Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Ekspert: Strategiczny Przegląd Obronny uwzględnia rzeczywiste potrzeby państwa

Autor: PAP
Dodano: 22-05-2017 19:51

Przygotowany przez MON Strategiczny Przegląd Obronny stawia na pierwszym planie misję obrony terytorium Polski, co jest fundamentalną zmianą w stosunku do poprzednich tego typu dokumentów - mówi PAP Przemysław Żurawski vel Grajewski, prof. Uniwersytetu Łódzkiego.

Ekspert ds. obronności ocenił w rozmowie z PAP, że poprzednie tego typu dokumenty odpowiadały przede wszystkim "na pewne zapotrzebowanie polityczne". Jego zdaniem wynikało to z demonstrowania naszej użyteczności w misjach zagranicznych, co - jak zauważył - miało sens do 2008 r., czyli rosyjskiej agresji na Gruzję.

Z drugiej strony - dodał - odpowiadały one na zapotrzebowanie polityczno-wyborcze, którego skutkiem było zniesienie powszechnego obowiązku służby wojskowej, a więc złamanie systemu odtwarzania rezerw osobowych Wojska Polskiego. A to - jego zdaniem - wynikało z interesu partyjnego Platformy Obywatelskiej, a nie było decyzją podjętą ze względu na ocenę potrzeb obronności państwa.

"Taką logiką się posługiwano. W tej chwili należy to odwrócić i wyciągnąć wnioski na bazie wymogów obronności państwa, a także zmienionej sytuacji międzynarodowej, która uczyniła wyobrażalnym scenariusz wojny w obronie terytorium Polski lub bezpośrednich sąsiadów, naszych sojuszników z NATO, czyli państw bałtyckich. Do tego należy się przygotowywać, bo planiści wojskowi są od planowania czarnych, a nie optymistycznych scenariuszy" - mówił.

Zdaniem eksperta, informacje zawarte w tym wywiadzie wskazują, że zmiana jest fundamentalna i to w kilku wymiarach. "Po pierwsze jest tam zawarta ocena skali zagrożenia bezpieczeństwa państwa polskiego w wymiarze militarnym, zupełnie odmienna niż przy poprzednich tego rodzaju dokumentach, tzn. ze wskazaniem na realność scenariusza rozwoju u naszych granic konfliktu dużej skali, który mógłby objąć także Polskę" - powiedział.

Według niego, takie założenie stało się całkowicie naturalne po rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 r. i Ukrainę w 2014 r. Jak ocenił, wcześniejsze dywagacje, snute już po 2008 r., o rzekomym braku zagrożenia scenariuszem poważnego konfliktu w naszym regionie, były myśleniem życzeniowym.

Dodał, że z oparcia projektu modernizacji sil zbrojnych na założeniu realności zagrożenia dużym konfliktem wynika odejście od budowy modelu armii ekspedycyjnej, który - jak ocenił - był zasadny, ale w latach 1991-2008, a "później przestał służyć interesom politycznym państwa". W zamian tego w nowym dokumencie uznaje się obronę terytorium państwa za priorytetowe zadanie sił zbrojnych, co oznacza też zmiany w decyzjach inwestycyjnych.

Jak zauważył, w nowym modelu armii potrzebny będzie zupełnie inna struktura zakupów sprzętu niż wymagały tego misje zagraniczne. Przypomniał, że w wywiadzie wiceszefa MON Tomasza Szatkowskiego dla PAP znalazła się m.in. zapowiedź rezygnacji z programu Gepard, których istotną cechą miała być zdolność do załadowania do samolotów transportowych.

Żurawski vel Grajewski, który jest koordynatorem sekcji Bezpieczeństwo, obronność, polityka zagraniczna w Narodowej Radzie Rozwoju przy prezydencie, za istotne uznał też zapowiadane przez wiceministra położenie nacisku na kalkulację pomiędzy planowanymi inwestycjami a osiągniętym efektem w zakresie zdolności obrony terytorium państwa.

"I tu nacisk ma być położony na artylerię lufową czy rakietową, plus wyposażenie towarzyszące, w rodzaju radarów artyleryjskich, dronów itp., czyli wszystkiego, co umożliwia nie tylko otwarcie ognia, ale jego skuteczne prowadzenie, namierzanie celów" - mówił.

Według niego ma to znaczenie w kontekście najświeższych i najpoważniejszych doświadczeń pola bitwy, czyli tego co dzieje się w Donbasie, gdzie ważną rolę odgrywa artyleria. Jak zauważył, wprawdzie dzieje się tak przy braku rosyjskiego lotnictwa, którego nie wprowadzono do akcji ze względów politycznych.

Jego zdaniem, taki model obrony jest jak najbardziej zasadny w sytuacji, w której - podobnie jak Ukraińcy - nie bylibyśmy w stanie zapewnić sobie panowania w powietrzu. "Oczywiście mamy nadzieję na wsparcie NATO i to by pewnie rozstrzygnęło sytuację, niemniej jednak rozsądne jest planowanie tego +gorszego wariantu+ przynajmniej w pierwszych godzinach czy dniach walki" - mówił.

Za właściwe ekspert uznał też projekty dotyczące zmiany systemu kierowania i dowodzenia. Wiceszef MON mówił w wywiadzie, że został opracowany model, który jest bardziej przejrzysty, umożliwia efektywniejsze dowodzenie w czasie wojny, efektywniej gospodaruje zasobami i jest przemyślany zarówno, jeśli chodzi o czas wojny, jak i czas pokoju.

"Kolejnym niezwykle istotnym elementem jest rozbudowa nie tylko jakościowa ale i ilościowa sił zbrojnych, czego w poprzednich tego typu założeniach nie było. Zawsze koncentrowano się na jakości, lekceważąc ilość. Jest dość oczywiste, że nawet najlepszy żołnierz i sprzęt nie ma żadnego znaczenia bojowego w miejscu, w którym go nie ma" - powiedział Żurawski vel Grajewski.

W jego ocenie, godnym poparcia jest utworzenie kolejnej, czwartej dywizji wojsk operacyjnych. Natomiast tym, co - jego zdaniem - może pozostawiać pewien niepokój ze względu na wyznaczone horyzonty czasowe jest zapowiedź, że liczebność sił zbrojnych przekroczy 200 tys. żołnierzy służby stałej i terytorialnej służby wojskowej w ciągu 8-10 lat.

"To jest jednak bardzo długo. Sytuacja międzynarodowa nie zaczeka na nas, choć rozumiem, że są pewne realia i zaniedbań ośmioletnich czy nawet dłuższych nie da się odrobić w rok czy półtora. W każdym razie elementem presji politycznej powinno być, aby te wszystkie zmiany maksymalnie przyspieszać, bo sytuacja jest dynamiczna" - mówił.

Ekspert ocenił, że taka liczebność sił zbrojnych jest jak najbardziej realna. Dodał, że ma nadzieję, iż liczebność sił zbrojnych na poziomie 200 tys. ma być minimalnym pułapem na czas pokoju. Przypomniał, że Finlandia mobilizuje ponad 300 tys. żołnierzy przy 5 mln mieszkańców, a Estonia proporcjonalnie do swojej ludności ma 11-krotnie większą wydolność mobilizacyjną niż miała Polska "w momencie odziedziczenia stanu sił zbrojnych po poprzedniej koalicji".

Żurawski vel Grajewski zastrzegł, że nie zna pełnej treści nowego Strategicznego Przeglądu Obronnego, którego najistotniejsze części są utajnione, a opinię o nim opiera na poniedziałkowym wywiadzie PAP z wiceszefem MON Tomaszem Szatkowskim.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020