie. Ma perspektywę długoterminową, natomiast eliminuje barierę wejścia na rynek nieruchomości. Jej zdaniem nie ma szansy, żeby polski inwestor indywidualny był w stanie zainwestować w ten rynek i czerpać korzyści. To, co dzieje się na świecie od lat 60-tych, kiedy to struktury REIT-owe zaczęły powstawać.

- Długoterminowe oszczędności są utożsamiane z oszczędnościami emerytalno-ubezpieczeniowymi, czyli powinny był bezpieczne, długoterminowe i przewidywalne. W Europie 45 proc. oszczędności jest ulokowana w funduszach emerytalnych, w tym strukturach REIT-owych i giełdowych, 34 proc. w gotówce. W Polsce w funduszach kapitałowych jest 17 proc., a 54 proc. w gotówce. To pokazuje, że Polak lubi instrument bezpieczny, ale to też pokazuje potencjał do struktury REIT-owych, uznawanych za jeden z bezpieczniejszych instrumentów do inwestowania - mówiła.

Jej zdaniem struktury REIT-owe powinny pobudzać zarówno rynek kapitałowy, jak i rozwój nieruchomości. - To jeden z instrumentów, który powinien być wprowadzony w  Polsce jak najszybciej – dodała.

Jacek Siwicki, prezes, Enterprise Investors, prezentując punkt widzenia funduszy private eqity przypomniał, że od 5 miesięcy zapowiadane są kolejne zmiany systemie reformy emerytalnej. - I do dziś nie wiadomo, czy te pieniądze będą nasze pieniądze, czy nie. Pewnie warto inwestować w polską gospodarkę, skoro ktoś to robi. Ale są dysproporcje między popytem krajowym a zagranicznym. Jak rozumiem krajowe instytucje są zaskoczone, bo jak do tej pory rozdawały karty, a teraz zagranica popsuła całą zabawę i tak było fajnie w naszej piaskownicy, przyszedł gajowy i wypędził wszystkich z lasu – mówił Jacek Siwicki.

Jego zdaniem rynek private euqity będzie się w Polsce rozwijał. - Zegar biologiczny tyka na naszą korzyść (funduszy PE-przyp. red.), bo właściciele firm się starzeją i będą sprzedawać biznesy. Niestety większość z tych, z którymi rozmawiam, mówi – jaką mam alternatywę – sprzedam firmę i co? Będę liczył kasę od początku do końca, od końca do początku... i co będę robił? Niby żart, ale to są ciężkie, życiowe decyzje. Większość transakcji private equity to niesympatyczne życiowe sytuacje, ktoś umiera, ktoś się rozwodzi, ktoś zachorował... przychodzi privat equity. Ten rynek będzie się pewnie rozwijał, ale niestety będzie to wymagało czasu - stwierdził Jacek Siwicki, prezes, Enterprise Investors.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020